Jak zostać leśnikiem ?
Mam ukończone technikum budowlane, chciałbym kuntynuować naukę
na uczelni z kierunkiem  "leśnnictwo".Chciałbym studiować w systemie
zaocznym.
Czy jest taka uczelnia, czy mam szansę się do niej dostać (z uwagi na
kierunek szkoły średniej) i jaką mam szansę otrzymania już teraz pracy
w leśnictwie, a raczej w lesie?
będę zobowiązany za podpowiedź  -  jar.zak

     

  Jak zostać leśnikiem ?
Na pewno na SGGW w Warszawie jest kierunek leśnictwo i na pewno można też
studiować zaocznie. Jesli chcesz sie dowiedziec wiecej to wejdz na
Mam ukończone technikum budowlane, chciałbym kuntynuować naukę
na uczelni z kierunkiem  "leśnnictwo".Chciałbym studiować w systemie
zaocznym.
Czy jest taka uczelnia, czy mam szansę się do niej dostać (z uwagi na
kierunek szkoły średniej) i jaką mam szansę otrzymania już teraz pracy
w leśnictwie, a raczej w lesie?
będę zobowiązany za podpowiedź  -  jar.zak




  Jak zostać leśnikiem ?

Mam ukończone technikum budowlane, chciałbym kuntynuować naukę
na uczelni z kierunkiem  "leśnnictwo".Chciałbym studiować w systemie
zaocznym.
Czy jest taka uczelnia, czy mam szansę się do niej dostać (z uwagi na
kierunek szkoły średniej) i jaką mam szansę otrzymania już teraz pracy
w leśnictwie, a raczej w lesie?
będę zobowiązany za podpowiedź  -  jar.zak



Kierunek Lesnictwo jest na 3 uczelniach: SGGW w Warszawie, AR w Krakowie i
Poznaniu. Zadzwon do tych miast i uczelni a wszystkiego sie dowiesz. Ewentualnie
szukaj w internecie. Nizej masz linki:
http://www.ar.krakow.pl/
http://www.au.poznan.pl/
http://www.sggw.waw.pl/

pozdrawiam
waldi


  Jak zostać leśnikiem ?
O znajomościach smutne ale prawdziwe
Mam ukończone technikum budowlane, chciałbym kuntynuować naukę
na uczelni z kierunkiem  "leśnnictwo".Chciałbym studiować w systemie
zaocznym.
Czy jest taka uczelnia, czy mam szansę się do niej dostać (z uwagi na
kierunek szkoły średniej) i jaką mam szansę otrzymania już teraz pracy
w leśnictwie, a raczej w lesie?
będę zobowiązany za podpowiedź  -  jar.zak




     

  Jak zostać leśnikiem ?

Po przeczytaniu Waszych odpowiedzi zrobiło mi się faktycznie
bardzo smutno.
Wynika z tego, że moje marzenia nie zostaną nigdy zrealizowane?
A może kupić kilka ha lasu prywatnego (za drogo), więc może kilka
ha nieużytków i zalesić z pomocą UE (comiesięczna kasa)?
Wżenić się w rodzinę leśnika?
Macie jakieś pomysły?  Podrzućcie - prosi o to zdesperowany jar.zak
Serdecznie pozdrawiam.

O znajomościach smutne ale prawdziwe
| Mam ukończone technikum budowlane, chciałbym kuntynuować naukę
| na uczelni z kierunkiem  "leśnnictwo".Chciałbym studiować w systemie
| zaocznym.
| Czy jest taka uczelnia, czy mam szansę się do niej dostać (z uwagi na
| kierunek szkoły średniej) i jaką mam szansę otrzymania już teraz pracy
| w leśnictwie, a raczej w lesie?
| będę zobowiązany za podpowiedź  -  jar.zak




  Jak zostać leśnikiem ?
Po przeczytaniu Waszych odpowiedzi zrobiło mi się faktycznie
bardzo smutno.
Wynika z tego, że moje marzenia nie zostaną nigdy zrealizowane?
A może kupić kilka ha lasu prywatnego (za drogo), więc może kilka
ha nieużytków i zalesić z pomocą UE (comiesięczna kasa)?
Wżenić się w rodzinę leśnika?
Macie jakieś pomysły?  Podrzućcie - prosi o to zdesperowany jar.zak
Serdecznie pozdrawiam.

O znajomościach smutne ale prawdziwe
| Mam ukończone technikum budowlane, chciałbym kuntynuować naukę
| na uczelni z kierunkiem  "leśnnictwo".Chciałbym studiować w systemie
| zaocznym.
| Czy jest taka uczelnia, czy mam szansę się do niej dostać (z uwagi na
| kierunek szkoły średniej) i jaką mam szansę otrzymania już teraz pracy
| w leśnictwie, a raczej w lesie?
| będę zobowiązany za podpowiedź  -  jar.zak




  Jak zostać leśnikiem ?
Jak zobaczysz tą forsę o której mówi ustawa o zalesieniach to mi na ręce
wyrośnie kaktus wielkości Everestu. a poza tym poczytaj ją uważnie, wynika z
niej, że bez urzędników to nawet nie mógłbyś właściwie po tym (swoim) lesie
spacerować !!!
Przykro mi Corby.

Po przeczytaniu Waszych odpowiedzi zrobiło mi się faktycznie
bardzo smutno.
Wynika z tego, że moje marzenia nie zostaną nigdy zrealizowane?
A może kupić kilka ha lasu prywatnego (za drogo), więc może kilka
ha nieużytków i zalesić z pomocą UE (comiesięczna kasa)?
Wżenić się w rodzinę leśnika?
Macie jakieś pomysły?  Podrzućcie - prosi o to zdesperowany jar.zak
Serdecznie pozdrawiam.

| O znajomościach smutne ale prawdziwe
| | | Mam ukończone technikum budowlane, chciałbym kuntynuować naukę
| na uczelni z kierunkiem  "leśnnictwo".Chciałbym studiować w systemie
| zaocznym.
| Czy jest taka uczelnia, czy mam szansę się do niej dostać (z uwagi na
| kierunek szkoły średniej) i jaką mam szansę otrzymania już teraz pracy
| w leśnictwie, a raczej w lesie?
| będę zobowiązany za podpowiedź  -  jar.zak




  Jak zostać leśnikiem ?
Tez wybieram sie na zaoczne lesnictwo (obecnie jestem na 4 roku polibudy) i
mam pytanie czy masz moze przykladowe testy albo zadania na exam z maty na
akademie rlnicza?

Mam ukończone technikum budowlane, chciałbym kuntynuować naukę
na uczelni z kierunkiem  "leśnnictwo".Chciałbym studiować w systemie
zaocznym.
Czy jest taka uczelnia, czy mam szansę się do niej dostać (z uwagi na
kierunek szkoły średniej) i jaką mam szansę otrzymania już teraz pracy
w leśnictwie, a raczej w lesie?
będę zobowiązany za podpowiedź  -  jar.zak




  Pomocy!
Sprawa wyglada nastepujaco!Zalogowałem sie po naprawde potrzebuje rady a nie mam sie do kogo zwr wiec bardzo prosze o odpowiedzi.Mieszkam w Gorzowie Wielkopolskim studiuje zaocznie(szkoła w sobote i niedziele raz na 3 tyg) Szukam pracy,znajomy namawia mnie na kurs na koparko spycharke czy ładowarke-Jak sami wiecie z kaska krucho ale cos sie znajdzie fakt ze boje sie stracic siano a raczej wywalic je w błoto-pracy sie nie boje bo pracowałem fizycznie 3 lata wiec nie o to chodzi popr chce wiedziec jakie mam szanse na zatrudnienie i jaki kurs warto zrobic-nie sztuka wywalic kase i pozniej nic z tego nie miec wiec pomocy prosze o jakies rady i zdania na ten temat bo sam bije sie z myślami,nie mam doswiadczenia na rynku usług budowlanych wiec nie wiem czy warto,gdzie w okolicach gorzowa moge zdobyc praktyke i doswiadczenie po kursie,jakie sa szanse na prace i mniej wiecej stawki godzinowe.Wiem ze to moze smieszne pytanie ale jak widac dobrej pracy brak a studia pozeraja kase w całosci obecnie zarabiam 1200zl i pracuje po 10h jako ślusarz-na szkołe oddaje 500zl miesiecznie wiec sami państwo widza ze cos zmienic niestety musze

[ Dodano: Nie Paź 21, 2007 8:23 pm ]

  Kompetencje 2008
na studiach kazdy egzamin wydaje sie jak np matura i nie jedno koło ma podobny wydzwiek... wiec ... matura to pikus ;P ja zdałem wy tez umiecie :p

a testy z gimnazjum? haha po co to? ani na pkt nikt pozniej nie patrzy ani na nic... tylko rodzice wydaja siano na nowy garniturek dla synka lub biała bluzeczke dla córci.. stres ostrzenie ołówków kupowanie 5 czarnych długopisów... potem 2 tyg liczenia tego na zajeciach i opowiadania kto co zle i dobrze napisał... czekanie na wyniki i dostanie swistaka papieru ktory ma zadecydowac o naszej przyszłosci? łoł

sam chodziłem do ogolniaka i powiem tak.. kto jest leniwy to niech tam idzie.. ogolnie jak bym wybrał szkołe poszedł bym do jakiegos technikum.. szczegolnie budowlane

sam teraz studiuje budownictwo i ludzie po technikum budowlanym mowia ze... 2tys zł na budowie z miejsca dostaja ehh a po LO?? nic... jak nie studiowanie czegos ambitnego to charowanie za 700zł w mleczarni lub żabce i zaoczne szkoły.. moze wojsko..

ogolnie jak brzmi polskie przysłowie "nauka to potegi klucz, uzbierasz duzo kluczy zostaniesz woznym" (c) auto

hehe a co do matury...
jestem z zeszłego roku
matma 84%
ang ustny 85%
polski ustny 100%
pisemne chyba odpowiednio 60% i 50%

nauki ile?:D hmm z matmy liczyłem zadania wszystkim w internacie eh co sie człowiek za to ciastek ojadł

  z Innej beczki ; Gdzie sie uczycie pracujecie ..
Ja w maju skończyłem szkołę i jestem Technik Elektronik o specjalizacji Urządzenia Audio Wizualne Pracuję w Brukseli w branży budowlanej ale od stycznia przenoszę się chyba na Wyspy naprawiać telefony GSM A za rok wybieram się na studia zaoczne na Wydział Elektryczny lub na Zarządzanie: Biznes Elektroniczny na WSM w Gdyni Generalnie chcę się uczyć i pracować w swoim zawodzie

  Własna stajnia - za i przeciw, organizacja pracy, koszty
ja sie nie boje swojego. Wrecz nie mozemy sie doczekac. Cala rodzina.

Rodzice nie pracuja, ja bede miala szkole pod nosem, potem zaoczne 100 km od domu, wiec niezle. Jestesmy tak uradowani perspektywa bycia na wlasnym, ze w szare, jesienne wieczory rozmawiamy o wszytskim: o rozwiazaniach budowlanych, o pastwiskach, o terenach, o mozliwosciach i o kolorach parkietu w salonie ;-) I tak w pensjonacie robie wszystko sama: wyrzucam codziennie kupy (okolo godziny czasu), przygotowuje siano (napycham w siatki, gotowe do zmoczenia), robie jedzenie, wypuszczam/sciagam z padoku... Wiec co to za roznica, czy na czyims, czy na swoim...

Bedzie genialnie, sie rozmarzylam

  Drugi kierunek studiów płatny

Początkujący nauczyciel zarabia ok. 800zł, początkujący budowlaniec 2000-2500.


Nie rozśmieszaj mnie. Mój kuzyn studiuje budownictwo na politechnice wrocławskiej, wcześniej skończył technikum budowlane i mówił, że duża kasa jest, ale nie tak od razu i za nic.

Na politechnikę najlepiej iść po technikum, bo takowe szkoły najlepiej przygotowują do politechnicznych kierunków.


Nie sądzę. Na politechnikę najlepiej pójść po LO mat-fiz. Przykro mi, ale w technikum jest mniej godzin matematyki niż w ogólniaku, a na politechnice właśnie matematyka i fizyka są najważniejsza. A przedmioty zawodowe się nie przydają, bo i tak poznajesz wszystko od początku, więc wg mnie to tylko zmarnowany rok.
Chyba nikt nie chce chodzić do lekarza, który po prostu nie potrafił napisać magisterki, więc ją kupił, a wszystkie egzaminy zaliczał na słabych dopach...


Wiesz, ale najpierw trzeba dostać się na medycynę, co łatwe nie jest. Chętnych jest wielu, a wymagania duże, więc nie sądzę, że jakaś strasznie słaba osoba by się tam dostała.
Ja ostatnio słyszałam, że jest coś takiego jak medycyna zaoczna, więc...

  Farmaceuci uczą enologii
a ja się zastanawiam po co się uczę?, jak policzę to wychodzi 8+4+5-7= 17-19, zakładając średnią długość życia mężczyzn- 70 lat , wychodzi, że jedną/trzecią życia będę się uczył a niecałe 2/3 pracował, głupota,

dziś dostaliśmy organizację euro, w czerwcu zakładam firmę budowlaną i zaczynam robić pieniądze , studia dzienne zamienie na zaoczne, i będzie ok,

może człowiek aby był szczęśliwy powinien robić to co lubi a nie to co musi,

i powtarzając za pewnym anonimowym alkoholikiem mogę dodać : zawsze mów , pisz tylko o sobie w liczbie pierwszej (ja myślę , ja powinienem, ja miałem wrażenie) a nie o wszystkich (powinniśmy, ludzie sądzą , ogólnie wiadomo jest),

przeraża mnne to co ogólnie nazywa się -SYSTEM, wkraczając w dorosłe życie , mając na karku utrzymanie mieszkania, partnerki, przyszłych dziatków, człowiek staje przed czymś czego nie uczy się w żadnej szkole, przed rzeczywistością, od wyboru będzie zależała moja przyszła egzystencja, więc nie zmarnuje mojej przyszłości, tak zrobię,

wydarzył mi się taki dosyć osobisty post, cóż za nieostrożność, to tak w celu popisania sobie

trzymajcie sie

  Skowyt
Kolego Jupiterze wielokrotnie na tym forum oświadczałem kim jestem czym się zajmuję i od jak dawna się tym zajmuje dla przypomnienia powiem ze jestem z zawodu murarzem cieślą z ukończonym zaocznie technikum budowlanym pracuje łącznie z nauką zawodu od 67 roku do dziś to tyle. Podniosłeś jednak ciekawą kwestię ,kwestię ważności czy uważasz że aby przysłużyć się krajowi trzeba być profesorem ekonomi najlepiej po KULu czy tylko inżynier magister albo doktor są ważni? Czy przeżyliby bez szoferów ciężarówek bez górników fryzjerów listonoszy górników dołowych pracowników komunalnych tych od nieczystości stałych na końcu drogi potrzebni im będą grabarze ci wszyscy ludzie to ludzie wielcy jeśli wykonują swoją pracę z sercem najlepiej jak umieją celowo w tej wyliczance nie wyszczególniłem murarzy aby nie być posądzonym o samochwalstwo murarzy zatem oceń sam ale nie tych poniedziałkowych tych normalnych, zatem czy Zyta ważniejsza jest od zaopatrzeniowca albo policjanta czy żołnierza? chyba tak bo ma kul w tytule ja niestety tylko szkołę dla pracujących co prawda średnią ale to i tak nic, oceniaj zatem po tym ile kto z siebie daje a nie po tym kto ile ma tytułów ,jestem rzemieślnikiem zarabiam nieco więcej to fakt ale średnia zarobków dla mojego miasta to????? 800- 1200,00 zł Zyta i Zytopodobni za takie pieniądze nie odczytaliby nawet referatu w miejskim ośrodku miasta X zapewne powiesz to teza było się uczyć i zostać profesorem kulu ja wtedy powiem kto by Ci upiekł chleb?
PS: Beata Jupiterze to nie tylko Sawicka to również TW Gilowska
No a teraz to zochydź jak to w Twoim stylu będę wiedział z kim mam przyjemność albo nieprzyjemność.

  Świętokrzyskie
Ja mieszkam niedaleko Starachowic , ale zamierzam studiować w Kielcach

A co i gdzie zamierzasz studiowac Ja w tym roku koncze technikum budowlane i zastanawiam sie, czy nie wybrac sie na Politechnike świętokrzyska na kierunek: Budownictwo. Ale tylko zaocznie bo chce isc do pracy po skonczeniu szkoly No chyba, ze sie jeszcze rozmysle..

  Świętokrzyskie
A co i gdzie zamierzasz studiowac Ja w tym roku koncze technikum budowlane i zastanawiam sie, czy nie wybrac sie na Politechnike świętokrzyska na kierunek: Budownictwo. Ale tylko zaocznie bo chce isc do pracy po skonczeniu szkoly No chyba, ze sie jeszcze rozmysle..



Ja również bedę studiował zaocznie, ale na prywatnej uczelni , z różnych powodów . Wybieram się na ekonomię. Ale Twój kierunek bardzo dobry, jeśli się dostaniesz to świetnie

  "Kompetentni" pracownicy.....
Widzę, Andrzeju M., że jesteś również przygnębiony poziomem, jaki reprezentuje Pani z opisu powyżej. No cóż, wcale ci sie nie dziwię.
Rozumiem, że sam niedługo przygotowujesz się do przejęcia stanowiska Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego, a wtedy nikt w powiecie nie podskoczy państwu M.

"Pamiętajcie PETENCI! Bądźcie grzeczni i pukajcie kolanami, a załatwicie swe sprawy pozytywnie."

Jeszcze tylko Andrzejku, musisz skończyć studia, bo bez szkoły nie uda ci sie wskoczyć na stołek. Pamietaj, ucz sie pilnie (no chyba, że komus zapłacisz za zaliczenia i egzaminy).

ps. Zdradź tylko jeszcze receptę na to: wszyscy w rodzinie studiują zaocznie (semestry kosztują niemało), a tylko dwie urzędnicze pensje.

Pozdrawiam cię bardzo serdecznie

  Kierunek studiów
Zapotrzebowanie na rynku jest zupełnie inne niż wiele osób myśli.

Pamiętam, gdy miałem dylemat: "Co po ogólniaku" pojawiały się opcje: pedagogika (14 os/m), psychologia (18 os/m), chemia (10 os/m), prawo (22 os/m). Startowałem na zupełnie nieprzyjazne kierunki: fizyka (2 os/m) i pedagogika (pewien odłam) (6 os/m). Fizykę przerwałem po 2 roku, chcąc sobie dać szansę na pedagogice. Patrząc się jednak z perspektywy lat - moi znajomi z ped. mają etat nauczyciela w 5 szkołach zbierany, życie na walizkach etc. Jedni zajmują sie sprzedażą kredytów, hodowlą kwiatków i tak dalej. W zawodzie pracuje około 50%, i raczej są to zajęcia dodatkowe.

Znajomi z fizyki - jeden tylko nie robi wielkich pieniędzy (na chwilę obecną). Został na uczelni i właśnie doktorat zrobił. Kasa zacznie się niebawem.

Więc jeżeli chodzi o kierunki z przyszłością: biologia (genetyka), chemia (praktycznie każda), fizyka (zwłaszcza medyczna i komputerowa), informatyka (głównie bazy danych), wszelkiej maści kierunki elektryczne (po politechnice), budowlane (również tam).

Politologów, psychologów, pedagogów, historyków i prawników mamy wystarczająco dużo. Chyba, że ktoś chce to robić jako drugi kierunek.
Choć sam chyba się od października wybiorę na historię (zaoczną, z racji sędziwego wieku).

  ZSB-D Poznań - zaprasza
ZSB-D PROPONUJE dorosłym bezpłatną NAUKĘ W:

* 2-letnim Liceum Zaocznym na podbudowie zasadniczej szkoły zawodowej;
* 3-letnim Technikum Zaocznym w zawodach budowlanych i drzewnych na podbudowie zasadniczej szkoły zawodowej;
* 1-rocznej Szkole Policealnej w zawodzie renowator zabytków architektury;
* 2-letniej Szkole Policealnej w zawodzie technik budownictwa.
Kontakt:
Zespół Szkół Budowlano – Drzewnych im. Bolesława Chrobrego
Ul. Raszyńska 48
60-135 Poznań
Tel. 061 8610027
fax. 061 8610043
www.zsbd.pl
e-mail: poczta@zsbd.pl

  Czy student studiów dziennych może założyć firme?
Witam wszystkich mam pytanie do znających się na rzeczy ludzi, gdyż nie moge znaleść odpowiedzi w internecie.
Czy student studiów dziennych może założyć firme?
Postaram się naświetlić bardziej moją sytuacje.
Ukończyłem liceum rok temu, przez rok uczyłem się w szkole dla dorosłych oczywiście zaocznie. W tym roku postanowiłem iść na studia dzienne, co mi się udało - zostałem przyjęty i od 1 października oficjalnie będe studentem na studiach dziennych. W tym momencie zaczyna się mój problem, ponieważ chciałem założyć firme. Zakładając firme chciałem wykorzystać pieniądze z dofinansowań w urzędzie pracy. Sprawa jest o tyle zagmatwana, że na dzień dzisiejszy oficjalnie jeszcze nie studiuje więc moge iść do urzędu zarejestrować się jako bezrobotny i ubiegać się o dofinansowanie. Nie wiem tylko co będzie jeżeli zostanie mi ono przydzielone, a później okaże się, że w świetle prawa nie moge prowadzić firmy. Wyczytałem, że student studiów dziennych nie może ubiegać się o status osoby bezrobotnej gdyż nie może pracować w pełnym wymiarze godzin. Ja chciałem otworzyć firme remontowo - budowlaną i brać tylko małe zlecenia żeby móc pracować po zajęciach i w weekendy. Czy może mi ktoś pomóc i naświetlić jak to wszystko wygląda z punktu prawa? Czekam na każdą odpowiedź nawet jak nie jest ktoś w 100% pewny niech pisze co wie.

  Egzamin gimnazjalny
A wiecie że 10 lat temu zagraniczne firmy w Polsce zatrudniały informatyków i nikt ich nie pytał jaką mają szkołę, a wielu z nich miało zaledwie podstawówkę!
Teraz jak już przyszła moda na CV zatrudnia się ludzi po szkole, czyli często idiotów z dyplomem, a fachowców bez dyplomu już się nie dopuszcza, szkoła, a zwłaszcza szkoła zaoczna to tylko kupowanie papierka.
Pomijam oczywiście tu zawody lekarzy, ale np informatykowi studia często utrudniają życie, niż rozwijają karierę.
Można być tak samo skończyć technikum budowlane, a nic nie potrafić z budowlanki.
A dziennikarze, ilu z nich ma studia dziennikarskie? 2 %?
A będąc przy wykształceniu największy paradoks to taki że prezio miasta może mieć zawodówke, a wice już wyższe, to dopiero paradoks, skoro na takim stanowisku kładą lache to widać że wykształcenie nie ma nic do tego kim jest człowiek.

[ Dodano: Sro 30 Kwi, 2008 ]

  Czy Twoja uczelnia Ciebie nie okradła ??
Ad.1. Wnioskuje z kwoty 2000 za semestr - oczywiście jest też opcja zaocznych państwowych (ale ogólnie chodzi o różnice nad dziennymi na uniwerkach czy polbibudach lub tego podobnych)

Ad.2. A dostanie się na państwową szkołę to czasami loteria, czasami koneksje, czasami fundusze ale najczęściej zły dobór kierunku do swoich kwalifikacji.

Ja skończyłem i prywatną i państwową. Róznic dydaktycznych nie widzę...jedynie w portfelu.



nie studiuje na prywatnej uczelni

studiuje na Politechnice Koszalinskiej [w Koszalinie...] na Wydziale Budownictwa i Iżynierii Środowiska kierunek Budownictwo specjalizacja "konstrukcje budowlane i inżynierskie"

i btw - jest to uczelnia państwowa
a 2000zl muszę zapłacić za własne błędy - 250zł za każdy niezaliczony przedmiot - tzw. cofka... a praktycznie nic nie zaliczyłem - z własnej winy - sam wszedłem w to bagno i sam z niego wyjdę

nie mam im za złe że tyle trzeba płacić ale mam za złe że te palanty które mają przed nazwiskiem "prof" "dr inz" mgr" tak sie wywyzszaja i za darmo gnoja studentow - coby im latwiej nie bylo

ale coz takie zycie

  Kierunki Kształcenia na rok 2008/09
Kierunki Kształcenia na rok 2008/09
DAWNA „BUDOWLANKA”

OFERUJE KIERUNKI KSZTAŁCENIA
W ROKU SZKOLNYM 2008/2009
PO GIMNAZJUM:
1. Liceum Profilowane „Zarządzanie Informacją” 3-letnie,
2. Technikum Drogownictwa 4-letnie – NOWOŚĆ!!!
3. Technikum Inżynierii Środowiska i Melioracji – 4-letnie NOWOŚĆ!!!
4. Technikum Budowlane 4- letnie,
5. Technikum Ochrony Środowiska 4-letnie,
6. Technikum Informatyczne 4-letnie,
7. Technikum Mechaniczne 4-letnie (specjalność - obsługa i naprawa pojazdów samochodowych),
8. Technikum Rzemiosł Artystycznych 4-letnie (specjalność - sztukatorstwo i kamieniarstwo artystyczne),
Zasadnicza Szkoła Zawodowa kształcąca w zawodach:
• Technolog robót wykończeniowych w budownictwie (3-letnia)
• Murarz (3-letnia),
• Malarz – tapeciarz (2-letnia),
• Elektryk (3-letnia) – NOWOŚĆ!!!
• Mechanik pojazdów samochodowych (3-letnia).
DLA ABSOLWENTÓW SZKÓŁ PONADGIMNAZJALNYCH PROPONUJEMY SZKOŁY DLA DOROSŁYCH
W SYSTEMIE ZAOCZNYM:
1. Policealna Szkoła Zawodowa ( bezpłatna) w kierunkach:
• Technik informatyk (2-letnia),
• Technik bezpieczeństwa i higieny pracy (o rocznym cyklu kształcenia).
2. Technikum Uzupełniające dla absolwentów Zasadniczej Szkoły Zawodowej:
• Technik budownictwa
• Technik mechanik

  Lubelak szuka pracy za granicą >>>>>>>&
Witam mam 23 lata i mieszkam w Lublinie. Ostatnio ukończona szkoła policealna, studia zaoczne. Poszukuje pracy za granicą jestem dyspozycyjny obecnie az do września włącznie. Posiadam doświadczenie w pracach ogólno budowlanych pracowałem w Gdańsku jako pomocnik, wcześniej pod Warszawą w zakładach Technikolor Polska. Język angielski w stopniu komunikatywnym. Bez nałogów. Bardzo zdolny manualnie, dyspozycyjny i zdecydowany. Prawo jazdy kategoria B. Jestem otwarty na propozycje.. Kontakt rafekzlb@wp.pl tel. 0514721273

  Chcę zostać Elektrykiem
Witam

Jest jeszcze inna alternatywa - zrób sobie te papiery SEP, znajdź pracę i idź na studia zaoczne. Jak mówisz masz dosyć siedzenia, pracując i studiując będziesz marzył o tym żeby sobie usiąsć. Nie masz rodziny - kolejny plus dla tego rozwiązania. Ponadto praca w zawodzie i studiowanie na kierunku zgodnym z pracą procentuje zarówno w pracy jak i w szkole. Samo siedzenie na wykładach i klepanie ćwiczeń niekiedy na sprzęcie sprzed 40 lat może i czegoś cie nauczy ale na pewno nie tyle co praca+szkoła.

Co prawda z pracą może być problem bo jak na razie elektryków nie brakuje, pewnie dlatego że w firmach budowlanych pracują całe masy różnych "prowizorycznych" elektryków po krótkich szkoleniach, albo i bez, bo kto w tym kraju nie potrafi gniazdka założyć? Ale kolego na pewno nie kończ edukacji na technikum. Aha no i jak pójdziesz na studia to na jakąś porządną uczelnię techniczną, konkretną politechnikę a nie do jakiejś Wyższej szkoły inżynierskiej w Pipidówce Dolnej.

Pozdrawiam
Yanc

  Jak zostać leśnikiem ?
Kolego, jezeli tak Cie ciagnie do lasu to proponuje dalsza nauke na kierunku
albo ochrona srodowiska (byle nie pod wydzialami chemicznymi) albo biologia.
Jesli chodzi o ochrone srodowiska to polecam miedzywydzialowe studia ochrony
srodowiska na unierku w Warszawie (bodajze www.msos.uw.edu.pl). Mozesz sie
starac wtedy o prace np. w parku narodowym. Mowie to biorac pod uwage
sytuacje w LP i podaje alternatywy, dzieki ktorym mozesz rowniez miec do
czynienia z lasami. Swoja droga uwazam, ze jezeli sie ukierunkujesz i
wyspecjalizujesz to robote i tak dostaniesz. Sam skonczylem ochrone
srodowiska i mowili mi ze nie bedzie roboty, a tymczasem mam i to dobra.
Poza tym znam architekta, ktory pracuje w Parku Narodowym. Wystarczy np. na
architekturze wybrac odpowiednia specjalizacje, np. w katedrze rozwoju
obszarow wiejskich, itp. Mozliwosci jest multum, a architektura jest niezlym
wyjsciem, dzieki ktoremu po jakims czasie mozesz sobie mieszkac w domku pod
lasem i projektowac. Poodwiedzaj witryny internetowe roznych uczelni o
charakterze rolniczym i technicznym, a na pewno cos znajdziesz. Najwazniejsze
zebys mial cel w zyciu. To ze chcesz pracowac w lesie to juz jest cos.

Mam ukończone technikum budowlane, chciałbym kuntynuować naukę
na uczelni z kierunkiem  "leśnnictwo".Chciałbym studiować w systemie
zaocznym.
Czy jest taka uczelnia, czy mam szansę się do niej dostać (z uwagi na
kierunek szkoły średniej) i jaką mam szansę otrzymania już teraz pracy
w leśnictwie, a raczej w lesie?
będę zobowiązany za podpowiedź  -  jar.zak



--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -http://www.gazeta.pl/usenet/


  4-miesięczna służba zasadnicza


| Glupstwo albo i nie - zmiany w systemie rekrutacji moga byc objawem
| jakiejs przemyslanej strategii, gdzie sie m.in podliczy potrzeby.

Tiaa... Jeszcze tylko nakazy pracy i "welcome to the fifties" :A
poważniej, to możesz oczywiście powołać odpowiedni organ, który oszacuje
ci, ilu za 5 lat będziesz potrzebował np. inżynierów budowlanych. Ale
podejrzewam, że równie wiarygodnych danych (a z cała pewnością taniej)
dostarczy pierwsza od brzegu wróżka...



Eee, budowlancow to chyba akurat najlatwiej, budownictwo jest w miare
stale. Oszacuj ilu trzeba informatykow :-)

| A my bedziemy wydawac pieniadze na neipotrzebne ksztalcenie ? :-)
Cóż, na prawo dostaje się na sam UJ 1000 osób rocznie (po 500 dziennych
i zaocznych). Oczywiście część po drodze odpada, jednak zdecydowana
większość owe studia kończy.



A propos .. jesli w calej Polsce jest tego 10x wiecej, konczy  chocby
tylko 60%, to nam daje 6000 prawnikow rocznie. jesli taki pracuje
potem przez 40 lat, to razem mamy ich 240 tys.
Jeden prawnik przypada na 150 obywateli .. a podobno w USA na 300 i
to jest duzo :-)

Ale problem nie w wakacjach, a w kilku
szczegółach, o których pomysłodawcy jakby nie pomyśleli, np. o tym, że
nie każdy osiemnastolatek kończy szkołę średnią, są tacy, którym zajmuje
to znacznie więcej czasu...



a) mozna mu o rok odroczyc,
b) takich wojsko nie chce :-)
c) a pobrac, przeszkolic, zwolnic  - straci rok to pojdzie
  do pracy, moze nie wroci do szkoly, zaoszczedzimy :-)

J.


  Szkoły Zaoczne w Brzegu
mick86 napisał/a:
TECHNIKUM BUDOWLANE
zawód technik budownictwa o specjalizacji: budownictwo

Tak,ale czy to jest zaoczne ? czy normalnie szkoła od poniedziałku do piątku ?



od poniedziałku do piątku

  Pytanko do Abe [ informatyków ]
Konczysz taka szkole na jaka pozwalaja ci mozliwosci (takze finansowe). Zalezy gdzie mieszkasz i czy u ciebie w miescie masz fajna szkole, czy musisz czegos szukac w innym miescie. Wiadomo studia w innym miescie = spora kaska. Kolejna sprawa ze tak naprawde to studia cie nic nie naucza a napewno nie naucza cie praktyki i tego jak dobrze pracowac. Wszystkiego nauczysz sie dopiero na praktykach/stazu, ew. w pierwszej robocie i oczywiscie samemu w domu siedzac nocami przy kompie

Ja konczylem uczelnie u mnie w Kielcach. Mam tytul inz. Obecnie koncze zaocznie mgr, tyle ze juz na kierunki informatyka w ekonomi. Niestety Kiele to wiocha i wyboru nie mam Jako inf. pracowalem nie dlugo. Ciezko u mnie "na wsi" o dobra/dobrze platna prace w tym zawodzie. Od zawsze interesowalem sie grafika i w tym tez zawodzie czesciej pracowalem. Latwiej bylo dobrze platna prace jako grafik dostac. Zeby bylo smieszniej obecnie pracuje w biurze projektow. Projektuje/rysuje w cadzie inst. elektryczne Narazie jestem asystentem projektanta, ale po wiosennej obronie mam nadzieje skonczyc studia podyplomowe na kierunku elektrycznym i zrobic sobie uprawnienia budowlane. Widze w tym zawodzie/pracy spora kaske i mozliwosci

Mozna sobie oczywiscie ustalic przyszlosc, ale zycie zmusza czasem do innych wyborow. Ja z Kielc nie wyjade (z roznych powodow) wiec na dobra prace inf. nie mam co liczyc. Dlatego tez pracuje gdzie sie da, byle pracka byla dobrze platna i za bardzo czlowieka nie wykorzystywali.

Jesli chcesz swoje zycie zwiazac z informatyka, najlepiej skoncz renomowana uczelnie w duzym miescie i w tym miescie juz pozostan, znajdz prace i mieszkanie. Takie jest moje zdanie i nie dotyczy to tylko inf. Moze inni maja jakies doswiadczenia i sie wypowiedza.

Troche dlugo, ale jak chcesz wszystko dokladnie wiedziec to masz

EDIT:
Zapomnialem napisac o jednej bardzo istotnej i niezmiernie waznej sprawie. W zyciu/w pracy licza sie tylko i wylacznie znajomosci Ciezko gdziekolwiek o prace ot tak "z ulicy". kilka razy mialem farta i sie udalo, ale kilka razy bylem swiadkiem jak bezczelnie sie znajomych i rodzinke przyjumje do roboty.

Kiedys byl fajny przypadek. W filii w Kielcach ogolnopolskiej znanej firmy potrzebowali 3 inf. Ogloszenie bylo w gazetach i radio. Zlozylem cv. Po kilku rozmowach i spotkaniach zostalem przyjety. Z czasem "zaprzyjaznilem" sie z 2 gostkami ktorzy tez zostali przyjeci i od jednego z nich uslyszalem mniej wiecej cos takiego: ze ja to moge czuc sie wyrozniony bo na tysiace zlozonych CV ich 2 poszly od razu "do przyjecia" (koneksje rodzinne) i tak naprawde zostalo tylko jedno wolne miejsce dla czlowieka z ulicy...

Przykladow mam wiecej ale ten byl najbardziej bezczelny takze tak naprawde szkola, umiejetnosci itp sie nie licza... Zycie jest dziwne...

Pozdrawiam i zycze powodzenia

  Praca
nie zastanawialiście się nad przedstawicielstwem handlowym? można wyciągnąć na prawdę przyzwoitą pensję, do tego telefon i samochód służbowy. Zacząć można praktycznie w dowolnej firmie i wraz ze wzrostem doświadczenia przechodzić do większych z czym wiąże się oczywiście polepszenie warunków.



Raczej odradzam. W obecnych czasach, PH, to już nie ta kasta dobrze zarabiających. Jakieś 5 lat temu jeszcze był z tego i dobry profit i niezły start w przyszłość. Teraz PH jest tyle samo co ekonomistów po studiach. Jest zalanie rynku, a targety jakie muszą wykonać na miesiąc, naprawdę graniczą z cudem i tylko "stare lisy" jakoś dają sobie radę jeszcze.
O wiele lepszym rozwiązaniem jest to co mówi Buli. Skończył "niby" tylko Technikum Budowlane, ale ma zamiar iść na budowę i zacząć poznawać tajniki tej roboty. PLAN IDEALNY! Jeżeli nie zamierza iść na studia. Po niezbyt długim czasie spędzonym na budowie, nabiera takiej praktyki, że w dość młodym wieku, jak dostanie się do dobrej firmy i zostanie majstrem na budowie, będzie zarabiał bardzo ciekawe pieniądze, a z biegiem czasu zrozumie, że szkoła jest przydatna i pójdzie zaocznie na studia. Skończy studia, zrobi uprawnienia budowlane (po Technikum może już robić, tylko dłużej na budowie musi mieć praktyki) i będzie pierwszoplanową postacią do osiągnięcia stanowiska kierownika robót, a potem już całkiem inaczej wszystko się rysuje.
Szczerze polecam taki sposób na swoją karierę. Ja wiem, że PH jest wielką pokusą i ciężko się oprzeć takim atutom jak "fura, skóra i komóra", ale w tym czasie naprawdę trzeba być wyjątkowym, żeby zaistnieć. Ja nie mówię, że się nie da, po prostu jest o wiele ciężej teraz zaczynać w tej materii niż to miało miejsce 7 lat temu.
Buli, zostań w Polsce i w swoim fachu, a na pewno nie będzie Ci źle.

  ~FOTO GALERIA~


Anna Potaczek ukończyła liceum ekonomiczne i studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim, jednak nigdy nie pracowała jako prawnik. Już w trakcie studiów rozpoczęła pracę w policji, przeszła do wydziału operacyjno - dochodzeniowego i później została jego kierownikiem. Od 17 lat kieruje sekcją, która liczy 8 osób.



Joanna Czechowska ukończyła liceum ogólnokształcące, następnie studia w Szkole Oficerskiej w Szczytnie oraz podyplomowe studia politologiczne. Od 1991 roku pracuje w policji, po ukończeniu praktyk rozpoczęła pracę jako posterunkowy, później zajmowała się przestępstwami narkotykowymi. Była nadkomisarzem w sekcji kryminalnej i pełniła obowiązki zastępcy naczelnika sekcji kryminalnej



Maciej Friedek ukończył technikum, z zawodu jest mechanikiem. Od dziesięciu lat pracuje w policji, początkowo w Referacie Kryminalnym jako pracownik dochodzeniowo - śledczy, a ostatnie cztery lata jako pracownik operacyjny.

Postrzelony podczas akcji policyjnej; po wypadku nie mógł powrócić do służby w terenie. Został prywatnym detektywem, wspólnie z Marzeną Fliegel prowadzi biuro detektywistyczne.



Sebastian Wątroba ukończył liceum zawodowe. Od dziesięciu lat pracuje w policji.

Ukończył 5-letnie zaoczne studia magisterskie o specjalności resocjalizacja na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach, ponadto szereg kursów i szkoleń.



Jakub Gęsiarz ukończył technikum budowlane. Od dziesięciu lat pracuje w policji. Początkowo pełnił służbę w Oddziałach Prewencji, następnie został delegowany do Plutonu Wywiadowców. Przez ostatnich kilka lat pracował w sekcji kryminalnej.

Oraz Anna Palka
Ukończyła liceum ogólnokształcące. Służbę w policji rozpoczęła 9 lat temu. Po ukończeniu szkolenia podstawowego w Legionowie pracowała jako dzielnicowy. Następnie w sekcji dochodzeniowo – śledczej; później w zespole finansów i zaopatrzenia. Była pomocnikiem oficera dyżurnego. Przez ostatni rok pracowała w sekcji kryminalnej.

Rafał Kopacz
Ukończył technikum elektroniczne. Do policji wstąpił w 1997 r. Początkowo pracował w plutonie patrolowo – interwencyjnym. Następnie przeszedł do wydziału dochodzeniowo – śledczego, gdzie pełnił służbę przez ostatnie pięć lat.

  Skowyt
Kolego Jupiterze wielokrotnie na tym forum oświadczałem kim jestem czym się zajmuję i od jak dawna się tym zajmuje dla przypomnienia powiem ze jestem z zawodu murarzem cieślą z ukończonym zaocznie technikum budowlanym pracuje łącznie z nauką zawodu od 67 roku do dziś to tyle. Podniosłeś jednak ciekawą kwestię ,kwestię ważności czy uważasz że aby przysłużyć się krajowi trzeba być profesorem ekonomi najlepiej po KULu czy tylko inżynier magister albo doktor są ważni? Czy przeżyliby bez szoferów ciężarówek bez górników fryzjerów listonoszy górników dołowych pracowników komunalnych tych od nieczystości stałych na końcu drogi potrzebni im będą grabarze ci wszyscy ludzie to ludzie wielcy jeśli wykonują swoją pracę z sercem najlepiej jak umieją celowo w tej wyliczance nie wyszczególniłem murarzy aby nie być posądzonym o samochwalstwo murarzy zatem oceń sam ale nie tych poniedziałkowych tych normalnych, zatem czy Zyta ważniejsza jest od zaopatrzeniowca albo policjanta czy żołnierza? chyba tak bo ma kul w tytule ja niestety tylko szkołę dla pracujących co prawda średnią ale to i tak nic, oceniaj zatem po tym ile kto z siebie daje a nie po tym kto ile ma tytułów ,jestem rzemieślnikiem zarabiam nieco więcej to fakt ale średnia zarobków dla mojego miasta to????? 800- 1200,00 zł Zyta i Zytopodobni za takie pieniądze nie odczytaliby nawet referatu w miejskim ośrodku miasta X zapewne powiesz to teza było się uczyć i zostać profesorem kulu ja wtedy powiem kto by Ci upiekł chleb?
PS: Beata Jupiterze to nie tylko Sawicka to również TW Gilowska
No a teraz to zochydź jak to w Twoim stylu będę wiedział z kim mam przyjemność albo nieprzyjemność.



No wielce czcigodny zawód uprawiasz i mówię to bez ironii, bo sam 2 lata pracowałem jako murarz. Jednak, gdyby obok Ciebie stanęła Gilowska i śmiała się, że Ci trochę szprycu spada to byś się wkurwił, mimo, że to Cię Pani Profesor krytykuje. Trochę podobnie jest jak pracę ekonomisty, profesora ekonomi krytykuje gość po budowlance.
Co do Beaty to sąd lustracyjny stwierdził coś innego niż Ty, a biorąc pod uwagę, że decyzję tą podjęło 21 zawodowych sędziów też można zakładać, że to oni mieli rację, a nie Ty, więc nie pluj. Ogólnie to sprawa oskarżenia Gilowskiej bardzo była śmierdząca. Podobnie jak śmierdzi sprawa nieosądzenia do tej pory p. Sawickiej, mimo, że grozi jej 12 lat pierdla.

  4-miesięczna służba zasadnicza


| | 1. Czy sądzisz, ze wprowadzenie egzaminów wstępnych na prawo spowodowałoby
| zwiekszenie etatów sędziowskich?;-)
| A cholera wie, bo cos mi sie tu nie zgadza. Jesli sedziow jest dobra
| ilosc to czemu sprawy ciagna sie latami ?
| Bo człowiek jest dość dobrze skonstruowany:-), czego zreszta dowodem jest

| egzaminów wstępnych na ilość etatów sędziowskich (cóż, każdemu zdarza się)

Glupstwo albo i nie - zmiany w systemie rekrutacji moga byc objawem
jakiejs przemyslanej strategii, gdzie sie m.in podliczy potrzeby.



Tiaa... Jeszcze tylko nakazy pracy i "welcome to the fifties" :A
poważniej, to możesz oczywiście powołać odpowiedni organ, który oszacuje
ci, ilu za 5 lat będziesz potrzebował np. inżynierów budowlanych. Ale
podejrzewam, że równie wiarygodnych danych (a z cała pewnością taniej)
dostarczy pierwsza od brzegu wróżka...

| Ale tak mi sie wydaje ze na prawo byl i jest duzy nadmiar chetnych.
| Dawniej bywalo i 10 na miejsce. Przyjac wszystkich ? odrzucic 60%
| i powiekszyc uczelnie 2.5 raza ?
| No i jesli ilośc etatów panstwowych nie zwiększy się (a i tak, jak pisałem
| już ich jest dużo), a adwokatura nie otworzy się, to skutek tego będzie
| tylko taki, że na zmywaku w Anglii o kilkaset % zwiększy się liczba
| pracujących Polaków z dyplomem prawa:-(

A my bedziemy wydawac pieniadze na neipotrzebne ksztalcenie ? :-)



Cóż, na prawo dostaje się na sam UJ 1000 osób rocznie (po 500 dziennych
i zaocznych). Oczywiście część po drodze odpada, jednak zdecydowana
większość owe studia kończy. Z czego na aplikacje dostaje się osób
kilkadziesiąt. Jak więc widać to nie limit przyjęć na studia jest tu
wąskim gardłem (to samo dotyczy zresztą wszystkich bez wyjątku
"licencjonowanych" zawodów...)

| 3. A zreszta egzaminy wstępne na studia w istocie w dalszym ciągu istnieją,-
| nazywają się "nowa matura";-)
| I jesli sa obiektywne to bardzo dobrze. Ale tez zwalniaja mlodych na
| cale wakacje :-)
| Cóż, jeśli kwestię wszystkich wakacji uznać za absolut nadrzędny w
| priorytetach państwa, to należałoby zlikwidować w ogóle słuzbę wojskową,
| pracę wakacyjna, praktyki, a jesli niedobry nieprzyjaciel zaatakowałby nas
| np w lipcu, to natychmiast nalezy się poddać, bo wakacji nie wolno
| przerywać;-)

Ale tu nie chodzi o przerwane wakacje tylko ze te 4 miesiace uda sie
wygospodarowac nie uniemozliwiajac "zdania na studia".

A nieprzyjaciel .. dobrze wie ze nalezy zaczynac w niedziele :-)

J.



W dzień święta Jom Kipur :) Ale problem nie w wakacjach, a w kilku
szczegółach, o których pomysłodawcy jakby nie pomyśleli, np. o tym, że
nie każdy osiemnastolatek kończy szkołę średnią, są tacy, którym zajmuje
to znacznie więcej czasu...

Pozdrawiam

Maciek Antecki


  Rok szkolny czas zacząć...
Niedawno, ktoś z użytkowników wielce się oburzył, że w ogłaszanych konkursach promuje się "studia państwowe".

- to byłem ja i wcale wielce się nie oburzałem zasygnalizowałem tylko fakt dziwnego podziału na lepszych i gorszych. Tylko na podstawie czego ? Przykład na końcu postu.
Ciekawe jakby ktoś napisał ,ze przyjmuje tylko do pracy ludzi o białym kolorze skóry lub nie przyjmuje gejów. To wtedy byłby raban w kraju.Hasło murowane : Rasiści ! i Precz z homofobią w L.W ! Koniec równości ! itp.
Moim, skromnym zdaniem, wszystkie uczelnie wyższe typu uniwersyteckiego czy politechnicznego oferują poziom kształcenia dużo wyższy niż szkoły licencjackie.


Ciekawe jak porównamy prymusa szkoły prywatnej i delikwenta studiującego 10 lat, a przyszłego mgr. inż. wypchanego w końcu na siłę i dla świętego spokoju w celu całkowitego pozbycia się gamonia z uczelni.
Poza tym kiedyś studia kończyło się również za polityczne zapatrywania ( patrz działacz Olek Słodko- Kwaśny synowie i córy innych dygnitarzy itp.), a za niepoprawność polityczną wyrzucano ze szkół wyższych zdolnych z wilczym biletem. Dziś mogą je dokończyć w uczelni prywatnej. Czy kończyło się studia na układach, znajomościach łapówkach, pieniądzach w kopertach ? Oczywiście, że tak. Studia medyczne ( egzamin wstępny - oczywiście zdany) kosztował w Gdańsku kluczyki do fiata 126p
Moim, skromnym zdaniem, wszystkie uczelnie wyższe typu uniwersyteckiego czy politechnicznego oferują poziom kształcenia dużo wyższy niż szkoły licencjackie.

Ciekawe, ze to ci sami prowadzący doktorzy. Poza tym tu i tam są równie durne kierunki. Fajnie brzmią a pracy nie dają. np. zarządzanie i marketing

Co do płatności studia państwowe zaoczne również się płaci.. Wykorzystywano pracę studentów do własnych celów badawczych: pisano książki i robiono doktoraty. To inny typ zapłaty. Płatność owszem dla zdrowego układu i taniej dla państwa. Tak naprawdę to wszystko zależy od tego, kto i ile chce się nauczyć. Jeśli ktoś poważnie traktuje naukę to braki uzupełni sobie bez względu gdzie studiował, ale moim zdaniem powinno to polegać na porównaniu i sprawdzeniu wiadomości w konkursie. Nie powinno się nikogo dyskwalifikować w przedbiegach. O tym właśnie napisałem.

Prosty przykład. Weź sobie pięćdziesięcioletniego budowlańca praktyka ( po technikum budowlanym i studiach licencjackich prywatnych- wg prawa uprawnienia te same) pracującego od zawsze po budowach i młodzieńca tuż po studiach na UWM po B.L. zakładamy obaj o nienagannym charakterze.
Którego byś zatrudnił do swojej firmy budowlanej Mig ? Najlepszy jest konkurs otwarty. Takie namacalne sprawdzenie wiedzy i o to mi chodziło. Jakieś 20 pytań z dziedziny może teścik ? Gdzie prawo do równości Konstytucyjnej ???????? Coś tu nie tak.

Na marginesie skończyłem oba typy uczelni w związku z tym mogę coś powiedzieć na ten temat. Generalizacja tematu jak w wielu przypadkach nie zawsze się sprawdza i bywa ryzykowna. Anons tego typu nie powinien się znaleźć, bo pachnie "wioską " i małomiasteczkowością,
Z góry zakłada wynik. Tak jak owe dziwolągi co twierdzą, że w L. W wszyscy źle jeżdżą.
]Nie od dziś wiadomo, że występują wyjątki od reguły.

Moze lekko mniej wykształceni, ale tańsi w utrzymaniu. Aby stwierdzić co lepsze należałoby pewnie zrobić badania naukowe i kupić sobie pisarza.

  Jak by tu w Anglii pracowac zeby nie zwariowac?
Ja znam całkiem sporo osób, które w UK czy innych krajach pracują w wyuczonym zawodzie i nie zaczynały od zmywaka - są to głównie wyżej wykwalifikowani programiści i ludzie z branży finansowej, którzy w Polsce pracowali w znanych, międzynarodowych firmach i do podobnych firm się zgłosili za granicą.

Są dwie podstawowe rzeczy: język i rzeczywiste wykształcenie/kwalifikacje. Jeśli chodzi o język, to jest to podstawa i generalnie trzeba go znać już wyjeżdżając - osłuchanie się z akcentami i lokalnymi slangami i tak będzie stanowiło wysiłek. Nauka języka obcego tak, żeby posługiwać się nim na poziomie zbliżonym do ojczystego trwa u dorosłego człowieka minimum kilka lat i nie da się planować, że w ciągu roku nauczysz się w Anglii od zera, w dodatku pracując. Ci ludzie, którzy nie mieli za granicą problemów to ludzie, którzy danego języka uczyli się latami - jako nastolatki chodzili do szkół językowych, mieli prywatne korepetycje, szkołę zapewniającą dobry poziom nauki języka lub mieli pasję wymagającą od nich nauczenia się tego języka. Znakomita większość prac "biurowych" polega w dużej mierze na porozumiewaniu się z innymi ludźmi i trzeba to robić płynnie. Koleżanka, jeśli ma słaby angielski, powinna wracać i się z niego podszkolić w bardziej sprzyjających nauce warunkach, jeśli chce koniecznie pracować w UK.

Jeśli chodzi o wykształcenie, to trzeba mieć konkretne umiejętności, "obojętne kulturowo" - programistyczne, budowlane itp. Umiejętności tzw. miękkie, jak wszelkie zawody humanistyczne, mają tę wadę, że ważna w nich jest znajomość danej kultury, stylu bycia itp., a opanowanie tego też zabiera lata.

Jeśli chodzi o magistrów na zmywaku, to mnie to zawsze śmieszy. Zwykle są to trzeciorzędni magistrowie, czyli jakieś wyższe szkoły prywatne czy studia zaoczne, jakieś nieprzydatne praktycznie kierunki humanistyczne itp. Ludzie z normalnym wykształceniem są traktowani jak ludzie z wykształceniem, jeśli tylko znają język. Obserwując ogólny poziom dyskusji na londynku, w tym znajomość ortografii, zakres słownictwa, sposób wyrażania się i umiejętność formułowania myśli nie podejrzewałabym większości tutejszych osób nawet o ukończenie przyzwoitej szkoły średniej (nie obrażając nielicznych wyjątków).

Niektórzy ludzie, którzy mogliby pracować normalnie (czyli nie poniżej kwalifikacji) poddają się mitowi imigranta polskiego, który musi wykonywać mało wykwalifikowane (i nisko płatne) prace, a przynajmniej od nich zacząć. Gdy przyjechałam do NZ i zapytałam tutejszą Polonię o porady dotyczące szukania pracy, podając trochę informacji o doświadczeniu i kwalifikacjach, usłyszałam, że powinnam szukać pracy kelnerki czy sprzątaczki, bo nowym imigrantom lepszych tu nie dają. Na szczęście nie uwierzyłam i znalazłam dosyć szybko pracę "biurową" w swojej branży, ale są ludzie, którzy takim ściągającym rodaków w dół wierzą i celują nisko, ryzykując utkwienie tam.

  Urpawnienia arch - dokumentacja praktyki
Praktyka zawodowa

§ 6. 1. Praktyka zawodowa, o której mowa w art. 14 ust. 4, powinna być odbyta po uzyskaniu dyplomu lub świadectwa ukończenia szkoły albo w czasie zaocznych lub wieczorowych studiów technicznych.
2. Do praktyki zawodowej zalicza się także praktykę odbywaną po ukończeniu trzeciego roku dziennych studiów wyższych, jeżeli spełnia ona warunki, o których mowa w art. 14 ust. 4, i nie wchodzi w zakres praktyki objętej programem studiów.
3. Cały okres praktyki zawodowej powinien być zgodny ze specjalnością uprawnień budowlanych. W stosunku do osób z wykształceniem pokrewnym dla danej specjalności dopuszcza się odbycie 2 lat praktyki, o której mowa w art. 14 ust. 3 pkt 2 lit. b) oraz pkt 4 lit. b), w specjalności innej niż specjalność nabywanych uprawnień budowlanych.
4. Jeżeli praktykę zawodową odbywa się w niepełnym wymiarze czasu pracy, okres praktyki zawodowej podlega odpowiedniemu wydłużeniu, wynikającemu z różnicy czasu w stosunku do jego pełnego wymiaru.
5. Za praktykę zawodową może być również uznana praktyka wykonywana w ramach umowy o dzieło lub umowy zlecenia, jeżeli okres jej wykonywania w ramach jednej umowy nie jest krótszy niż 1 miesiąc w odniesieniu do praktyki projektowej i 3 miesiące w odniesieniu do praktyki na budowie. Łączny okres takiej praktyki nie może przekroczyć połowy wymaganego wymiaru czasu praktyki zawodowej.
6. Osoba nadzorująca praktykę projektową powinna, z zastrzeżeniem § 5 ust. 3, posiadać uprawnienia budowlane bez ograniczeń w danej specjalności.
7. Może być uznana za równoważną praktyka zawodowa odbyta za granicą pod kierunkiem osoby uprawnionej do wykonywania zawodu w danym kraju. Praktyka ta powinna być udokumentowana zaświadczeniem, o którym mowa w § 23.

§ 7. 1. Osoba odbywająca praktykę dokumentuje przebieg praktyki zawodowej w zeszycie formatu A4 z ponumerowanymi stronami, zwanym dalej "książką praktyki zawodowej".
2. Przed rozpoczęciem dokumentowania przebiegu praktyki zawodowej osoba odbywająca tę praktykę jest obowiązana złożyć książkę praktyki zawodowej do opieczętowania w organie właściwym w sprawach uprawnień. Organ zwraca opieczętowaną książkę praktyki zawodowej w terminie 7 dni.
3. W książce praktyki zawodowej należy:
1) wymienić obiekty budowlane, przy których projektowaniu lub realizacji brała udział osoba odbywająca praktykę zawodową, określając rodzaj, przeznaczenie, lokalizację i konstrukcję obiektu oraz odpowiednio do specjalności uzyskiwanych uprawnień inne charakterystyczne dane techniczne,
2) określić cotygodniowo charakter czynności pełnionych w czasie odbywania praktyki zawodowej z potwierdzeniem i zaopiniowaniem co najmniej raz na 3 miesiące przez osobę kierującą praktyką.
4. Po zakończeniu praktyki zawodowej w wymiarze wymaganym do uzyskania uprawnień budowlanych lub przy zmianie jednostki, w której była odbywana praktyka zawodowa, osoba kierująca praktyką wpisuje w książce praktyki zawodowej ogólną ocenę teoretycznej i praktycznej znajomości zawodu osoby odbywającej praktykę. Ocenę tę potwierdza kierownik jednostki, w której odbywano tę praktykę.

  Sprawozdanie z obrad RS - 07.03.2007r.
Drodzy studenci.

Dziś odbyło się już drugie spotkanie Rady, na którym to poruszaliśmy wiele kwestii.

1. WIZERUNEK WYDZIAŁU GRiT
Jak wiadomo, jesteśmy często postrzegani jako wydział prowincjonalny. Jako RS będziemy działać na rzecz poprawy naszego wizerunku zarówno na zewnątrz jak i pośród pracowników i studentów AE. Szukamy złotego srodka, który pozwoli nam wykreować pozytywny obraz WGRiTu.
Planujemy w najbliższym czasie udać się do szkół średnich naszego regionu i zachęcać do studiowania w Jeleniej Górze. Wasz udział jest również bardzo mile widziany. Każdy kończył jakąś szkołę średnią. Jeśli uważacie, że powiodło Wam się i jesteście zadowoleni ze studiowania na Wydziale - napiszcie o tym np. na forum Waszego LO czy technikum. Zaproście młodszych kolegów na drzwi otwarte AE - 2 kwietnia 2007r. Także od Was zależy nasz wizerunek!

2. SPRZEDAŻ AKADEMIKA
Krążyło wiele plotek na temat sprzedaży jednego z akademików. Otóż sprawa wygląda nastepująco. Rada Wydziału oraz Senat AE podjęły decyzję o zezwoleniu na sprzedaż, ale nie o sprzedazy! Jeśli sytuacja finansowa akademików nie ulegnie poprawie, możliwe ale jeszcze nie pewne, że dojdzie do przetargu na sprzedaż LUBCZYKA.

3. INTERNET W AKADEMIKU
Zgłosiliście nam, że prawdopodobnie nie słusznie dolicza Wam się opłatę w wysokości 15zł/os. za istnienie gniazdka internetowego. Ponieważ nie znamy pełnej struktury kosztów, na podstawie której tworzy się opłatę za akademik, jeszcze dziś nie wypowiemy się na ten temat. Na kolejne zebranie zaprosimy Panią A.Ptaszyńską (dział Domów Studenckich) oraz Panią H.Czapską (kwestura) w celu zapoznania nas ze strukturą kosztów. Prosimy jeszcze o cierpliwość.

4. REGULAMIN STUDIÓW
Tworzony jest nowy Regulamin Studiów. Zrobimy wszystko, aby wpłynąć na ostateczny kształt zapisów i dopilnujemy, aby był doby dla Nas i nie pomijał Naszych potrzeb i interesów.

5. STUDIA ZAOCZNE
Studenci studiów zaocznych zgłosili do nas problem dotyczący godzin działania DZIEKANATU STUDIÓW ZAOCZNYCH oraz BIBLIOTEKI. Studenci proszą o wydłużenie godzin otwarcia obu instytucji i przede wszystkim otawrcia ich w niedzielę. Jak wiadomo zajęcia na studiach zaocznych odbywają się głownie w weekendy, więc logicznym byłoby kompatybilne działanie tych instytucji. Również informatyzacja dziekanatu wymaga dyskusji. Spróbujemy porozmawiać z kim trzeba i zobaczyć, co można w tej sprawie zrobić.

6. GOŚCIE
Na kolejne spotkanie Rady Studentów zaprosimy Panią dr Annę Baraniecką (prodziekan ds.studenckich), Panią mgr Renatę Dworak - Zgondek (kierownik SJO) oraz Pana Zenona Rogalę (dyrektora ds. technicznych). Poruszymy temat zmian w strukturach języków, ewentualnych usprawnień budowlanych na Naszym Wydziale (szczególnie związane z osobami niepełnosprawnymi).

Kolejne spotkanie Rady Studentów odbędzie się 14.03.2007r o godzinie 15:00 w sali Rady Wydziału.

  Prezydent chce likwidacji szkół
Witam,

Młodych ludzi nie trzeba kształcić?
No to tniemy szkoły.
Miejsca te będzie można sprzedać za niezłą kasę.
A małolactwo? Niech dyga gdzie indziej i w klasach po 40 osób. :)
Wytrzymają.
A że będą bardziej głąbowate i z gorszym startrem życiowym to co kogo
obchodzi?
Jak sobie zgredy chcą bachorstwo kształcić, to prywatnie, pażałsta.

To tak na marginesie tekstu w dzisiejszej Rzeczypospolitej, który cytuję.

<http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_050128/warszawa_a_1.html

Decyzje zapadają zaocznie - twierdzą dyrektorzy placówek ponadgimnazjalnych,
które mają być zamknięte

LIKWIDACJE I PRZEPROWADZKI SZKÓŁ

Jeszcze w tym roku miasto chce zlikwidować 47 szkół. 15 kolejnych ma
przestać istnieć w ciągu trzech lat. Kilka zmieni adresy. O propozycjach
tych na razie nie wiedzą ani nauczyciele, ani dyrektorzy, ani kurator. -
Docierają do nas tylko plotki - mówią.

warszawa_a_1-1.F.jpg

Pod propozycjami, do których dotarła "Rz", podpisał się już wiceprezydent
Andrzej Urbański. Plany trafiły też do gabinetu Lecha Kaczyńskiego. Po
zaakceptowaniu przez prezydenta zmianą sieci szkół zajmą się warszawscy
radni.

Miasto ma w rękach twarde argumenty. Tylko w ciągu ostatnich dwóch lat
liczba dzieci w wieku szkolnym spadła o 20 tysięcy! Analizy dla ratusza
wskazują, że do 2013 roku liczba absolwentów gimnazjów będzie malała.
Mniej uczniów, coraz więcej bezrobotnych

Szkoły powoli wyludniają się. Już w tym roku - wynika z danych Urzędu
Miasta - niemal 30 budynków szkolnych nie jest w pełni wykorzystanych. Do
tego okazuje się, że niektóre typy szkół produkują bezrobotnych. Według
informacji Urzędu Pracy, w pośredniaku zarejestrowanych jest m.in. ponad 6
tys. sprzedawców, 4 tys. techników prac biurowych, 1,6 tys. techników
ekonomistów oraz techników mechaników.

Właśnie dlatego miasto planuje w tym roku zlikwidować 47 placówek. Są to
przeważnie zawodówki w byłej gminie Centrum oraz szkoły policealne. W
większości z nich już w tym roku nie utworzono pierwszej klasy. - Chodzi o
to, by dostosować sieć szkół zarówno do potrzeb rynku pracy, jak i do zmian
demograficznych. Mniej będzie szkół w dzielnicach centralnych, więcej na
obrzeżach miast - informuje Stanisław Sławiński, zastępca dyrektora Biura
Edukacji Urzędu Miasta.
Najsłabsi do zamknięcia

Niezależnie od tego miasto chce - stopniowo w ciągu trzech lat - zlikwidować
15 liceów ogólnokształcących działających przy zawodówkach. - Ogólniaki te
założono kilkanaście lat temu, kiedy było duże zainteresowanie wśród
młodzieży nauką w szkołach kończących się maturą. Niestety, nie wszystkie
się sprawdziły - przyznaje Ryszard Raczyński, kurator oświaty.

Zlikwidowane mają być szkoły, w których najsłabiej wypadały matury i był
najwyższy procent uczniów powtarzających klasę. Na liście są m.in. ogólniaki
przy ul. Żywnego, Kazimierzowskiej, Namysłowskiej, Szanajcy, Hożej,
Kasprzaka i ks. Janusza.
Dyrektorzy przeciw przenosinom

Uczniów siedmiu szkół miasto chce też przeprowadzić w tym roku do innych
budynków. Jednak wbrew temu, co ostatnio pisała "Gazeta Wyborcza", nie ma
planów przenoszenia ze Śródmieścia na peryferie renomowanego Liceum im. K.
Hoffmanowej. Wiadomo, że gigantyczna przeprowadzka czeka natomiast za rok
samochodówkę przy Jana Pawła II. Uczniowie zostaną umieszczeni w budynku
"Kolejówki" na Ochocie.

Miasto chce, aby jeszcze w tym roku siedzibę zmienił Zespół Szkół
Elektryczno-Mechanicznych, który znajduje się na terenie huty przy
Pstrowskiego. Ma być przeniesiony do budynku szkoły przy ul. gen. Zajączka.
Powód? Miesięcznie miasto płaci hucie 50 tys. zł czynszu. - W czasie
prywatyzacji huty szkoła została przekazana Agencji
Kapitałowo-Rozliczeniowej. Ta przez kilka lat nie domagała się opłat.
Zmieniła stanowisko w 1997 roku, wtedy jednak szkołę od powiatu przejęła
gmina Bielany - informuje Zbigniew Jastrzębski, dyrektor szkoły.

Przeprowadzkę zaplanowano dla LXVIII LO im. T. Chałubińskiego, które
znajduje się w budynku przy Rakowieckiej 23. Miasto chce przenieść
licealistów do budynku przy Sandomierskiej, bo zdaniem urzędników miejskich
na Rakowieckiej istnieje zagrożenie katastrofą budowlaną. - Propozycja budzi
nasze obawy - mówi dyrektorka szkoły Joanna Łazarczyk. - Na Sandomierską
chodzi trudna młodzież, niektórzy rodzice już zastanawiają się nad tym, czy
nie przenieść dzieci do innego liceum - dodaje nauczycielka.
Zakusy na budynki?

Niezadowoleni są też nauczyciele z Zespołu Szkół Fryzjersko-Kosmetycznych na
Mokotowie, którzy najpewniej będą musieli się przenieść do szkoły przy
Kazimierzowskiej. Powód: w budynku nie ma sali gimnastycznej, a straż
pożarna ma zastrzeżenia do bezpieczeństwa - wskazuje miasto. - Faktycznie
straż pożarna mówi, że brakuje drugiego wyjścia ewakuacyjnego, ale
zastanawiamy się, czy komuś nie chodzi o nasz budynek - mówi Zofia Drwięga,
zastępca dyrektora szkoły.

Podobne wątpliwości mają też nauczyciele z Gimnazjum nr 57 przy Filareckiej.
Uczniowie tej szkoły mieliby się przenieść do budynku liceum przy
Felińskiego. - Dotychczas docierały do nas tylko plotki na ten temat - mówi
nauczycielka z gimnazjum. - Nie zgadzamy się na zmianę siedziby - dodaje.
Nikt ich nie pyta

Propozycji tych nie konsultowano ze Stowarzyszeniem Dyrektorów Szkół
Średnich. - Sprawy toczą się poza zainteresowanymi, a wyroki zapadają
zaocznie - mówi wiceprezes Stowarzyszenia Joanna Malawska.

Ryszard Raczyński, kurator oświaty, dodaje: - Miasto porządkuje sieć szkół,
ale na razie nic oficjalnie nie wiemy na temat tych propozycji.

Autor:
Marek Kozubal
</http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_050128/warszawa_a_1.html


  kierownik budowy inaczej

news:023b01c2be48$e40a53c0|

| Prawo nie mowi, JAKIE srednie wyksztalcenie ma miec kierownik
| budowy, tylko ze - SREDNIE. Ani slowa o profilu...
| Nie mowi tez, JAKIE wyzsze wyksztalcenie musi miec kierownik
budowy.
| Mowi natomiast o UPRAWNIENIACH. Do uprawnien potrzeba PRAKTYKI.
Oj Joasiu, ostatnio strzelasz z rekawa przykladami z Prawa
Budowlanego, a co
strzal to pudlo ;)))



:-) Co poradze, ze patrze i widze...

Rozporzadzenie MGPiB z dn. 30 grudnia 1994 z pozn. zm. mowi, ze:
-do uzyskania uprawnien budowlanych jest wymagane (w zaleznosci od
ich
zakresu) posiadanie odpowiedniego lub pokrewnego wyksztalcenia,
odbycie
praktyki i zdanie egzaminu (par. 3)
-wyksztalcenia odpowiednie i pokrewne sa podane w zalaczniku 1



Ale uprawnienia ciagle maja ci, co je zdobyli wczesniej, na starych
zasadach...
Czyli _jakas_ szkola, praktyka oraz egzamin. Od tego roku obowiazuja
nowe zasady (tez byla dyskusja na  pokrewny temat, Izb). Jak ci
starsi wymra, zostana ci, ktorzy uprawnienia zdobyli po 1994 roku.

Wg zal 1  [...]
Wyksztalceniem srednim odpowiednim w specjalnosci



konstrukcyjno-budowlanej
jest dyplom technika budownictwa; pokrewnych brak.




korespondencyjne, pomaturalna szkola... O kolejnych aferach z
maturami zaocznymi chyba wszyscy slyszeli? :-)
Pisalam juz w poprzednich watkach, ze po wojnie duzo osob pracowalo
w budownictwie, niekoniecznie ksztalconych w odpowiednim kierunku -
ci ludzie ciagle jeszcze maja prawo wykonywania zawodu - skoro
kiedys zdobyli uprawnienia. Maja po 50-70-kilka lat...
Chyba, ze znow cos przeoczylam i uprawnienia nabyte wczesniej
zostaly odebrane???

Osoby z wyksztalceniem wyzszym odpowiednim otrzymuja uprawnienia
bez
ograniczen, osoby z wyksztalceniem wyzszym pokrewnym oraz srednim
otrzymuja
uprawnienia w ograniczonym zakresie.



No wlasnie - ograniczonym :-) Czyli duzych budow, jak wiezowce - nie
maja prawa prowadzic; ale moga byc szefem odcinka (np. czesci bloku
czyli klatki schodowej), lub - domku jednorodzinnego... O ile
pamietam - do pewnego metrazu lub kubatury?

Nie wiem czy kucharz rzeczywiscie byl u Ciebie kierownikiem budowy,
ale jest
to absolutnie jest mozliwe pod warunkiem, ze ma jeszcze dyplom
technika
budownictwa, inz. budownictwa, inz. architekta lub inz.



instalatora.

Dawniej ustawa dopuszczala przyznanie uprawnien po kilkuletniej
praktyce :-) Ci ludzie jeszcze pracuja...
Czy naprawde sadzisz, ze w suwalskiem, lubelskiem, czy np. przy
wschodniej granicy wszyscy kierownicy robot maja wyksztalcenie
budowlane? Mysle (na podstawie wielu rozmow z budowlancami) ze wielu
z nich ma uprawnienia wynikajace glownie z praktyki. Nie wszyscy
rzecz jasna :-)

A tych dyplomow sie nie kupuje na targu,



A dyplom ukonczenia studiow mozna kupic na targu? :-) IMHO - w Wawce
wszystkie papierki mozna kupic ;-) A powaznie mowiac - w kazdym
zawodzie trafiaja sie tacy, co kupili. Na szczescie to niewielki
procent, i sadze, ze szybko sie wykruszaja - zycie i policja ich
"weryfikuje".

wiec pisanie, ze kierownicy sie na
budowaniu czy tez konstrukcjach nie znaja jest bardzo krzywdzace.



Michal - tego nie pisalam.

technologiach - bo tak budowali wiele lat; i ze moga nie miec
pojecia o nowych (w Polsce) technikach budowania.
Osoby majace uprawnienia kierownika budowy proponowaly kilku
znajomym (i mnie jeden, byl goscinnie, tez zreszta) polaczenie
styropianu z lepikiem - bo lepik dobrze izoluje... Chodzilo o
fundament. Dalam folie :-)

Zarowno w
technikum budowlanym jak i (w szczegolnosci) na studiach o kierunku
budownictwo przedmioty konstrukcyjno-projektowe (w tym technologie)
sa
najwazniejsze.
Studia na kierunku pokrewnym nie daja tak solidnej wiedzy
konstrukcyjnej -
stad uprawnienia w ograniczonym zakresie.



Michal - nie neguje wiedzy wyniesionej z technikum budowlanego czy
studiow. Wrecz przeciwnie - nie tylko na grupie, ale w wielu
miejscach szukalam pomocy ludzi z wyksztalceniem budowlanym lub
zwiazanym z budowa - tu, na grupie, rowniez.
Tylko - czy na np. politechnice znajdziesz odpowiednia ilosc zajec
przeznaczona na technologie budowy szkieletu drewnianego? Jest tam
sporo subtelnosci - a czy student o specyfice szkieletu sie nauczy
_dodatkowo_ - to zalezy od jego zainteresowan, nie wymagan szkoly. A
uprawnienia kierownika ma rowniez do budowy w szkielecie.
Tego typu nowinki mam na mysli. Przeliczenia dlugosci i grubosci
podciagu (drewniany czy metalowy? Jaki ksztalt?) Przy podciagach
powyzej 6 metrow dlugosci nie slyszalam o kierowniku budowy, ktory
sam to liczyl - odsylali do konstruktora po obliczenia. Tudziez
posadowienie budynku na bagnie - tez kierownik budowy odsylal do
geotechnika, konstruktora, architekta, i nie pamietam juz kogo (i u
mnie, i u sasiadow).

Gdyby kierownik budowy byl chodzaca doskonaloscia  - pewno
pl-misc-budowanie nie bylaby potrzebna :-) - po prostu inwestor nie
mialby zadnych watpliwosci, ze _Wyrocznia_ ;-) orzekla prawde
jedynie sluszna ;-). A popatrz - ile tu osob ma watpliwosci, szuka
porad. Kazdy ma przeciez kierownika budowy, prawda? :-) Okazuje sie,
ze nawet skladniki (proporcje) betonu na fundamenty moga budzic
watpliwosci. Nie mowiac juz o kosztorysowaniu ;-) A resztowki
budowlane? Czy kazdy kierownik umie policzyc, ile i jakich
materialow jest potrzeba? Skad ogloszenia typu: "Sprzedam iles tys.
cegiel"?

Nie pisalam, i nie twierdze, ze kierownik to dyletant. Ale - w
dobrej wierze, i wedlug tego, czego sie kiedys nauczyl - moze nie
brac pod uwage wielu nowosci w technologiach, nawet o nich nie
wiedziec.
Duze miasta umozliwiaja zdobycie wiedzy - kierownik opiekujacy sie
budowami w miescie czy okolicy ma kontakt z inwestorami, ktorzy
niejako zmuszaja go do poszerzania swojej wiedzy. Ale buduje sie
rowniez na wsiach (chocby Mazury, gory, Mazowsze - popularne miejsca
rekreacji). Przeciez nie oplaca sie sciagac kierownika np. z
Krakowa, Wroclawia, Warszawy - drozej wezma, niz miejscowy. A
miejscowy zna swoje lokalne budowy, gdzie ludzie buduja tak, jak
wszyscy ich poprzednicy (chocby dlatego, ze miejscowi robotnicy
umieja budowac tak, a nie inaczej - a sa najtansi, bo miejscowi).
Swego czasu funkcjonowalo twierdzenie ;-) - Byt okresla swiadomosc.
I to prawda. Jakich kierownik mial inwestorow - takie technologie
zna, takie nowinki stosuje.

Zaznaczam - podczas dwu lat budowy spotkalam wielu ludzi - z
uprawnieniami i bez; z wyksztalceniem budowlanym i bez.
Pecha mialam tylko do "nacji" hydraulikow (ksztalceni).
Moi pozostali budowlancy (lacznie z kierownikiem - tym z praktyka
;-) ) generalnie - budowali dobrze. Niezalezie od rodzaju
kierunkowego wyksztalcenia :-).
Moj kierownik (bez wyksztalcenia) podpowiedzial mi wiele madrych
rozwiazan, ktore nie przyszly do glowy architektowi (z
uprawnieniami). Mimo, ze potem uciekl, nie dokonczywszy budowy -
jestem mu wdzieczna za duzo wskazowek. Dzieki niemu uniknelam
kosztownych klopotow :-) U sasiadow kierownik (z wyksztalceniem,
inz.) nie uwzglednil zmiany w wymaganiach MPWiK i sasiedzi maja
problem z przylaczem wodnym.
IMHO - doprawdy, nie ma regul :-)

I doprawdy - dawniej nie wymagano  szkoly budowlanej, aby uzyskac
uprawnienia kierownika :-)
I to nie jest moja OCENA ludzi - lecz OPIS faktow :-)

Po prostu ludzie sa rozni, kierownicy budowy sa rozni - ja sie z tym
godze, i nie usiluje przeksztalcic wlasnej wyobrazni w rzeczywistosc
;-)

EOT? :-)

Pozdrawiam - Joanna


  kierownik budowy inaczej

[cut]

Czyli _jakas_ szkola, praktyka oraz egzamin. Od tego roku obowiazuja
nowe zasady (tez byla dyskusja na  pokrewny temat, Izb). Jak ci
starsi wymra, zostana ci, ktorzy uprawnienia zdobyli po 1994 roku.



Jakas szkola ?
Bardzo konretna - budowlana.
Zaoczne studia gorsze od dziennych??
od kiedy??
Starsi gorsi od mlodszych - od kiedy??
W tej branzy jak w zadnej innej przedewszystkim i nadewszystko liczy sie
doswiadczenie.
I nikt mi nie udowodni, ze jest inaczej.
Projektanci bardzo sie roznia miedzy soba.
Sa tacy, ktorzy za grosz nie maja doswiadczenia z domkami jednorodzinnymi
 pomijajac fakt ze dla samego projektanta budowlanego to niewiele jest tam
roboty...) a zaprojektuja i pokieruja budowa mostu nad Tamiza o dlugosci
ilustam km.
W tej dziedzinie istnieje cos takiego jak waska specjalizacja.
A budowy domow jednorodzinnych?
NO coz... powiem tak - kazdy orze jak moze.
Takiemu jednemu z drugim, co udalo sie wybudowac 2 domy i zdobyc na nich
doswiadczenie juz wydaje sie ze moga stawiac osiedle...
No nic bardziej mylnego.

| Wg zal 1  [...]
| Wyksztalceniem srednim odpowiednim w specjalnosci
konstrukcyjno-budowlanej
| jest dyplom technika budownictwa; pokrewnych brak.

korespondencyjne, pomaturalna szkola... O kolejnych aferach z
maturami zaocznymi chyba wszyscy slyszeli? :-)



Ze tak sie zapytam co ma piernik do wiatraka?
Swojego kucharza pytalas sie czy skonczyl mature?
a kierownika budowy pytalas sie czy ma uprawnienia?
Jesli nie, to jest to twoj blad.
BO jesli odpowie ze nie, to znaczy ze jest taki :) domorosly budowlaniec...
Ja nie chce negowac doswiadczenia takich ludzi, bo i w tej grupie sa
wyjatki, ludzi ktorzy sie staraja i wiedza naprawde duzo. ale...

Pisalam juz w poprzednich watkach, ze po wojnie duzo osob pracowalo
w budownictwie, niekoniecznie ksztalconych w odpowiednim kierunku -
ci ludzie ciagle jeszcze maja prawo wykonywania zawodu - skoro
kiedys zdobyli uprawnienia. Maja po 50-70-kilka lat...



I maja przeogromne doswiadczenie.
Wieksze niz ci , co teraz po studiach robia uprawnienia.
Czy oni zle wykonuja swoj zawod?

Chyba, ze znow cos przeoczylam i uprawnienia nabyte wczesniej
zostaly odebrane???



Nie, nie zostaly odebrany.
W sumie nie pamietam , jak to wtedy bylo......:)
Ale dzisiejsi 40 napewno musieli miec przynajmniej srednie budowlane.
A starsi... pracuja jeszcze w zawodzie? zyje? 70??? pracujacy projektnat???
( przesadzilas lekko z ta 70 :))))
Dziwie sie i z innej przyczyny. Zawod jest bardzo stresujacy - prawda taka ,
ze wczesnie wymieraja...zawal:) prosze pani.

No wlasnie - ograniczonym :-) Czyli duzych budow, jak wiezowce - nie
maja prawa prowadzic; ale moga byc szefem odcinka (np. czesci bloku
czyli klatki schodowej), lub - domku jednorodzinnego... O ile
pamietam - do pewnego metrazu lub kubatury?



Kurcze.. nie pamietam, ale jest to zwiazane faktycznie z kubatura ( tak mi
sie jarzy)
Tak CZESCI bloku , gdzie CALYM projekt prowadzi projektan z PELNYMI
uprawnieniami.
Czyli, taki czlowiek, ma kogos nad soba.
Logiczne prawda?
Nie dziala wiec on samowolnie.

Dawniej ustawa dopuszczala przyznanie uprawnien po kilkuletniej
praktyce :-) Ci ludzie jeszcze pracuja...
Czy naprawde sadzisz, ze w suwalskiem, lubelskiem, czy np. przy
wschodniej granicy wszyscy kierownicy robot maja wyksztalcenie
budowlane? Mysle (na podstawie wielu rozmow z budowlancami) ze wielu
z nich ma uprawnienia wynikajace glownie z praktyki. Nie wszyscy
rzecz jasna :-)



tak.
To prawda.
Ale to NIE powinno byc regula. Wiec na tym fakcie nie powinno sie wysnuwac
wniosku mowiacego, ze kierownikiem budowy moze byc czlowiek bez uprawnien.

| A tych dyplomow sie nie kupuje na targu,
A dyplom ukonczenia studiow mozna kupic na targu? :-) IMHO - w Wawce
wszystkie papierki mozna kupic ;-) A powaznie mowiac - w kazdym
zawodzie trafiaja sie tacy, co kupili. Na szczescie to niewielki
procent, i sadze, ze szybko sie wykruszaja - zycie i policja ich
"weryfikuje".



Zwlaszcza po "pierwszej wpadce".
Przeciez budowlaniec jak saper - myli sie tylko raz.
W tym zawodzie jest gorzej niz wsrod lekarzy, bo tam tzw "solidarnosc
zawodowa" sprawia ze "raczka raczke myje". Wtym zawodzie jest prosciej -
jesli ma ktos wpadke, nie dostanie pracy.
Bo kto zatrudni kogos komu sie budowa zawalila? Zatrudnilabys taka firme?


technologiach - bo tak budowali wiele lat; i ze moga nie miec
pojecia o nowych (w Polsce) technikach budowania.



Ze tak zabawnie troche przypomne, ze piramidy to stoja juz 3000 lat, a twoj
domek to ile postoi? A w Egipcie to studiow budowlanych raczej nie bylo.
:) Ale to oczywiscie zart.
Prawda jest taka, ze w budownictwie wszystko, jak w kazdej nauce, opiera sie
na zalozeniach.
Niewiele ludzi zdaje sobie sprawe, ze te zalozenia pozwalajace tak wiele
rzeczy wyliczyc z taka dokladnoscia sa tylko przyblizeniami rzeczywistosci.
 Tak naprawde ciagle uczymy sie na wlasnych bledach.
Co do nowinek - to maja one rozny zywot.
Jedne sa mniej inne bardziej udane.

Osoby majace uprawnienia kierownika budowy proponowaly kilku
znajomym (i mnie jeden, byl goscinnie, tez zreszta) polaczenie
styropianu z lepikiem - bo lepik dobrze izoluje... Chodzilo o
fundament. Dalam folie :-)



Ze starej dobrej szkoly - fundamenty we wszystkich projektach mialy izolacje
pozioma :
2x papa na lepiku asfaltowym
izolacja pionowa :
Abizol R+P

Jak widzisz :) niewiele sie rozni szkola od praktyki.
[cut]
 Przy podciagach

powyzej 6 metrow dlugosci nie slyszalam o kierowniku budowy, ktory
sam to liczyl - odsylali do konstruktora po obliczenia. Tudziez
posadowienie budynku na bagnie - tez kierownik budowy odsylal do
geotechnika, konstruktora, architekta, i nie pamietam juz kogo (i u
mnie, i u sasiadow).



Trzeba bardzo odroznic poszczegolne specjalnosci.
Projektant jest od projektowania ( na ogol zajmuje sie statyka i wszystkim
co sie z tym wiaze, czyli np doborem profili do nadprozy rowniez).
Konstruktor jest od konstruowania ( musi wykontruowac to co policzyl
projektant, przyjac wysoskosc podlewek, rozmieszczenie srub w polaczeniu,
wyliczyc dlugosci...itp)
Geotechnik jest od badania cech gruntu ( okresla wszystkie cechy gruntu,
scisliwosc itp...)
architekt jest od tego .. no wlasnie :) - jest od tego by calosc byla ladna
i funkcjonalna.Na obliczeniach czegokolwiek raczej srednio sie zna. Smiac mi
sie kiedys chcialo, jak to kierownik budowy ( domorosly) usilowal mi wmowic,
ze caly projekt domku jednorodzinnego ( wszystkie branze!) architekt robi
sam - kurcze, geniusz!
Jasne. Ja tez potrafie , nie chwalac sie narysowac linia przerywana przewody
instalacyjne, ale co do logiki kresek na papierze - to nie recze:).

Teraz szczegolowo.
Projektant moze byc kontruktorem. Na ogol nie zajmuje sie takimi drobiazgami
jak belka nadprozowa ( wierz mi , ze to taki drobiazg jak wklad w
dlugopisie, na upartego mozna wysokosc profilu przyjac wg tablic np
niemieckich , wystarczy przyjac obciazenie.) Projektant bierze
odpowiedzialnosc za to co projektuje - i tu jest wlasnie ta roznica.
Konstruktor nie musi miec uprawnien, ale (!) wszelkie obliczenia, jesli
"wychodza na zewnatrz" musza miec podpis 2 osob ( prawnie)  z uprawnieniami
( projektant + sprawdzajacy).
Powtorze sie, fakt ze wiele osob "dziala" w budownictwie na lewo , nie
oznacza, ze to jest wlasciwe dzialanie.
Kierownik na budowie moze ( nie musi) laczyc w swojej osobie obie te cechy
 obliczenie belki  to 2 wzory na krzyz, ale jak sie tego nie robi przez 20
lat,bo cale zycie jedynie wykreslalo sie rysunki, to raczej trudno je
pamietac)
Wiedza kierownika budowy zalezy od jego doswiadczenia, od tego konretnie co
robil w swojej drodze zawodowej ( ze tak ladnie powiem).
Wazne, zeby potrafil zareagowac, gdy zauwazy ze cos jest nie tak, zeby
potrafil cos zrobic lepiej - taniej, niz jest w projekcie.
A to juz zalezy od konretnej osoby.
Budownictwo jest naprawde b.szeroka dziedzina wiedzy.
To tak, jakby powiedziec ze kazdy informatyk to programista.
:)
a kazdy lekarz wyleczy ci raka watroby.

Gdyby kierownik budowy byl chodzaca doskonaloscia  - pewno
pl-misc-budowanie nie bylaby potrzebna :-) - po prostu inwestor nie
mialby zadnych watpliwosci, ze _Wyrocznia_ ;-) orzekla prawde
jedynie sluszna ;-).



Tak nigdy nie bedzie - z zalozenia.
Bo budownicto funkcjonuje wg pewnych zalozen!
I nalezy pamietac, ze sa to tylko zalozenia przyblizajace rzeczywistosc.
wiec nie ma wyroczni na budowie:)
Jest tylko doswiadczenie poparte wiedza,lub odwrotnie,  lub brak jednego i
drugiego...

[cut]

Nie pisalam, i nie twierdze, ze kierownik to dyletant. Ale - w
dobrej wierze, i wedlug tego, czego sie kiedys nauczyl - moze nie
brac pod uwage wielu nowosci w technologiach, nawet o nich nie
wiedziec.



Jasne.
Nikt nie wie wszystkiego, ale o nowosciach byla juz mowa.
Prawde mowiac - ostroznie z nimi.
Lepiej zeby sie na nich sparzyl ktos inny...
a nie my. :)

{cut}
A

miejscowy zna swoje lokalne budowy, gdzie ludzie buduja tak, jak
wszyscy ich poprzednicy (chocby dlatego, ze miejscowi robotnicy
umieja budowac tak, a nie inaczej - a sa najtansi, bo miejscowi).
Swego czasu funkcjonowalo twierdzenie ;-) - Byt okresla swiadomosc.
I to prawda. Jakich kierownik mial inwestorow - takie technologie
zna, takie nowinki stosuje.



Ja znam takie sytuacje, ze dom budowany w gorach byl stawiany przez gorali i
wg ich doswiadczenia.
Oni sezonowali drewno na krowkie wg ich uznania - i ja im wierze!
dlaczego?
Bo postawili juz dziesiatki takich domow, w odroznieniu ode mnie :)- na
drewnie wogole sie nie znam.
[cut]

Jedno jest pewne.
Uprawnienia nie rownaja sie doswiadczeniu.
Zeby dobrze budowac na pewno trzeba miec doswiadczenie.
Uprawnienia sa potrzebne prawnie, by wlasnie tacy kucharze nie budowali
pozniej domow...i nie uczyli ...

więcej »


  INFORMACJA o byłych pracownikach PIKW
Zwalczanie nieuczciwej konkurencji - Co grozi za naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa?

Coraz częściej byli pracownicy zakładają własne firmy o takim samym profilu działalności jak pracodawca i wykorzystują do swoich potrzeb poufne informacje, z którymi zapoznali się świadcząc pracę. Takie zachowanie stanowi czyn nieuczciwej konkurencji, przed którym pracodawcy mogą się bronić.

Dostrzegając problem oraz jego wagę ustawodawca wyszedł naprzeciw przedsiębiorcom, wyposażając ich w narzędzia walki z pracownikami wykorzystującymi zakładowe tajemnice. Takie możliwości daje im ustawa z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

Tajemnica przedsiębiorstwa, czyli co?
Odpowiedź na pytanie, co stanowi tajemnicę przedsiębiorstwa zawiera art. 11 ust. 4 ustawy. Przez tajemnicę przedsiębiorstwa należy rozumieć nieujawnione do publicznej wiadomości informacje techniczne, technologiczne, handlowe lub organizacyjne przedsiębiorstwa lub inne informacje posiadające wartość gospodarczą. Mogą to być informacje dotyczące np. stanu finansowego przedsiębiorstwa, źródeł zaopatrzenia i zbytu, wykazu kontrahentów, korespondencji handlowej, know-how, dane obrazujące wielkość produkcji i sprzedaży, a nawet dotyczące struktury organizacyjnej przedsiębiorstwa

Kto podlega odpowiedzialności?
Naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa może niekiedy skutkować nawet pociągnięciem do odpowiedzialności karnej. Przestępstwo naruszenia tajemnicy przedsiębiorstwa może popełnić jedynie osoba zobowiązana do jej zachowania. Krąg osób zobowiązanych został określony w art. 11 ust. 1-3 ustawy. Należą do nich nie tylko pracownicy, ale również osoby, które świadczyły pracę na podstawie innego stosunku prawnego, np. umowy o dzieło, umowy zlecenia. Obowiązek zachowania tajemnicy przedsiębiorstwa istnieje nie tylko w trakcie trwania umowy o pracę lub innej umowy, ale również przez okres 3 lat od dnia ustania stosunku zatrudnienia. Okres ten może zostać skrócony przez pracodawcę w umowie o pracę lub odrębnej umowie zobowiązującej pracownika do zachowania tajemnicy.

Zachowania podlegające karze
Zgodnie z art. 23 ust. 1 ustawy każdy, kto wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi w stosunku do przedsiębiorcy, ujawnia innej osobie lub wykorzystuje we własnej działalności gospodarczej informację stanowiącą tajemnice przedsiębiorstwa, jeżeli wyrządza to poważną szkodę przedsiębiorcy, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Karalne są zatem dwie formy zachowania: • ujawnienie tajemnicy polegające na spowodowaniu, że informacja stała się wiadoma chociażby jednej osobie nieuprawnionej, np. przekazanie informacji, udostępnienie dokumentów zawierających tajemnicę,
• wykorzystanie tajemnicy we własnej działalności gospodarczej, np. zaproponowanie kontrahentom byłego pracodawcy towaru po niższych od niego cenach.

Nie stanowi przestępstwa samo podjęcie przez byłego pracownika działalności gospodarczej o podobnym lub identycznym profilu działalności jak pracodawca, jeżeli nie zachowuje się on we wskazany powyżej sposób.

Prokurator tylko na poważną szkodę
Aby pracownik naruszający tajemnicę przedsiębiorstwa mógł zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej konieczne jest, żeby w wyniku jego zachowania przedsiębiorca poniósł poważną szkodę. Pojęcie to interpretowane jest w oparciu o cel prowadzenia działalności, jakim jest osiągnięcie zysku. W grę wchodzi np. utrata kontrahentów i związany z nią spadek obrotów firmy (o ile oczywiście miały związek z naruszeniem chronionej tajemnicy przedsiębiorstwa).
Wysokość szkody ocenia się w odniesieniu do każdego przedsiębiorcy indywidualnie, uwzględniając rozmiary prowadzonej przez niego działalności. Inna kwota strat będzie stanowić poważną szkodę dla przedsiębiorcy zatrudniającego 3-4 pracowników, inna zaś dla wielkiej firmy o zasięgu ogólnokrajowym. Przedsiębiorcy kierujący do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przez byłego pracownika przestępstwa naruszenia tajemnicy powinni przedstawić dokumenty, z których będzie wynikać, jakie ponieśli szkody.

Odpowiedzialność cywilna
Przesłanki odpowiedzialności cywilnej zostały określone w art. 18 ust. 1 ustawy. Udziela on ochrony przedsiębiorcy, którego interes został zagrożony lub naruszony w wyniku dokonania czynu nieuczciwej konkurencji, w tym wypadku naruszenia tajemnicy przedsiębiorstwa. Ustawa nie wymaga, aby przedsiębiorca poniósł w wyniku działań byłego pracownika jakąkolwiek szkodę. Wystarczy, że jego interes został zagrożony. W pozwie przedsiębiorca może żądać od pracownika zaniechania niedozwolonych działań, usunięcia ich skutków, złożenia oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie, naprawienia wyrządzonej szkody, wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści lub w przypadku, gdy naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa było zawinione - także zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na określony cel społeczny związany ze wspieraniem kultury polskiej lub ochroną dziedzictwa narodowego.

W procesie cywilnym pracodawca będzie musiał udowodnić, że pracownik swoim zachowaniem naruszył tajemnicę, oraz że w wyniku tego poniósł ewentualną szkodę i w jakiej wysokości. W praktyce wykazanie tych okoliczności może być pod względem dowodowym dość skomplikowane.
Organem właściwym do orzekania w sprawach roszczeń dochodzonych w związku z czynem nieuczciwej konkurencji jest sąd powszechny. Tym samym w takich sprawach nie jest możliwe wszczynanie i prowadzenie postępowania administracyjnego przez Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Podstawa prawna: art. 11 ust. 4, art. 18 ust. 1 i art. 23 ust. 1 ustawy z dnia 16.04.1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (Dz. U. z 2003 r. nr 153, poz. 1503 ze zm.).

autor: Katarzyna Ślaska
Gazeta Podatkowa

(*)

Komunikat Biura Prasowego Konferencji Episkopatu Polski
Warszawa, 10.09.2004

W związku z zapytaniami dotyczącymi Akademii Polonijnej w Częstochowie i jej Rektora Ks. Andrzeja Kryńskiego Biuro Prasowe Konferencji Episkopatu Polski podaje do wiadomości:

1. Akademia Polonijna w Częstochowie nie jest uczelnią katolicką w rozumieniu prawa Kościoła katolickiego mimo, że jej rektorem jest duchowny.
2. Ks. Andrzej Kryński przyjął święcenia kapłańskie z rąk arcybiskupa archidiecezji Bertua w Kamerunie, należy więc do duchowieństwa tamtejszej archidiecezji i podlega swojemu biskupowi w Kamerunie.
3. Ks. Andrzej Kryński nie pełni żadnego urzędu kościelnego przekazanego Mu przez prawowitą władzę kościelną w Polsce.

Kościół katolicki w Polsce nie bierze żadnej odpowiedzialności za jakąkolwiek działalność ks. Andrzeja Kryńskiego.

Ks. Józef Kloch
rzecznik KEP

(*)

Ksiądz z ograniczoną odpowiedzialnością

Marek Mamoń, Eliza Kwiatkowska, Częstochowa 13-09-2004

- Kościół nie bierze żadnej odpowiedzialności za jakąkolwiek działalność ks. Kryńskiego - oświadczył niespodziewanie w piątek Episkopat Polski. O rektorze częstochowskiej Akademii Polonijnej mówi się "częstochowski Rydzyk". Bo podobnie jak założyciel Radia Maryja ma tajemniczą biografię i głowę do interesów

Akademia Polonijna w Częstochowie liczy sobie zaledwie trzy lata. Niedaleko Jasnej Góry w błyskawicznym tempie zbudowała najbardziej reprezentacyjny gmach w mieście.

Na trzech wydziałach: administracyjno-prawnym, ekonomii i zarządzania, nauk humanistycznych studiuje ok. 5 tys. studentów dziennych i zaocznych. Wśród prorektorów jest przedstawiciel zakonu paulinów, były premier Jerzy Buzek, jego żona Ludgarda kieruje Polsko-Niemieckim Instytutem Zarządzania Środowiskiem. Przez rok pracował tu także były wicepremier Janusz Steinhoff.

Pojawiają się nazwiska ks. Henryka Jankowskiego jako honorowego profesora i Ryszarda Kaczorowskiego, prezydenta na uchodźstwie.

Semestralne czesne to ok. xx? dol. Rocznie daje to uczelni prawie 27 mln zł.

- Od pewnego czasu przybywało pytań o Akademię Polonijną i osobę księdza Kryńskiego. Komunikat jest na nie odpowiedzią - mówi ks. Józef Kloch, rzecznik Episkopatu. I podkreśla: dotyczy on wyłącznie osoby rektora. Oświadczenie nie odnosi się i nie powinno mieć wpływu na funkcjonowanie uczelni, procesy dydaktyczne, kadrę naukową czy studentów. Choć Episkopat podkreśla także, że Akademia Polonijna nie jest uczelnią katolicką .

[b]Dlaczego Episkopat dystansuje się od Kryńskiego?

- Ks. Kryński nie pełni żadnego urzędu kościelnego przekazanego mu przez władzę kościelną w Polsce - wyjaśnia rzecznik Episkopatu. Ale księdzem jest - pytamy. - Z tego, co mi wiadomo, był w zakonie Braci Szkolnych, potem przyjął święcenia z rąk arcybiskupa archidiecezji Bertua w Kamerunie. Zgodnie prawem kościelnym podlega biskupowi w Kamerunie - tłumaczy ks. Kloch.

Niejasności wokół uzyskania święceń przez rektora Kryńskiego zaniepokoiły metropolitę częstochowskiego abp. Stanisława Nowaka. Napisał alarmujący list w tej sprawie do Episkopatu. Prawdopodobnie oświadczenie Episkopatu jest właśnie reakcją na ten list.

Interes szkolny

Zanim Kryński został księdzem, pojawił się w Częstochowie jako brat Kryński z zakonu Braci Szkolnych. W 1992 r. jako spółka Edaucator dostał zgodę MEN na utworzenie uczelni niepaństwowej - Wyższej Szkoły Języków Obcych i Ekonomii. Miejsce dla szkoły znalazło się tuż pod Jasną Górą, gdzie gospodarzył zasłużony dla miasta klub sportowy Skra. Z pomocą prawicowego wojewody częstochowskiego w dwa lata później stadion został własnością spółki Edaucator. Po latach okazało się, że było to bezprawie. Przyznał to w 2001 roku NSA. Historii nie dało się już cofnąć, bo na stadionie w imponującym tempie urosły uczelniane gmachy.

W 2001 r. Wyższa Szkoła Języków Obcych i Ekonomii zyskała statut Akademii Polonijnej. Od złożenia wniosku przez ks. Kryńskiego do pozytywnej decyzji ministerstwa minęły... dwa tygodnie. Kilka miesięcy później - po przegranych wyborach parlamentarnych - prorektorem ds. nauki został były premier Jerzy Buzek. - Po wyborach do Europarlamentu w sierpniu tego roku zrezygnowałem z wszystkich funkcji w Akademii Polonijnej. Będę tam miał jeszcze wykłady. Mam też kilku dyplomantów, nie chcę ich zostawić - mówi nam prof. Buzek.

Stanowiska Episkopatu nie chce komentować. Choć nie ukrywa, że swego czasu biskupi rozmawiali z nim o ks. Kryńskim. - To były takie luźne rozmowy z biskupem Gocłowskim i kardynałem Macharskim - przypomina sobie. - Ale im chodziło chyba o sprawy kanoniczne. Ja się na tym nie znam.

Zamiejscową filią w Gliwicach kierował były wicepremier Janusz Steinhoff . - Odszedłem, bo moja wizja filii Akademii w Gliwicach rozmijała się z wizją księdza rektora. O ks. Kryńskim słyszałem różne plotki, ale nie będę ich komentował. Episkopat widocznie ma swoje powody, by wydać o nim taki komunikat - powiedział nam.

Paulini nabierają dystansu

Z początku Kryński miał poparcie Jasnej Góry. Paulini wykładali na uczelni, zasiadali w jej władzach. Ojciec Eustachy Rakoczy (kapelan kombatantów) jest nadal prorektorem ds. studenckich. Ale dwa lata temu paulini wycofali swe poparcie. Mówi jeden z prawników, przez wiele lat reprezentujący interesy Jasnej Góry. - W marcu 2002 r. odbywała się kapituła generalna zakonu. Wybierano nowego generała zakonu, z funkcji przeora ustępował o. Izydor Matuszewski. I w tym gorącym czasie rektor Kryński podsunął mu umowę o współpracy z Akademią Polonijną. Chodziło o zbiory biblioteki jasnogórskiej. Jeden z członków kapituły zorientował się, że umowa dawała Akademii Polonijnej prawo przejęcia biblioteki. Nakazano wówczas Jasnej Górze daleko idącą ostrożność w kontaktach z księdzem Kryńskim.

Kłopoty z ks. Kryńskim ma nie tylko Episkopat, ale także częstochowska firma budowlana Okap. Akademia Polonijna jest jej winna blisko 3 mln zł. Konflikt o niezapłacone faktury trwa dwa lata. M.in. za budowę gmachu Akademii a także remont łazienki w prywatnym domu rektora. łazienka ta kosztowała około 70 tys. zł. Sprawa znalazła finał w sądzie.

Księdza rektora nie ma obecnie w kraju. Nie skomentował więc komunikatu Episkopatu. - Będzie w czwartek - mówi Robert Smoliński, rzecznik Akademii Polonijnej. - Nie rozumiem, dlaczego Kościół miałby brać jakąkolwiek odpowiedzialność za działania księdza rektora, skoro tyle razy podkreślał, że Akademia Polonijna nie jest uczelnia katolicką. Jedynie naucza według wartości chrześcijańskich. Marek Mamoń, Eliza Kwiatkowska, Częstochowa[/b]

  Ksiądz z ograniczoną odpowiedzialnością
Ksiądz z ograniczoną odpowiedzialnością

Marek Mamoń, Eliza Kwiatkowska, Częstochowa 13-09-2004

- Kościół nie bierze żadnej odpowiedzialności za jakąkolwiek działalność ks. Kryńskiego - oświadczył niespodziewanie w piątek Episkopat Polski. O rektorze częstochowskiej Akademii Polonijnej mówi się "częstochowski Rydzyk". Bo podobnie jak założyciel Radia Maryja ma tajemniczą biografię i głowę do interesów

Akademia Polonijna w Częstochowie liczy sobie zaledwie trzy lata. Niedaleko Jasnej Góry w błyskawicznym tempie zbudowała najbardziej reprezentacyjny gmach w mieście.

Na trzech wydziałach: administracyjno-prawnym, ekonomii i zarządzania, nauk humanistycznych studiuje ok. 5 tys. studentów dziennych i zaocznych. Wśród prorektorów jest przedstawiciel zakonu paulinów, były premier Jerzy Buzek, jego żona Ludgarda kieruje Polsko-Niemieckim Instytutem Zarządzania Środowiskiem. Przez rok pracował tu także były wicepremier Janusz Steinhoff.

Pojawiają się nazwiska ks. Henryka Jankowskiego jako honorowego profesora i Ryszarda Kaczorowskiego, prezydenta na uchodźstwie.

Semestralne czesne to ok. 750 dol. Rocznie daje to uczelni prawie 27 mln zł.

- Od pewnego czasu przybywało pytań o Akademię Polonijną i osobę księdza Kryńskiego. Komunikat jest na nie odpowiedzią - mówi ks. Józef Kloch, rzecznik Episkopatu. I podkreśla: dotyczy on wyłącznie osoby rektora. Oświadczenie nie odnosi się i nie powinno mieć wpływu na funkcjonowanie uczelni, procesy dydaktyczne, kadrę naukową czy studentów. Choć Episkopat podkreśla także, że Akademia Polonijna nie jest uczelnią katolicką .

Dlaczego Episkopat dystansuje się od Kryńskiego?

- Ks. Kryński nie pełni żadnego urzędu kościelnego przekazanego mu przez władzę kościelną w Polsce - wyjaśnia rzecznik Episkopatu. Ale księdzem jest - pytamy. - Z tego, co mi wiadomo, był w zakonie Braci Szkolnych, potem przyjął święcenia z rąk arcybiskupa archidiecezji Bertua w Kamerunie. Zgodnie prawem kościelnym podlega biskupowi w Kamerunie - tłumaczy ks. Kloch.

Niejasności wokół uzyskania święceń przez rektora Kryńskiego zaniepokoiły metropolitę częstochowskiego abp. Stanisława Nowaka. Napisał alarmujący list w tej sprawie do Episkopatu. Prawdopodobnie oświadczenie Episkopatu jest właśnie reakcją na ten list.

Interes szkolny

Zanim Kryński został księdzem, pojawił się w Częstochowie jako brat Kryński z zakonu Braci Szkolnych. W 1992 r. jako spółka Edaucator dostał zgodę MEN na utworzenie uczelni niepaństwowej - Wyższej Szkoły Języków Obcych i Ekonomii. Miejsce dla szkoły znalazło się tuż pod Jasną Górą, gdzie gospodarzył zasłużony dla miasta klub sportowy Skra. Z pomocą prawicowego wojewody częstochowskiego w dwa lata później stadion został własnością spółki Edaucator. Po latach okazało się, że było to bezprawie. Przyznał to w 2001 roku NSA. Historii nie dało się już cofnąć, bo na stadionie w imponującym tempie urosły uczelniane gmachy.

W 2001 r. Wyższa Szkoła Języków Obcych i Ekonomii zyskała statut Akademii Polonijnej. Od złożenia wniosku przez ks. Kryńskiego do pozytywnej decyzji ministerstwa minęły... dwa tygodnie. Kilka miesięcy później - po przegranych wyborach parlamentarnych - prorektorem ds. nauki został były premier Jerzy Buzek. - Po wyborach do Europarlamentu w sierpniu tego roku zrezygnowałem z wszystkich funkcji w Akademii Polonijnej. Będę tam miał jeszcze wykłady. Mam też kilku dyplomantów, nie chcę ich zostawić - mówi nam prof. Buzek.

Stanowiska Episkopatu nie chce komentować. Choć nie ukrywa, że swego czasu biskupi rozmawiali z nim o ks. Kryńskim. - To były takie luźne rozmowy z biskupem Gocłowskim i kardynałem Macharskim - przypomina sobie. - Ale im chodziło chyba o sprawy kanoniczne. Ja się na tym nie znam.

Zamiejscową filią w Gliwicach kierował były wicepremier Janusz Steinhoff . - Odszedłem, bo moja wizja filii Akademii w Gliwicach rozmijała się z wizją księdza rektora. O ks. Kryńskim słyszałem różne plotki, ale nie będę ich komentował. Episkopat widocznie ma swoje powody, by wydać o nim taki komunikat - powiedział nam.

Paulini nabierają dystansu

Z początku Kryński miał poparcie Jasnej Góry. Paulini wykładali na uczelni, zasiadali w jej władzach. Ojciec Eustachy Rakoczy (kapelan kombatantów) jest nadal prorektorem ds. studenckich. Ale dwa lata temu paulini wycofali swe poparcie. Mówi jeden z prawników, przez wiele lat reprezentujący interesy Jasnej Góry. - W marcu 2002 r. odbywała się kapituła generalna zakonu. Wybierano nowego generała zakonu, z funkcji przeora ustępował o. Izydor Matuszewski. I w tym gorącym czasie rektor Kryński podsunął mu umowę o współpracy z Akademią Polonijną. Chodziło o zbiory biblioteki jasnogórskiej. Jeden z członków kapituły zorientował się, że umowa dawała Akademii Polonijnej prawo przejęcia biblioteki. Nakazano wówczas Jasnej Górze daleko idącą ostrożność w kontaktach z księdzem Kryńskim.

Kłopoty z ks. Kryńskim ma nie tylko Episkopat, ale także częstochowska firma budowlana Okap. Akademia Polonijna jest jej winna blisko 3 mln zł. Konflikt o niezapłacone faktury trwa dwa lata. M.in. za budowę gmachu Akademii a także remont łazienki w prywatnym domu rektora. łazienka ta kosztowała około 70 tys. zł. Sprawa znalazła finał w sądzie.

Księdza rektora nie ma obecnie w kraju. Nie skomentował więc komunikatu Episkopatu. - Będzie w czwartek - mówi Robert Smoliński, rzecznik Akademii Polonijnej. - Nie rozumiem, dlaczego Kościół miałby brać jakąkolwiek odpowiedzialność za działania księdza rektora, skoro tyle razy podkreślał, że Akademia Polonijna nie jest uczelnia katolicką. Jedynie naucza według wartości chrześcijańskich.
Marek Mamoń, Eliza Kwiatkowska, Częstochowa

Komunikat Biura Prasowego Konferencji Episkopatu Polski
Warszawa, 10.09.2004

W związku z zapytaniami dotyczącymi Akademii Polonijnej w Częstochowie i jej Rektora Ks. Andrzeja Kryńskiego Biuro Prasowe Konferencji Episkopatu Polski podaje do wiadomości:

1. Akademia Polonijna w Częstochowie nie jest uczelnią katolicką w rozumieniu prawa Kościoła katolickiego mimo, że jej rektorem jest duchowny.
2. Ks. Andrzej Kryński przyjął święcenia kapłańskie z rąk arcybiskupa archidiecezji Bertua w Kamerunie, należy więc do duchowieństwa tamtejszej archidiecezji i podlega swojemu biskupowi w Kamerunie.
3. Ks. Andrzej Kryński nie pełni żadnego urzędu kościelnego przekazanego Mu przez prawowitą władzę kościelną w Polsce.

Kościół katolicki w Polsce nie bierze żadnej odpowiedzialności za jakąkolwiek działalność ks. Andrzeja Kryńskiego.

Ks. Józef Kloch
rzecznik KEP

Warszawa, 10.09.2004 r.

  Zawieszenia od 1 lutego w PR Bydgoszcz
Osobiście sprawdziłbym czy Cichosz nie jest odpowiedzialny za zawieszenie w 1995 roku ruchu pasażerskiego na Sierpc-Płock.

Dokładniej 1 następnego nowego roku...

________________________________________
http://www.nowosci.com.pl

To jest już pogrzeb naszego Sierpczaka

Małgorzata Oberlan, Piątek, 2 Lutego 2007

Dlaczego nazajutrz go likwidują, tak naprawdę nie wiadomo. Na pewno
nie z powodu niskiej frekwencji - pociąg jest pełen po brzegi...

31 stycznia, godzina 15.00, stacja Toruń Główny. Na peronie IV czekają
już dwa piętrowe wagony i spalinowa lokomotywa. - Śmiertelny kurs, co?
- smutno uśmiecha się pierwszy pasażer. - Maszynista z Sierpca, od
1950 roku na kolei, od chrztu: Alojzy, z domu: Depczyński -
przedstawia się mężczyzna, nalewając sobie gorącej herbaty z termosu.
To ostatnia chwila na konsumpcję. Za kwadrans w pociągu będzie
tłoczno.

Czym jutro wróci Ograszka?

Marcin Murawski jedzie do domu, do Lipna. Pracuje w jednostce
wojskowej na toruńskim Podgórzu. Kończy o 15.00, na dworzec ma tylko
10 minut. Gdyby miał wracać PKS-em, musiałby jechać do centrum dwoma
autobusami. - Poza tym, w pociągu płacę za bilet 4,25 zł, a w
autobusie dwa razy więcej. Wiec żal, wielki żal tego pociągu - mówi
młody mężczyzna.

Tego samego zdania jest też Grzegorz Sekulski z Likca koło Skępego.
Właśnie wraca z ,,poprawki" (studiuje zaocznie w Bydgoszczy). On także
oszczędza czas i pieniądze, wracając do domu PKP. W Bydgoszczy
studiuje też inny Grzegorz - Kędzierski z Sierpca. Kończy Wyższą
Szkołę Informatyki. - Pociągiem mi szybciej i o połowę taniej. Tyle
ludzi nim jeździ, więc czemu go likwidują? - pyta retorycznie.

Sierpczak odjeżdża z Głównego punktualnie o 15.34. Na stacji Toruń-
Miasto wsiada jakieś 20-30 osób. Prawdziwy tłum czeka jednak dopiero
na Wschodnim. Tu wsiadają przede wszystkim pracownicy z ,,Elany" i firm
budowlanych. Miejsc siedzących już nie ma. Część ludzi stoi.

- Niska frekwencja?! Co za piep...nie! No, przecież rozejrzyjcie się,
jaki tłok! W piątki, gdy młodzi ze szkół do domów wracają, trzeci
wagon dopinają - denerwują się mężczyźni z Ograszki. To wieś koło
Czernikowa, z której codziennie koło 40 osób wyjeżdża do Torunia, do
pracy. Głównie do firm budowlanych, takich jak ,,Marbud" , ,,Agad" i
,,Kama".

- Niech PKP i władze nam wyjaśnią: czym od jutra mamy wracać do domu,
skoro ostatni autobus z Torunia do Ograszki odjeżdża o 13.45, a robotę
kończymy o 15.00? - pyta w imieniu wszystkich budowlaniec Piotr
Kujawski.

Dyskusja obejmuje cały wagon. Dlaczego nam pociąg zabierają? Kto za
tym stoi? Komu naskarżyć? Co robić? Między pasażerami przeciskają się
trzy dziewczyny. Zbierają podpisy ,,za pociągiem". - Proszę przeczytać
i zdecydować, podpisać czy nie - podsuwają papier. Pismo zatytułowane
jest ,,Do dyrektora PKP w Lipnie". Na podpiętych kartkach, rząd za
rzędem, dziesiątki nazwisk. Często dopisane miejscowości: Skępe,
Lipno, Sierpc, Czernikowo, Ograszka...

- Od 46 lat dojeżdżam do Torunia tym pociągiem, więc chyba mam prawo
wyrazić swoje zdanie? Osobiście się podpiszę - deklaruje Ryszard
Wierzbicki spod Czernikowa, chwytając za długopis. - To, jak nas kolej
traktuje, to skandal! Dlaczego nas mają za nic? Nas, co tymi pociągami
od lat jeździmy?

Kilkadziesiąt osób ma problem z biletami miesięcznymi. - Mam wykupiony
do 7 lutego. Kiedy go kupowałem, kasjerka na dworcu nie wiedziała, czy
pociąg od 1 lutego zlikwiduje, czy nie. ,,Kupuje pan, najwyżej będzie
zwrot" - powiedziała mi - opowiada Ryszard Romanowski z Lipna. - A
teraz PKP powiedziała mi, że gdyby chodziło przynajmniej o dziesięć
przejazdów, to pieniądze by zwrócili. Siedem to niby za mało. W ten
sposób stracę koło 50 zł.

- My też, to samo! - denerwuje się grupa młodych kobiet.

Oddajcie nam pieniądze

Godzina 16.40, stacja Lipno. Mrok, deszcz mocno zacina. Razem z
liopnowiankami pośpiesznie wbiegamy pod dach stacyjki. W oknie kasy,
za kratami, wielkie ogłoszenie: od jutra koniec. Nie będzie pociągu,
nie będzie i kasy. - Ale co z naszymi biletami miesięcznymi? Dlaczego
pani nie chce nam oddać pieniędzy? Przecież miał być zwrot - napierają
Agata i Katarzyna.

- Bo już kasa rozliczona. Nie mam pieniędzy - próbuje zatrzasnąć
okienko kobieta.

Po pół godzinie negocjacji i telefonów do Bydgoszczy, lipnowiankom
zostają wypłacone pieniądze. Nie wszyscy mieli takie ,,szczęście", jak
one.

Telegram numer 802-32

Z RYSZARDEM RUCZYŃSKIM, kierownikiem pociągu Toruń-Sierpc, w ostatnim
dniu jego kursowania rozmawia Małgorzata Oberlan.

Co to za pismo właśnie Pan dostał?

Telegram służbowy, adres: sześć, wniosek numer 802-32. Mam
przyprowadzić pusty skład z powrotem do Torunia.

Co to oznacza?

Koniec. Normalnie dojechałbym do Sierpca i zostawił pusty pociąg do
rana. Sam wracałbym do domu, koło Brodnicy. A do Sierpczaka, o świcie,
wsiadaliby ludzie, jadący do pracy do Torunia. Z Sierpca wyjechałby o
4.49. Nakaz przyprowadzenia pustego składu z powrotem na stację Toruń
Główny oznacza, że ten pociąg rano już nie pojedzie. Likwidacja
połączenia Toruń-Sierpc staje się faktem.

Od kiedy jest Pan kierownikiem pociągu?

Od 1991 roku.

Zawsze jest tak pełny, jak dziś?

Dziś dzień powszedni, więc mamy jakiś 150-160 pasażerów. To norma,
czasem przekraczana. W każdy ,,normalny" piątek za to Sierpczak jeździł
nabity blisko 200 pasażerami. To ze względu na uczniów i studentów,
wracających na weekend do domu z Bydgoszczy i Torunia. Studenci
zaoczni jeździli na zajęcia, także w weekendy. Wiadomo, że dla nich
największą zaletą kolei jest zniżka na bilet, której w autobusie nie
mają.

Przedstawiciele Urzędu Marszałkowskiego ostrożnie odnoszą się do badan
frekwencji w pociągach, bo realizują je drużyny konduktorskie PKP.
Urzędnicy także sprawdzali frekwencję w Sierpczaku, w trakcie ferii
szkolnych. Czy badanie w tym okresie mogło być rzetelne?

Przepraszam, ale nie jestem upoważniony do oceny.

Będzie pusto na dworcu

Paweł Stanny, Środa, 31 Stycznia 2007
Wiele wskazuje na to, że połączenie kolejowe Brodnica - Działdowo
stało się już historią. Istnienie linii od kilku lat wisiało na
włosku.

Od 2004 roku PKP podejmowała próby zawieszenia przewozów pasażerskich
na tym odcinku. W tym roku już chyba tylko cud może uratować
nierentowną linię.

Aktywnie i co ważne skutecznie na rzecz utrzymania połączenia działał
brodnicki radny SLD na sejmik województwa Jerzy Zawadzki. W nowym
sejmiku radnego Zawadzkiego już zabrakło i o sprawę nie ma tam już kto
zawalczyć. Problem połączenia polega też na tym, że leży ono częściowo
na terenie województwa kujawsko-pomorskiego i warmińsko-mazurskiego.

Za miedzą już nie chcą płacić

O ile urząd marszałkowski woj. kuj - pom. był dotąd zainteresowany
utrzymaniem linii i dawał na nią pieniądze, tak w urzędzie
marszałkowskim woj. warmińsko- mazurskiego przychodziło to z oporami,
a w tym roku zainteresowanie to całkowie wygasło. Faktycznie więc nie
ma komu pokrywać kosztów przejazdu pociągów w sąsiednim województwie
(ok. 36 km). Zainteresowane utrzymaniem linii było także starostwo
brodnickie. Wystąpienia starosty Waldemara Gęsickiego do marszałka
województwa kujawsko-pomorskiego, działania radnego Zawadzkiego oraz
mobilizacja samorządowców z gmin, którzy przekazywali swoje petycje i
protesty w tej sprawie przynosiły dotąd skutek pozytywny. Teraz na
placu boju o utrzymanie linii pozostał tylko starosta brodnicki, bo w
urzędzie marszałkowskim woj. kuj-pom też już mają dość nierentownego
połączenia.

Razem coś zdziałają?

- Strategia, którą skutecznie realizowaliśmy przynosiła sukcesy przez
dwa lata, jednak problem stale powracał. Teraz przyjęliśmy inną metodę
działania. Zabiegamy o utrzymanie trasy Brodnica- Działdowo
interweniując przez radnych wojewódzkich i członków Zarządu
Województwa z naszego terenu, którzy przekazują nasze stanowiska i
protesty - mówi starosta Waldemar Gęsicki.

Na spotkaniu z przewodniczącymi rad miast i gmin z powiatu starosta
apelował o ,,pospolite ruszenie" w sprawie likwidacji kolejnych
połączeń PKP mając świadomość, że jeśli działań nie poprą
samorządowcy, szczególnie z Brodnicy, niewiele da się zdziałać. Swój
protest w sprawie zawieszenia kursu pociągów na trasie Brodnica -
Działdowo przygotowują też radni Powiatu Brodnickiego, którzy podejmą
temat na dzisiejszej sesji.

______

Troche przeinaczyli skład pociągu z Torunia do Sierpca,miał jeden wagon(bohun)Jechałem to widziałem

Ale prawdą jest podana liczba pasażerów,w piątki pociąg jeździ z dwoma bohunami

Obsrany betonie,ludzie nie tak łatwo dadzą sobie zabrać pociągi.Likwidujecie linię ze zbyt dużą liczbą pasażerów.Ile osób odcieliście od świata??A kurw* nikt karteczek na stacjach nie powiesił,a powinien to sam przezes KPZPR zrobić!Kartki były tylko na większych stacjach.SUKINSYNY!