oczarowanie


| MeLisa:
| | * * *

| | pod bramą
| | od trzech dni wpatrzony
| | waruje

| psi zew
| gdyby nie brama
| grzech pomyśleć

|     pod bramą domu
|     właścicielki suczki
|     bezpański pies
|     z przemokniętą sierścią
|     z błyszczącymi oczami

                                pies na poboczu
                                napęczniały tygodniem
                                nareszcie tłusty
--------------------------------------------------------------------------

    ------        ------        ------        ------        ------

----------------------------------------------------------------------------



                                  krótki przystanek
                                  drzwiami i oknami
                                  zapach padliny


     

  Jakis szczur zjadl mi kable
Dirk:
Hi

Zapomnij wszelkie srodki chemiczne, zapachy i duperele elektroniczne.
Zwalczaja skutecznie tylko zawartosc Twojego portfela. Spory kawalek siatki
drucianej z drobnymi oczkami, zlozonej podwojnie - tak zeby sprezynowala
(wielkosci takiej aby dobrze pasowala miedzy przednie kola i tak od zderzaka
do polowy przednich drzwi) dziala najlepiej. Kuny bardzo nie lubia lazic
swoimi delikatnymi lapkami po drucie. A jedza bydleta kabla wcale nie
dlatego, ze im smakuja. Przyczyna jest bardzo prosta. Jesli parkowales
gdzies, gdzie kuna szukala ceipla twojego silnika i sie jej Twoje autko
spodobalo - oznaczyla go swoim zapachem jako wlasny teren lowiecki. I nie
daj boze parkowac teraz na terenie innej kuny. Zmasakruje wszystko co bedzie
w stanie pogryzc pod maska.

Czytalem rowniez o gostku, ktory taka drobna siatka zabezpiecza cala komore
silnika (od dolu).

Dirk



Pewnie to jest najskuteczniejsze :), ale jak pomysle o zmianie oleju, czy  
jakims innym dlubaniu pod silnikiem, to nie wiem z ta siatka....
Chyba zastosuje metode na psia siersc.Tez slyszalem od jednego Helmuta ze to
aponoc pomaga.mam juz nozyczki, teraz tylko trzeba zlapac i ogolic psa sasiada.
 wszystkim za porady uprzejmie dziekuje i szerokiej drogi.
Wojtek S
Dodge Dakota Q cab 4x4


  Rybki

Użytkownik "marco"

Powiedzmy, że to literówka ;)
Ale zastanawiałeś się kiedyś, co tak naprawdę jest mieszkaniem -
czy oby na pewno tylko cztery puste ściany, w których nie ma już żony
i tego wszystkiego co tyle lat łączyło z nią eks małżonka? (akwarium
i wspólne od czasu ślubu rodzinne pamiątki).



Z tego co wiem, opłaty za mieszkanie związane
są z powierzchią liczoną od ściany do ściany,
bez uwzględnienia grubości ścian, zatem
(pomijając milczeniem mieszaninę azotu, tlenu,
gazów szlachetnych i tych mniej szlachetnych,
zapachu kobiety i zapachu psiej sierści)
okradając mieszkanie, kradnie się to mieszkanie.

Na przyszłość pacz na literufki.

Pozdrawiam,
Grzegorz


  Rybki

Z tego co wiem, opłaty za mieszkanie związane
są z powierzchią liczoną od ściany do ściany,
bez uwzględnienia grubości ścian, zatem
(pomijając milczeniem mieszaninę azotu, tlenu,
gazów szlachetnych i tych mniej szlachetnych,
zapachu kobiety i zapachu psiej sierści)
okradając mieszkanie, kradnie się to mieszkanie.



Spójrz także na "mieszkanie" jak na czasownik.

Coś jak dwojakie "spanie":
"co to za spanie w godzinach pracy?"
i "mieliśmy wygodne spanie".
Spanie to także inaczej kuszetka.

Pozdrawiam,
marco


     

  #co czytam - Mikołaj Gumilew "Pogromca zwierząt"
marco:

Ciekaw jestem Waszych przeczuć z dzieciństwa lub
urywków snów w których pojawiała się postać Serafina?



----
anioł

gdy byłem kajtkiem - miewałem przeczucia
(wiedzę dziecięcą zwykły mi przesłaniać)
i czasem z oczu przypadkowych ludzi
błyskał śmiech dobry i czysty jak anioł

i rozumiałem i dawałem wiarę
(w wieczność psiej sierści i w pełnię księżyca
i w deszcz i w zapach ziemi tuż po deszczu
i w nieskończoność najbliższej ulicy)

trudno tak ufać minionym przeczuciom ?
(gdy się strwoniły w rzeczy pomieszaniu ?)
oczy przymykam i znów cicho wierzę --
w cierpienie dobre i czyste jak anioł

----

pozdrawiam serdecznie
nikt


  #co czytam - Mikołaj Gumilew "Pogromca zwierząt"

marco:

| Ciekaw jestem Waszych przeczuć z dzieciństwa lub
| urywków snów w których pojawiała się postać Serafina?

----
anioł

gdy byłem kajtkiem - miewałem przeczucia
(wiedzę dziecięcą zwykły mi przesłaniać)
i czasem z oczu przypadkowych ludzi
błyskał śmiech dobry i czysty jak anioł

i rozumiałem i dawałem wiarę
(w wieczność psiej sierści i w pełnię księżyca
i w deszcz i w zapach ziemi tuż po deszczu
i w nieskończoność najbliższej ulicy)

trudno tak ufać minionym przeczuciom ?
(gdy się strwoniły w rzeczy pomieszaniu ?)
oczy przymykam i znów cicho wierzę --
w cierpienie dobre i czyste jak anioł

----

pozdrawiam serdecznie
nikt



Dziękuję za wiersz. Jednak stosujesz w nim porównania ("jak anioł")
a mnie chodzi o samego  Anioła i to jednego z najważniejszych (licząc
skrzydła) po Stwórcy -  Anioła Serafina.

Pozdrawiam,
marco


  Odstraszacz gryzoni
Może metoda rodem z "sąsiadów" ale nie obciąża akumulatora Polega na wożeniu pod maską, w jakiejś sakiewce trochę sierści np. psiej. Sakiewka musi być z tkaniny, nie foliowa, żeby przedostawał się zapach sierści i odstraszał intruzów.

Nie wiem czy metoda skuteczna, ale jak teściowi jakieś myszy pogryzły kable w aucie to mój pies stał sie ochotnikiem i poszedł do stryżenia Od tamtego czasu teściu nie narzeka na gryzonie.

Czy to faktycznie działa czy tylko zbieg okoliczności...

  Biedny kotek
taaaa ta 5.15...moja sunia też mi liże

a kotka nie śmierdzi bo dbam nie tyle o nią co o kuwetę
bardziej..moim zdaniem czuć psa...w końcu mówi się zapach psiej sierści...o kotach czegos takiego nie słyszałem i nie doświadczyłem

a sunia z kotką, w jednej chwili łasza się do siebie po to żeby w drugiej zap...alać po całym mieszkaniu ze aż wszystko fruwa

  PREZENTY
Ciapkoszczak, ŻÓŁTY to najpiękniejszy kolor, jaki mógł spotkać moją renówkę zwaną TE-renówką, ze zwględu na trasy rajdowe, jakie musi biedactwo pokonywać. A siano, słoma, owies, worki po paszy i marchwii, psia sierść i koński zapach to standard. W bagażniku i na wszystkich siedzeniach. Z przymusu pojechałem ostatnio do myjni, a panom oczy z orbit wyszły na widok tego, co sobą mój samochodzik przedstawiał... Co pan nim woził???

A jak postawiłem go do warsztatu, to wrócił... umyty. Mechanicy nie mogli patrzeć na takiego brudasa

Czardasz, Ja też nie lubię tych nowiutkich, wycackanych pseudo-terenowych samochodów. Jak terenowy, to terenowy! Funkcjonalny, kwadratowy, ciężki i brudny
Z demobilu próbuj, jak masz zaprzyjaźnionego mechanika, bo nie każdy silnik pasuje do modelu. Albo ewentualnie z zagranicy... tylko szybko, bo mają wprowadzić dodatkowy podatek na szroty.

Hm... Ciapkoszczak, w moim wszytsko działa, jak powinno... prawie. Przewód hamulcowy zerwał się DOPIERO dwa razy, elektronika na panelu nie działa, za cholerę nie wiem, gdzie wlać płyn do spryskiwaczy... Ale poza tym wszystko ok!

  Vitam Milosnikow BF!
Witaj Pikola!
Co do zapachu buldożków to może tak nie dokońca są one bezzapachowe. Nasz Edi jako szczeniak był prawie bezwonny, ale jak rozpoczął się okres dojrzewania płciowego, jako samiec nabrał nieco zapachu. Sierśc jest wyraźnie wyczuwalna po jej zmoczeniu - przy kąpieli lub po deszczu. Najintensywniej czuć łapy psa - są tam gruczoły (potowe czy zapachowe) które mogą podowować intensywniejszy zapach, który jednak nie jest zapachem dominującym. Czuć go dopiero po zbliżeniu do nosa. Zapach psich łap jest charakterystyczny dla wielu ras psów choć są psy które mniej "pachną". Podejrzewam też , że w przypadku chorób skóry mogą wydzielać się zapachy, a napewno w przypadku stanów zapalnych uszu - zapach z nich jest wyraźnie wyczuwalny. Intensywność wydzielanego zapachu jest też cechą osobniczą tak jak u ludzi - jeden poci sie słabo a drugi nadmiernie.
Pozdrawiamy.

  nieprzyjemny zapach
a co do reszty ciała, to nie bardzo wiem czemu mogłoby smierdzieć Po kąpieli też tak jest? Może to dzialanie karmy?


Zmiana karmy niewiele wpłynęła na zapach sierści. Podejrzewam raczej, że tryb życia - Bulwa najchętniej przebywa w bardzo ciepłych miejscach - czyli zagrzebana głęboko pod kołdrą + włączone ogrzewanie w sezonie jesienno-zimowym. Weterynarz twierdzi, ze to jełczeje tłuszcz pokrywający psią sierść. Nie jestem zwolenniczką częstych kąpieli (no, chyba że latem pluskanie w rzeczce) więc Bulwa i jej zapach będą mi towarzyszyć do cieplejszej pory roku

  Kuna na poddaszu
stwierdzili, że wolą kuny niż myszy i faktycznie. Odkąd kuny zamieszkały zamysienie prawie ustało. Przewody w domu całe
A jeżeli już koniecznie chcą się ich pozbyć to zamiast truć niech wyłożą kawałek skóry lisa albo kłąb sierści psiej i kuny się wyniosą. (Sprawdzone z sierścią burków )


Co do zwalczania plagi mysiej, to szczury też się "sprawdzają" , a za nimi przychodzą kuny, więc końcowy efekt taki sam . Wiem to z własnego podwórka, kiedy sąsiad rozpoczął "profesjonalny" chów świń pojawiły się szczurzyska, wytępiły myszy i rozmnożyły się na potęgę, a jedno z gniazd założyły pod ...psią budą Na moim placu też się zaczęły pokazywać, ale wkrótce w ślad za nimi pojawiły się kamionki, które po wytępieniu plagi zabrały się do drobiu . Matka z podrostkami potrafiła zebrać mi kilka gołębi z placu w biały dzień, a psy (2 małe zajadłe kundle) i ich zapach początkowo niestety przeszkadzały im tylko wtedy, gdy dochodziło do bezpośrednich starć, chociaz nie powiem, chyba te coraz częstrze starcia były powodem wyniesienia się kun. Wszystkie przewody (w samochodach też)pozostały nienaruszone, ale jaki wpływ na to miały psy nie wiem.

  Seter w schronie w Mysłowicach
Witam i przepraszam, że długo się nie odzywałam, ale od poniedziałku codziennie musiałam jeździć na kroplówki z kotem (trzeba było wypłukać toksyny z nerek), tak że nie miałam już ani czasu ( mam teraz 2 psy i 2 koty ), ani siły żeby jeszcze późnym wieczorem siadać do komputera.
Ale już się chwalę:
trochę to trwało, ale wczoraj udało mi się dokończyć wycinanie sfilcowanej sierści ( razem 3 pełne jednorazówki) - Rudi wygląda teraz jak nieopierzony szczeniak, ale jest szczęśliwy i nareszcie może oddychać pełną piersią, a ja mam mniejszy problem z umyciem go po spacerach (coraz rzadziej buczy). Dzisiaj byliśmy z kurtuazyjną wizytą u , Rudi był bardzo podekscytowany nowymi zapachami. Buczał na wszystkich na wszelki wypadek, ale psie kiełbaski działają cuda - pozwolił sie pogłaskać cichutko bucząc. Poznał swojego przyszłego - nawet jadł mu z ręki, ale przy poklepaniu włączył buczek. Myślę, że jeszcze 1 lub 2 takie wizyty i można będzie spróbować go zbadać, a potem przed nami kastracja i wszystkie możliwe badania, aby ocenić ogólny stan zdrowia - w myśl zasady której zawsze się trzymam "lepiej zapobiegać niż leczyć".
Jutro jesteśmy umówieni na wspólny spacerek z suniami Maryli.
A tak ogólnie to Rudi jest cudny i przystojny - wiele dziewczynek popiskuje na jego widok
(nie tylko psich). Ma fajną koleżankę - 4 mies. bokserkę za którą bidulek nie może nadążyć
Na razie muszę kończyć, bo zbliża się godz. 20:00 a to pora wyjścia na długi wieczorny spacer - rudzielec już zaczyna krążyć koło mnie (ma bestyjka wyczucie czasu).

  Nasze zwierzaki
To ja też poprę Kryszkę, kot nie śmierdzi - kot co najwyżej wszystko niszczy pazurami .
Psy śmierdzą w psią sierść w życiu bym nie wsadziła nosa

To śmierdzi koci mocz, koty dość łatwo nauczyć, żeby załatwiały się do kuwety. Z kociej adopcji można już dostać takiego naumianego . Po prostu kot woli piasek od podłogi, to raz, a dwa koty to czyścioszki i mają czułe noski i też wolą żeby im nie śmierdziało.

Do kuwety kupuje się specjalny żwirek pochłaniający zapachy, nie należy oszczędzać i zabierać piasek z piaskownicy, czy z budowy.
No i kocurka żeby nie znaczył trzeba wykastrować i to tyle.

  Nasze zwierzaki
Pipi ja też się nie zgadzam z opinią, że śmierdzi psia sierść ja miałam psa teraz mieszka z moimi rodzicami i nigdy tego nie zauważyłam, ogólnie ma piękną zadbaną sierść, miłą w dotyku i lśniącą. Mogę się zgodzić, że w bliższych kontaktach z psem można poczuć nie fajny zapach z jego pyska szczególnie psy w podeszłym wieku tak mają, ale to też nie zawsze.

  Co sądzićcie o westach?
Westie to śliczne psiaki, chyba najbardziej mi się podobają z tych mniejszych ras

#Westie niechętnie zostaje sam – nie zostawiamy go dłużej niż na 4 godziny, szczeniaczka maksymalnie 2 godziny. Z tęsknoty za właścicielem potrafi wylizywać łapy do ran, wyskubywać sierść. Pogryźć ulubione kapcie Wakacje chce także spędzać ze swoją rodziną.

# Ma krótkie łapki - częste wchodzenie po schodach na wysokie piętra jest dla niego dużym obciążeniem. Co najmniej do 6 miesiąca musimy wnosić go po schodach.

# To mały uparciuch, cechuje go pewność siebie i odwaga – stara się za wszelką cenę zrealizować swoje zamiary. Nie wolno wychowywać go bezstresowo – jeśli nie będzie miał właściwego miejsca w stadzie, to wejdzie domownikom „na głowę” i natychmiast rozpocznie swoje „rządy”,pozbawiony pracy i ruchu, staje się uciążliwym dominantem.

# Fryzjer – co 3 miesiące powinniśmy pieska trymować ( strzyżenie zabronione niszczy szorstką sierść) koszt wizyty około 120 pln. Szczotkujemy przynajmniej raz dziennie.

# Przyjaźń na długie lata – około 15 lat (tylu dożywają) to czas na jaki wiążecie się ze swoim wiernym przyjacielem i obdarzacie go miłością.

# zaletą jest sucha skóra pozbawiona „psiegozapachu,

#silny i wytrzymały o zuchwałym zachowaniu, a zarazem dobry stróż, zawsze czujny!

Pozbierałam troche informacji z różnych źródeł, mam nadzieje, że ci się przydadzą

  Pies w akademiku.
Nie spotkałam się z tym, żeby właściciel mieszkania wtrącał się w to co tam robisz. Przecież to ty ten dywan odkurzasz. Owszem, na stancji to normalne, ale całe mieszkanie? Jego nie powinno i raczej nie obchodzi co trzymasz w mieszkaniu i kto tam mieszka, zresztą jak niby miałby to skontrolować?



Jak to nie? Ma prawo skontrolować. W końcu to mieszkanie właściciela. A jak? Przyjeżdża i mówi, że chce zerknąć, czy wszystko jest w porządku. Poza tym właściciel może chcieć kiedyś wynająć to mieszkanie komuś innemu. Psia sierść zawsze gdzieś zostanie. A wielu ludzi jest na nią uczulona. Poza tym psy zostawiają swoje zapachy, których nie da się pozbyć w ciągu paru minut.

  "Pod rozbrykanym Łogrem"
Thorrief:
Wycofując się po gałęziach drzew usłyszałeś za sobą odgłosy szybkiej pogoni... również na gałęziach ! Ktoś cię goni po drzewach, sądząc po samych odgłosach - dużo istot, szybkich, zwinnych. Pierwsza twoja myśl, działanie pod wpływem impulsu - zawrócić, wycofać się, uciec; sam nie miałbyś szans gdyby były to jakieś nieznane ci stworzenia (a patrząc po obozowisku, po gnollach i trollu, nie wiesz co tam jeszcze mogą za drzewołazy być i lepiej nie ryzykować). Ukryć się silniej nie masz gdzie, w tych partiach liści gęsto nie ma - uciekasz, czekasz, napierasz na przod ? Co robisz ?
Nota: w obozie nie widziałeś Kvariego, ale nie widziałeś też całego obozu.

Dietr i reszta drużyny, która nie poszła do karczmy:
Wszyscy czujecie dziwny zapach, coś jakby wzmocniony fetor psiej sierści. Powoli zbliża się w waszą stronę; nadchodzi z kierunku, w którym zmierzacie. Po chwili słyszycie kroki olbrzymiej istoty, czy to zwierza, czy nieludzia i jakieś oszalałe krzyki ochrypłym, donośnym głosem w języku nie przypominającym ludzkiego.

Wy, którzy poszliście do karczmy:
Niech ktoś tu wejdzie najpierw, to opiszę

Thorrief proszony o nie bawienie się nadmiernie w narratora Tych gnolli tam nie miało być, ale w sumie mogę do tego fabułę dopasować

a Draken proszony o odpisywanie nam :]

  Dieta South Beach
Moja rada dotycząca tej diety eSBeczki:

Najlepiej łączyć:
piasek ze słońcem, wodę z Wisły z zapachem lasu sosanowego lub śnieg z zimą.
dobry mix to również - las i świeże powietrze oraz sex i cały rok, codziennie

No może przesadziłem samczo...
A należy unikać łączenia w tej diecie:
kocyka na łące, gołej pupy, sexu i komarów
oraz
zabawy nosem odchodami (?co ja mam na myśli?) i jedzenia po spacerku z jedzeniem po sexie (chyba że ktoś pali - wyjątek to smoki )

W ostateczności doradzam koktajle "psia mać" z zapachem kota i sierścią z uciekających wiewiórek - polecam, gwarancja na 3 lata i sie nie przytyje

idefix

  Karol Szczęsliwe Uchole
Myślałam, że nie ma słów, które oddałyby ból po stracie Przyjaciela, że wszystkie są zbyt banalne, zbyt płytkie, puste...
Ale znalazłam wiersz pt. "Ból"...

Wiem co to jest ból.
Ty na pewno też wiesz.
Ale pomyślisz sobie że jest to ukłucie się igłą.
Nie, nie to miałam na myśli.
Myślę o prawdziwym bólu.
Może jeszcze tego nie doświadczyłeś ale ja już niestety tak.
I parę innych osób które przeczytały ten wiersz.
Więc zapytasz z lekkim uśmiechem na twarzy czym jest ból.
Już tłumaczę.
Ból to strata przyjaciela nie tylko ludzkiego ale także zwierzęcego.
Wtedy tracisz wszystko co było z nim związane.
Ten zapach,
Kolor sierści na ulubionej bluzce -
ta bluzka nie będzie już ulubioną bo nie będzie tej sierści.
Zabraknie ci tego przytulania się do psa.
Oblizania po twarzy przez niego.
Wychodzenia na codzienne spacery
i gryzienia smyczy.
Odwiedzania sklepu zoologicznego
i kupowania karmy.
Wzięcia na ręce na DZIEŃ DOBRY.
Wilgotnego noska ocierającego się o twoją dłoń.
Wizyt u weterynarza.
Robienia wspólnych fotografii.
Zabaw.
Zabraknie wszystkiego.
Stracisz wszystko.
Pozostaną wspomnienia , których nikt nie wymaże...

Żegnaj Szczęśliwy Ucholu Karolu, a w Psim Niebie powiedz naszym wszystkim pożegnanym zwierzęcym Przyjaciołom, że bardzo za nimi tęsknimy...

Wiersz z: http://www.psy.mgt.pl/new...dbfe8cd93de9696

  Listopadowe i Grudniowe Mamy - 2004 :-) cz III
Aaaaa... Ja się chyba zastrzelę. Wczorajsy całodzienny kaszel Igora okazał się obturacyjnym zapaleniem oskrzeli A w czwartek byliśmy u lekarza i było ok., tylko rano pokasływał od dłuższego czasu. No i masz ci babo placek. Dostaliśmy antybiotyk Zinnat, Clemastinum i Flavamed i Flixotide do inhalacji. Do inhalacji dostaliśmy też tubę, taką jak kiedyś używał Jaś Joasi. Ja mam już dosyć, wszystko na raz. Wczorajszy dzień dał mi tak w kość, że nie mogłam w nocy zasnąć. Bo łeb pękał od płaczu, ciężko mi się odychało, poza tym bałąm się, że Igor będzie kaszlał w nocy i nasłuchiwałam A w sumie kaszleć zaczał dopiero nad ranem, bo o 2.00 obudził się zeby tata mu zapalił lampkę, potem chciał mleczucha i jak dostał ok. 3.00 herbatkę, to zanim znowu zasnął torchę pokaszlał. Potem w końcu zasnęłam, na 3 godziny No, jak pojechali do lekarza to jeszcze godzinkę kimnęłam sobie.

Lena, 93 lata to ładny wiek. A jak ze sprawnością babci? A, cieszę się, że wyniki ok.

Co do zwierzaków, to napewno mu kupię (czyt. sobie też ) króliczka znowu, bo on bardzo kocha króliczki. Musi zaliczyć na spacerze wszystkie zoologiczne i oglada tam tylko bubki (czyli króliki), nie wyobrażam sobie życia bez utrzaka. Psa nie chcę, bo to po pierwze za duży obowiązek, poza tym nie lubię zapachu psiej sierści. Pies u kogoś - ok., ale u mnie nie. Kot to też duży obowiązek, miałam w domu koty, teraz mają je moje 2 ciotki i niech tak zostanie.
Ale jak kupisz kotkę Lena, to daj ja od razu wysterylizować, żeby nie było problemów. Bo potm będzie głupiala.

  Dziecko jest cudem???
Ja kocham psy a koty toleruję tzn lubię się od czasu do czasu z nimi pobawić, ale nie chciałabym mieć kota a to dlatego, że koty lubią wchodzić na różne miejsca (parapety, szafki, półki) i mogą niechcący strącić coś co już tam jest, a ja nie mam ochoty za czymś chodzić i sprzątać. Wyszkolony pies nie demoluje domu, nie wchodzi tam, gdzie człowiek nie chce, żeby wchodził. Gdy zajmuję się psem brata nie ma w ogóle takich problemów - pies wie co mu wolno i czego nie. Zauważyłam, że koty bywają nieprzewidywalne. Można np kota drapać po brzchu i on mruczy a za chwilę cię podrapie. Dziękuję za takie zwierzę. Żaden mój pies nigdy mnie nie ugryzł a koty moich znajomych co jakiś czas ich drapią. A psi zapach lubię, zwłaszcza mokrej sierści po deszczu. Gdy miałam jamnika to lubiłam zasypiać razem z nim, z twarzą wtuloną w jego futerko. Kocham psy od dziecka tak jak Audrey kocha koty od dziecka, ale nie sądzę, żeby psy były lepsze czy koty gorsze, ja po prostu nie chciałabym mieć kota.

  Czy wasze labki śpią z wami?
A ja się zastanawiam nad jednym,niektórzy piszą,że nie pozwalają spać psom ze sobą w łózku,bo śmierdzi psem,bo zostaje sierść,ale przecież ta sierść i tak jest wszędzie w całym domu,na wszystkich meblach,rzeczach,kocach,a zapach psa unosi się w całym domu,bo przecież ten pies jest domownikiem.


Nie wiem o co chodzi z tym zapachm bo za czasów gdy pies spał w ludzkim łóżku nigdy nie uświadczyłam psiego smrodku w pościeli, u mnie w domu W OGÓLE nie czuć obcności psa dlatego nie rozumiem i nie znam problemu.Zarazkami się nie przejmuję, skoro "całuję się" z własnym psem to spani z nim w łóżku nie wydaje mi się mniej higieniczne
Jeśli chodzi o kudły-tu się z Tobą nie zgodzę-odkąd Fadzik bytuje tylko na podłogowych partiach mieszkania, kudłów jest nieporównywalnie mniej:i na kanapach i na poscieli/kocach i na ubraniach, w których to spdza się czas na nieobkłaczonych już u nas kanapach Zawsze mieliśmy ogromny problem z zakudłaczeniem mieszkania, pies gubi ponad przeciętną pomimo dobrej karmy i bogatej suplementacji pro-futrzastej stąd m.in. powzięłam decyzję o migracji Fadolomeusza do jego łóżeczka-odczuwam ogromną różnicę.O wiele łatwiej utrzymać stan względngo nizakudłacznia w chałupie

  =SOS= Jacek ma dom i Mauro nadal czeka
W sobote pojade i spróbuje zrobić zdjęcia Jacusiowi , którego na oczy jeszcze nie widziałam.
Wracając do schroniskowych, psich zapachów o których pisze Gosia w temacie Goji, to jest na to sposób.
Ja wiem, że jest troche drogi, ale szampon Nizoral z dodatkiem szamponu nabłyszczającego z odżywką(Avonu) działa cuda na skórze i sierści psa. Testowałam ten specyfik na Monie, a teraz na Maurze. Bez łupieżu i z pięknie błyszcząca sierścią Mauro wygląda tak, że Pani wet go nie poznała

  [RPG] Erexilium - ucieczka - Gra
Altair
Nieprzyjemny zapach spalenizny docierał do psiego nosa z niezwykłą siłą. Sierść jeżyła się na grzbiecie, chciało się ostrzegawczo szczekać. Altie opanował zwierzęcy instynkt i zaczął intensywnie myśleć. Nawet jeśli to była ta wioska, którą wskazała im nieszczęsna rusałka, nie można było stać i patrzeć, należało coś zrobić. W końcu pies chwycił Setha za spodnie i pociągnął w stronę chat.
„Chodź” – przesłał mu myśl. „Może będziemy mogli jakoś pomóc.”

Rafael
Niechętnie ruszył za Sam. Nie uśmiechało mu się łażenie jak owca za stadem, ale nie miał też ochoty zostawać samotnie w lesie. To miejsce było dla niego obce. Gdzieś głęboko w miał przeświadczenie, że jest stworzony do innego życia. Do świata, gdzie sypia się w wygodnych łóżkach w miękkiej pościeli, a nie trawie pod drzewem. I gdzie nikt nie wydaje mu poleceń.
Zatopiony w myślach, zahaczył ręką o jakieś kłujące krzaczysko, rozdrapując sobie wierzch dłoni aż do krwi. Nerwowo przyjrzał się własnej zadrapaniu, jakby nie do końca wierząc, że taki ktoś jak on może krwawić.
Poczuł, że ma dość tego wszystkiego: tych ludzi, tego miejsca, całej tej idiotycznej sytuacji. Towarzyszyło temu jeszcze zdradzieckie uczucie osamotnienia. Prawie nikt się Rafaelem nie interesował, a to go bolało. Chyba nawet bardziej niż krwawiąca dłoń.

  Chart angielski whippet
Co sadzicie o tych psach ? To jest moja druga uluybuiona rasa która podbiła moje serce nawet w krótszym czacie od dalmatów
Niektórzy kojarzą te psiaki z małymi trzęsącymi się chuderlakami, tak naprawde są to mocne i wytrzymałe psy, łączą w sobie elegancje i szybkość. Najszybsze z wszystkich chartów , osiągają nawet 64km/h .
Jezeli chodzi o charakter to sprawdzają się w każdej roli i polecic można je każdemu ( dosłownie ) . Jest to pies -kanapowiec który kocha wylegiwanie się w mięciutkich poduszeczkach, jednak zawsze jest chętny do zabawy i nigdy jej nie odmówi. W domu zachwuje się jak prawdziwy elegant, z gracją omija grządki, chodzi tylko po chodzniku. Jednak gdy ma przed sobą otwartą przestrzeń potrafi dac ze swojego małego ciałka wielką moc I z domowej przytulanki robi się niezwykle zwinny pies.
Co najważniejsze i spodobałoby się każdemu nie wydaje psiego zapachu i rzadko się leni. Jego sierść nie wymaga specjalnej pielęgnacji.
Tak wyglada:


Piękne, prawda ?

  jak często kąpac?
Mysle, ze najprostsza odpowiedzia jest wtedy kiedy zachodzi taka potrzeba. Z moich doswiadczen wynika ze niestety zalezy to od tego gdzie pies przebywa. I nie chodzi mi bynajmniej o to czy na pastwisku w blocie czy na kanapie tylko o poziom zanieczyszczenia powietrza...

Megi w Krakowie byla kapana tak raz na 1,5 do 2 miesiecy. Siersc robila sie po tym czasie prostu sztywna i sucha w dotyku, a rownoczesnie czulo sie ze cos na niej jest. Przy myciu splywalo cos czarno-szarego z siersci.

Wyjechala do Uppsali w lutym 2007 roku. Ostatnia kapiel w szamponie miala w styczniu 2007 w Polsce. Tutaj po prostu nie bylo dotad takiej potrzeby wiec jej nie kapalam. Nawet nie mam psiego szamponu w domu.
Spodziewalam sie ze czystsze powietrze spowoduje ze kapiele beda rzadsze ale nie sadzilam ze stana sie kompletnie niepotrzebne (choc w sumie to wystarczy ze wytrzymuje pol roku bo potem i tak nowa siersc ). Daje to niestety do myslenia co wdychamy...
Siersc ma teraz jak marzenie. I co najdziwniejsze moi znajomi sa zaskoczeni, ze ona ma bardzo ladny zapach (ja tez tak uwazam no ale wiadomo, ze ja obiektywna nie jestem )

Nie licze jako kapieli plukania "podwozia" po spacerze z ton blota - letnia woda z prysznica bez detergentow.

No i oczywiscie nie wiem czy jedynym czynnkiem jest tutaj tylko nizsze zanieczyszczenie czy tez doklada sie nizsza temperatura wplywajaca zapewne na prace gruczolow lojowych.

  Niedźwiadek Staszka :o) i maleńki Jorgos (od str.52)
Jako ze ciocia szantinka powiedziala mi ze juz nas nigdy nie odwiedzi bo nie przekonuje jej lagodnosc naszego niedzwiadka to kontakt odbywa sie za pomoca kompa phonu i czasem pana listonosza. I tako listonosz ostatnio do nas zawital
Paczka zaadresowana byla na mnie ale chyba powinno na adresie byc Natasza i Jurek Dybowscy


W paczuszce bylo kilka przysmakow dla ogonow urzadzenie do czesania niedzwiedzia i koleczka do zabawy no i koleczkiem poszlismy sie bawic




Zabawa byla przednia ale za chwilke okazalo sie ze Pan Jerzy znalazl wielce atrakcyjny zapaszek w trawie i co dobrze wychowany jamnik robi??


Na cale szczescie jurek wytarzal sie w jakiejs dzdzowniczce i trawce i ten zapach jesem sklonna wytrzymac na psiej siersci natomiast Taszenka zaliczyla w tym samym dniu tarzanko w koopie eh bylo smrodu i pozniej zabawy moc jak trezba bylo umyc niedzwiedzice-ona z tych co to woda w wannie = wrog.

  OdGaDnIj JaKa To RaSa : )
Dzięki za cierpliwość, ale miałam kąpiel mojej dzidzi itp...
a zagadka to:
podobne do niego psy widniały na ścianach grobowców faraonów, obecnie hodowane przez kongijskie plemiona....,.... pies średniej wielkości, lekkiej budowy, z pomaszczoną skórą na czole.....
to bardzo pewny siebie pies, bardzo czysty, jego sierść nie wydaje psiego zapachu, dlatego jest doskonałym kandydatem na psa pokojowego....

  Sprzedam książki!!!
Mam zaszczy poinformować was że mam do sprzedania znaczna ilość książek. Jeśli ktoś jest zainteresowany(a wierze w was ) to proszę o kontakt na gg 7830625 lub na e-mail nacjonalizm_kielce@wp.pl

Spis pozycji do sprzedania:

- „Niedokończone opowieści” J.R.R. Tolkien(fantastyka)
- „Silmarillion” J.R.R. Tolkien (fantastyka)
- “Trędowata” I i II Helena Mniszek(romans)
-„Zemsta” Joan Wolf(romans)
„Meir Ezofowicz” Eliza Orzeszkowa
-„Świętoszek” Molier
-„Awantura o Basię” Kornel Makuszyński
-„Zapach psiej sierści” Wojciech Żurkowski
-„Dewajtis” Maria Rodziewiczówna
-„Kiwony” Tadeusz Dołęga Mostowicz
-„Muzea na wolnym powietrzu w Europie” Jerzy Czajkowski
-„Bołdyn” Jerzy Putrament(historia)
-Dwanaście prac Herkulesa” Agatha Cheistie
-Dzieci Arbatu 2 Anatolij Rybakow(historia)
-„Krzyżacki Poker” Dariusz Spychalski(fantastyka)
- „U podnóża gór Świętokrzyskich” Antoni Sułkowski(historia)
-„Pierwsza Polka” Horst Bienek(historia)
-„Kod Leonarda da Vinici” Dan Brown(fantastyka)
-„Świętokrzyski krajobraz” Paweł Pierścieński(krajobrazy)

  CHWLZAPISYWANIE
kawa po irlandzku z whisky, kiedy nachodzą Zieloną Wyspę jesienne wiatry i deszcze
ogień w kominku
senne tango, przytulając policzek do policzka
tupanie obcasem do flamenco tak, żeby sąsiedzi zaczęli się czepiać
ukochane ramiona i sen
twarze obserwowane przez okno kafejki
pływanie w basenie lub jeziorze do utraty tchu
zarabianie w Irlandii, wydawanie w Polsce:-))))
słuchanie jazzu
start samolotu
rozmowa z drugą osobą i odkrywanie jak podobna jest i jak inna zarazem
organizowanie wydarzeń, które sprawią ludziom przyjemność
gotowanie potraw z różnych zakątków świata i smakowanie ich
zapach psiej sierści
czytanie książek
języki obce a zwłaszcza czeski i hiszpański
odwzajemniona miłość
pisanie

  Sznaucerka małej czarnej
Tak, nasza Una pachniała inaczej... jak ja to nazywałam lekowo i chorobowo, ale tylko dwa trzy dni po chemii.

mala_czarna, jak tam Wikunia?



Pisałam wcześniej, że u nas ponownie chemia dożylna. Dzisiaj jedziemy na 3, ale póki co, wszystko w porządeczku
Wikosława ma straszny apetyt po sterydach, które dostaje co 2 dni, i bez przerwy maltretuje mnie o jakieś jedzenie, albo psie ciasteczko
Jeśli chodzi o ten zapach, to ja niczego takiego nie zaobserwowałam. W ogóle sierść sznaucerów ma to do siebie, że nie posiada takiego specyficznego psiego zapachu, nawet po spacerku w deszczowej pogodzie

  Mój pies zbliża się do tęczowego mostu
Pare dni temu dokupywaliśmy leki dla Mojego Psa. Nasza bardzo dobrze zaprzyjaźniona pani wet własnie wychodzila, ale zdążyłyśmy uciąć sobie krótką pogawędkę...
- "czy odrośnie mu ta zgolona sierść na łapie?"
- "nie, organizm mobilizuje wszystkie siły do wspomagania ważniejszych organów (nerki, wątroba) niż "zajmowanie" się takim szczegółem kosmetycznym
- "Czemu on taki chudy? Je sporo i wartościowo, to co najlepsze"
- "Sam się zjada....tzn. organizm nie przyjmuje białka i pomimo wysokobiałkowej diety zjada sam siebie. Jets to proces nieodwracalny, związany ze starzeniem sie organizmu. Podobny występuje u ludzi."
TROCHĘ KIEPSKO USŁYSZEĆ COŚ TAKIEGO O WŁASNYM PSIE. O MOIM PSIE.
Niby jest, ale wciąż jakby się oddalał...
Nie mogę uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Już nigdy nie usnę w niego wtulona, wdychając ukochany zapach rozgrzanej psiej sierści Mojego Psa. Dlaczego? On sam na nasze spanie już nie da rady wskoczyć, próbowaliśmy go wnosić, ale po jakimś czasie gdy on chce zejść, a ja przysnę on zsuwa się, a właściwie spada, nie moge go na to narażać, mimo ,że zasypiał przy mnie tyle lat....
Jestem bardzo zmęczona tą sytuacją, ale nie ma co użalać sie nad sobą tylko wypełniać obowiązki wobec ukochanego przyjaciela do końca.
Za 15 dni 15-te urodziny Mojego Psa...

  piesek dla starszej osoby
Kula spisuje sie super. Jest bardzo spokojna, chodzi tylko tam, gdzie jej pozwalamy. Co do zalatwiania sie to zalatwia sie na dworze i nie miala jeszcze zadnego 'incydentu' w domu. Widac, ze wie co i jak, ktos musial ja juz wczesniej nauczyc. Poza tym caly czas kladzie sie na plecy i chce byc smyrana po brzuszku Nie jest odgrodzona od reszty domu, bo grzecznie spi sobie na swoim poslanku. Troche ciagnie jak prowadzi sie ja na smyczy takze trzeba bedzie ja nauczyc chodzenia przy nodze.

Jedno co troche dokucza to jej intensywny zapach, a wlasciwie smrodek. Dzis zostala wykapana i raczej nic to nie dalo. Czy to jest normalne dla psow ze schroniska i czy to przejdzie? Z tego co rozumiem to nie jest to zwykly psi zapach. Po drugie to bardzo sie leni, praktcznie co chwile trzeba odkurzac bo w kazdym kacie klebia sie jej kudelki. Siostra probuje ja wyczesywac ale poki co nie za duzo to daje. Czym moze byc spowodowane to wypadanie siersci i jak temu zaradzic? Dzieki!

  Airedale, skye i inne. Honorowe terriery
Siemacie!
Śmiać mi się chce jak cholera. Wystrugałem dziś Fu do gołęgo. Nareszcie czuć zapach psiej skóry, a nie sierści. Kaper w szoku, chodzi za nią, niucha i tryka...
Z innej beczki... Maszynki do strzyżenia
Potrzebuję takiej do podgalania psich kroczy. Doradźcie proszę co kupić. Czy są takie na akumulator?

  Terier szkocki
Muttsu tez to robila na poczatku z obrozka. Teraz juz przeszlo. Robila tak jak jej zakladalam i zdejmowalam. Teraz ma na stale i zapomniala ;)zdejme dopiero jak bedzie utrwalone.



Z obróżką na stałe ....uważaj. szkoda sierści na karku , szybko sie wyciera.....a z odrastaniem różnie.Potem psy maja taki pasek wytarty na karku.Miałem podobnie jak nie raz zapomniałem ściągnąć obrożę z karczycha.

Magicnesca zwróciła mi na to uwagę.

Jazon na przykład nosił kiedyś od wiosny do jesieni obrożę przeciw kleszczom, i innym robalom......i wszystko było ok. oprócz zapachu w pierwszym momencie.
Sierść na karku była bz . Nic się nie działo.

Weszteriery to takie ruskie w psiej skórze....co ich nie zabije ....na pewno wzmocni.

  Pielęgnacja szaty szpiców północnych
Każdego psa, bez względu na to czy jest wystawiany czy nie, należy kąpać zawsze wtedy, kiedy jest to konieczne => sierść jest brudna lub cuchnie "psimi perfumami"
Z husky jest o tyle łatwiej, że jego szata należy do tzw. samoczyszczących a skóra nie wydziela zapachu.
Nawet jeśli psisko się ubrudzi zwykłym błotkiem to wystarczy zostawić je do wyschnięcia i samo odpadnie
Poza tym regularne (np. raz w tygodniu) szczotkowanie szaty ma również działanie oczyszczające.
Pies wystawiany powinien być kąpany przed każdą wystawą, ale jeśli często bierze w nich udział to przecież nie jest kąpany co tydzień.
Czasem wystarczy tylko obmycie "podwozia" albo zastosowanie suchego szamponu na biało umaszczone części ciała.
W przypadku moich suczydeł bywają nawet nawet 6-7 miesięczne okresy bez pełnej kąpieli, ale w sezonie wystawowym bywały kąpane nawet raz w miesiącu.
Takie częste kapiele wymagaja jednak stosowania specjalistycznych środków do pielęgancji włosa - szamponów, odżywek, balsamów.
Ja polecam światne polskie kosmetyki firmy Vulpes.

  Golden - 22 miesiace, problem...
Ja robie wowczas tak (bo zwykle poczekanie na psa nic nie przyspiesza), ze przylaczam sie do wachania mojego psa. Podchodze blizej, pociagam mocniej nosem , udajac, ze tez mnie te zapachy zaintrygowaly, mowie zyczliwie i wesolo - no co tam masz piesku? ale ciekawe zapachy! jaki ty jestes madry! I tak dalej w tym stylu.

U nas to sie sprawdza, bo psisko bardzo lubi robic cos razem ze mna.



Ja czasem robię też tak, że jeśli znajdę coś co może pachnieć potencjalnie ciekawie dla psa, a pies przeoczy - np. czyjąś zgubioną rękawiczkę albo pozostawioną sierść jakiegoś zwierzęcia, mysią norę czy coś w tym rodzaju, wołam Wikę i pokazuję jej to coś. Jeśli to naprawdę coś ciekawego, mam wrażenie, że Wika spogląda na mnie z uznaniem Ostatnio pokazałam jej np. psi smakołyk na dnie kałuży pod grubą warstwą lodu. Fajnie wyglądał, a Wika musiała go czuć przez lód. Potem dałam jej coś dobrego, bo tamtego nie dało się wydostać. Nie muszę jej nawet wołać, właściwie mamy już tak, że jeśli ja się schylę i czymś się interesuję, to Wika przybiega. Ale to dlatego, że staram się wczuć w jej sposób poznawania świata...

  psy ratownicy szukajace topielcow
To co napisala Artemis, ze nie wszystkie szkolone do pracy poszukiwawczej psy reaguja na zapach martwego ciala ludzkiego, bardzo mnie zadziwia. Czy jest po temu jakies wytlumaczenie? Czy chodzi tu o jakas blokade psychiczna u psiakow, czy moze sa to po prostu nielubiane przez psy zapachy?

Moj piesio uwielbia prace wechowa, choc jak na razie cwiczymy sobie wylacznie dla przyjemnosci. Ale sa zapachy, ktorych nie lubi, np. alkohol, detergenty, kosmetyki, spray do rozczesywania siersci naszego kota perskiego. To nielubienie zapachu objawia sie u Indiany kichaniem, parskaniem i odejsciem na pewna odleglosc. Jesli chodzi o zainteresowanie zapachem zwierzat (zywych i martwych) - jest ogromne. To samo z tropieniem po sladach ludzkich. Nie wiem jak by bylo w przypadku martwego czlowieka, jeszcze tego nie doswiadczylismy.

Pisze o tym bo, dosc dawno temu, myslalam o szkoleniu Indiany w kierunku ratownictwa lecz, niestety, nie znalazlam odpowiednich osob, ktore pomoglyby nam rozpoczac szkolenie. Ale jak sobie troche poczytalam w sieci o realiach pracy psich grup ratowniczych, to sadze, ze nie dalabym rady fizycznie, a zwlaszcza psychicznie .
Tym bardziej podziwiam przewodnikow i ich psy, pracujace w grupach ratowniczych. I bardzo chetnie poczytam na forum o Waszej pracy.
Pozdrawiam serdecznie
I&I

  BARF, czyli naturalnie
Myszka, barf to nie tylko mięso i kości. To też ryby, ziarna, jarzyny, oleje, jajka, jogurt, mleko. BARF jest tak opracowany, żeby psu nie brakowało żadnych składników odżywczych.
A to znalazłam na stronie o tej diecie:
JAKIE SA KORZYŚCI Z BARF ?
Właściciele psów , którzy przestawili swoje psy na BARF zauważyli wiele pozytywnych zmian zdrowotnych :
- piękna błyszcząca sierść
- sierść bez nieprzyjemnego zapachu
- czyste żeby nie wymagające leczenia dentystycznego
- odchody znacznie mniej odstręczające zapachowo i mniejsze objętościowo
- wyeliminowanie lub znaczna poprawa problemów skórnych
- zlikwidowane problemy reprodukcyjne , zdrowsze szczenięta
- zmniejszona potrzeba na odrobaczanie
- dieta jest tańsza niż jedzenie komercjalne i wydatki na leczenie weterynaryjne są znacznie mniejsze
- niewyczerpana energia i żywotność
- dieta ta jest źródłem zdumiewającego zdrowia psiego

  Anser się wita :)
witaj w psim świecie, gratuluje decyzji i podziwiam za wytrwałość, przypominają mi sie pierwsze tygodnie z psiakiem w których próbowałem przyzwyczaić sie do jego zapachu, wyglądu, sierści na kanapie i nieustannej obecności, niebawem przywykniesz do tego
nauczysz sie swojej psicy , a ona nauczy się ciebie , masz przed sobą bodaj najpiękniejszy, a z pewnością najintensywniejszy czas tego związku
gorąco pozdrawiam
przesyłam szacun

  Kretowiny!!!!
Co jeśli nie można położyć takiej siatki pod trawnik? Zakładanie min przeciwkrecich też odpada. Skubane maja chyba oddział saperski.


Witam, problem kretów u siebie załatwiam przy pomocy zapachów, których krety nie lubią. Może to być szmatka nasączona naftą włożona do nory kreciej, lub miazga z ugotowanych na twardo i zaśmierdziałych jajek. Kilka jajek należy ugotować na twardo po czym roztłuc i pozostawić na ostrym słońcu latem na kilka dni - kiedy zacznie śmierdzieć należy szmatkę lub kawałek gazety w tym namoczyć i włożyć do nory kreciej. Po pewnym czasie się wyniosą gdzie indziej. Wypróbowałam także inny dobry sposób na krety - włosy. Wypróbowałam psią sierść, którą zbieram wyczesując swoje psy i wkładam do nor. Ale mogą być ludzkie, pozyskane z zakładu fryzjerskiego. Aby odstraszanie się powiodło należy konsekwentnie takie odstraszacze wkładać do nor.

  paskudna choroba skóry u rocznej bokserki
na zeskrobinach wyrósł sobie jeszcze do kompletu trychophyton. Gaja jest teraz spryskiwana imaverolem i dostaje ketokonazol z jedzeniem.
Nie wiem czy sa to zamierzone efekty, ale są. Skóra jej się strasznie złuszcza i przede wszystkim giną krosty. Mimo to skóra jest jeszcze czarna i jest duzo lysiejacych placy, ale moze z czasem to minie, siersc odrosnie. Zauwazamy tez, ze sie znacznie mniej drapie.
Na poczatku kuracji przeciwgrzybiczej drapala sie strasznie, ale teraz juz mniej. Poza tym ożyła - zrobila sie bardzo wesola, bawi sie czesto swoimi piszczacymi zabawkami i widac ze sie cieszy.
Kąpiemy ja przed kazdym spryskaniem imaverolem, czyli co 3 dni. Dodam jeszcze, ze ona strasznie teraz smierdzi swoim lojem polaczonym z imaverolem(ten prawie nie ma zapachu, ale na psie go czuc).

  Rybki

Użytkownik "marco"

| Powiedzmy, że to literówka ;)
| Ale zastanawiałeś się kiedyś, co tak naprawdę jest mieszkaniem -
| czy oby na pewno tylko cztery puste ściany, w których nie ma już żony
| i tego wszystkiego co tyle lat łączyło z nią eks małżonka? (akwarium
| i wspólne od czasu ślubu rodzinne pamiątki).

Z tego co wiem, opłaty za mieszkanie związane
są z powierzchią liczoną od ściany do ściany,
bez uwzględnienia grubości ścian, zatem
(pomijając milczeniem mieszaninę azotu, tlenu,
gazów szlachetnych i tych mniej szlachetnych,
zapachu kobiety i zapachu psiej sierści)
okradając mieszkanie, kradnie się to mieszkanie.



Powiedzmy, że nie zostawiła mu nawet gówna (czegoś dosłownie
nic nie wartego). Poza tym, kto wie czy rano okaże się,
że nie jest już nawet właścicielem mieszkania?
Grzegorzu, to już nawet polityka kieruje się bardziej
poetycznymi skojarzeniami od Ciebie. Nie spotkałeś się
nigdy z zarzutem jednej partii wobec drugiej:
"ukradliście nam Ojczyznę!", "oddajcie nam nasz kraj!"?
A przecież nikt nie wywiózł nikomu ziemi spod tyłka,
domy stoją na niej jak stały wczoraj na swoich ulicach,
nawet w telewizji mówią to samo co zawsze: "Rodacy! Jest dobrze!"

Na przyszłość pacz na literufki.



Rybki "przekleiłem" z tematu wątku bez sprawdzenia.
Mogę byś ostatecznie, ale rybka ma więcej znaczeń.
Rybka to np. także pieszczotliwy zwrot w stosunku
do bliskiej, kochanej kobiety. Tu nabiera znaczenia ironicznego.

Pozdrawiam,
marco


  Problem z gryzieniem łapek
Sugeruję badanie krwi celem ustalenia stanu wątroby i nerek ( nieprawidłowe ich funkcjonowanie może powodować pozostawanie w organizmie toksyn, które powinny być wychwycone, unieczynnione i wydalone ).
Należy również skontrolować stan zatok przyodbytowych. Ich stan zapalny może powodować powstanie toksyn wchłanianych przez organizm psa.
W obu wypadkach toksyny mogą przyczynić się do alergii wywołującej świąd i w efekcie egzemę na łapach na skutek ich ciągłego lizania.

Lizanie może być też spowodowane specyficznym zapachem łap ( na nich znajdują się gruczoły potowe ), zapach ten może być drażniący dla psa.

Przez kilka lat miałam podobne problemy z moim biało-czarnym buldogiem francuskim, który teraz ma już ponad 12 lat. Najpierw skóra od spodu łapy, między poduszkami robiła się czerwona, biała sierść zmieniała kolor na rudy, skóra puchła i miała wysięk ( sączył się przezroczysty płyn, łapa od spodu była stale wilgotna ). Z czasem białe dotychczas łapy na wysokości do 10 centymetrów zmieniły kolor sierści na rudy. Pies bez przerwy je lizał. Stosowałam na przemian maść [b]FLUCINAR, krem OILATUM, i zasypkę MYKODERMINĘ. Nie podawałam leków sterydowych, które może szybciej działają, ale mają negatywne skutki uboczne. Po posmarowaniu lub zasypaniu zasypką, aby pies nie lizał łap, zakładałam na nie skarpety, ( kupione w sklepie niemowlęce skarpetki z antypoślizgowym spodem, aby pies się w nich nie ślizgał ). Zapinałam je na tzw. „ rzepy”. Nie powinny to być „butki”, kupione w sklepie zoologicznym, bowiem są one wykonane z nieprzemakalnych materiałów, w których nie oddycha skóra. Te „psie buty” można zakładać tylko na spacery, aby łapy nie zabrudziły się i nie zainfekowały ( na przykład gronkowcem ). Mój pies nauczył się chodzić po domu w skarpetkach i też spał w nich. Trzeba jedynie uważać, aby zawiązania wokoło łap nie były za luźne, wówczas skarpetka może się zsunąć, albo za ciasne, co może powodować opuchnięcie łap na skutek ograniczonego przepływu krwi.

W tej chwili nie mam problemu, łapy psa zrobiły się ponownie białe, nie ma egzemy, pies nie liże ich. Jednak stale kontroluję ich stan, co kilka dni sprawdzając ich stan. Gdy tylko skóra na łapach jest zaczerwieniona, stosuję jeden z leków, przeważnie Mykoderminę. Po dwóch, trzech dniach stan się poprawia. Zauważyłam, że problemy zaczynają się zazwyczaj podczas deszczowej pogody, gdy przez kilka dni pies chodzi po mokrym podłożu ( wówczas zawsze po powrocie do domu wycieram mu łapy do sucha ).

Do tej pory nie wiem, jaka była przyczyna tej dolegliwości u mojego buldożka, Jednakże cieszę się, że poradziłam sobie z tym problemem.

Życzę dużo cierpliwości w leczeniu i powodzenia.

  Szukam psa
a może Apenzeller, dużo mniejszy niż berneńczyk
http://www.psy.elk.pl/rasypsow

"Komentarze na temat rasy appenzeller:
dodaj komentarz

opis dodany: 2008-04-16 przez: Marek
Trzeba pamiętac, że appenzellery to psy bardzo szczekliwe i dość szorstkie w obejściu. Wykorzystywane były do wypasu krów na alpejskich stokach. Ponieważ tamtejsze krowy są (jak na nasze polskie przyzwyczajenia) bardzo energiczne, czy wręcz agresywne, potrzebny był do ich wypasu pies nieprzebierający w środkach. Żeby wyznaczyć krowie własciwy "tor jazdy" appenzeller doskakiwał do niej, a następnie mocno szczypał zębami tylną nogę tuż nad racicą, po czym szybko odskakiwał tak, by uniknąć solidnego kopniaka. Głośne szczekanie wynika z potrzeby przebicia się przez odgłosy wiatru, często mocno wiejącego na dużej wysokości.

opis dodany: 2007-05-04 przez: Paulina
pies górski potrzebujący dużo ruchu wspaniały przyjaciel na wiele lat

opis dodany: 2006-09-06 przez: Halka
Appenzeller nazywany w Alpach ?Blaze? ( również Blass ) jest cudownym i idealnym psem
dla wszystkich, którzy ?kochają być w ruchu? i szukają lojalnego kompana do spacerów lub sportu. Z ogromnym entuzjazmem i radością psy te uczą się posłuszeństwa i np. agility.
Szwajcarzy pozostawiali ?Blaze? dużo wolności w pilnowaniu stada. Jest to wspaniały stróż, który zawsze wie co dzieje się w ogrodzie i domu. Jego reakcje są odważne i szybkie jak ?błyskawica?. Używa swój głos w różny sposób w zależności od sytuacji od ?głębokiego?
niskiego, wyższych "jodłujących" do wysokich tonów używanych podczas pilnowania stada,
wychowywania młodych czy zwrócenia na siebie uwagi.
Sierść Appenzellera jest zawsze błyszcząca i czysta, pozbawiona typowego ?psiego?
zapachu, hypoalergiczna, dlatego też polecane są do dogoterapii.

Pamiętajmy na koniec, że charakterystyczną cechą tej rasy jest specjalna więź, oparta na całkowitej akceptacji, która rozwija się i musi nawiązać pomiędzy psem i jego panem podczas codziennych stałych kontaktów."

Albo jeszcze bliżej - duży szwajcarski pies pasterski
http://www.psy.elk.pl/ras...carski-pies.htm

  Kret, nornica czy jeszcze coś innego???
No właśnie karczownik potrafi robić o wiele wieksze szkody niż nornica bo one podgryzaja drzewka. Ten rok jest szczególny ,bo lagodna zima sprzyjala rozmnozeniu.
Zacytuję tu rady zaczerpniete z ksiązki pt. " Rady dziadka ogrodnika"

Problemy z nornikami - staroświeckie?
Niestety ,te klopoty są ciągle aktualne. Kto jednak jest gotow dla zlikwidowania problemu oddać kilka włosów, niech uda sie do fryzjera i zbierze ściete włosy. Teraz wystarczy je wetknąć tylko do norki upartego gryzonia. Nornik nie znosi zapachu ludzkich włosów i z pewnością będzie uciekał.

Ja dodam że tego nie lubi tez karczownik. Dodaj trochę psiej sierści albo kociej i pewien efekt bedzie. Trzeba nękać gryzonie wszelkimi sposobami. Macie działki wśród pól czy łąk i jest to uciazliwa walka bo trzeba ciagle to tałatajstwo przepędzać.

Jeszcze jedna rada dziadka
Norniki nie lubią również bzu czarnego.
Dla tych, którzy przy zwalczaniu norników stracili wiele włosów podajemy nastepny obiecujacy środek, tym razem z zastosowaniem bzu czarnego. Gałęzie tej rośliny ,a jeszcze lepiej roztarte liscie ,mozna wetknąć do nory. Gdyby to nie poskutkowało zaleca się zrobienie naparu z liści bzu czarnego, który wlewa sie wraz z liśćmi do norek.
1 kg świeżych liści
10l wody
Naparzyć i zostawić do przefermentowania.Wyciąg przefermentowany nie rozcieńczony wlewać do norek.

Mleczny superkoktail: kret zmyka jak niepyszny
Cóż za wymyślne środki warzyli nasi przodkowie aby pozbyć sie denerwujących słusznie czy niesłusznie kretów.
Mieszali:
3 części serwatki
1 częśc maślanki
Odstawić na cztery dni w ciepłe miejsce, gdzie może w pełni rozwinąć swój odstręczający odorek.
Potem trzeba wlać koktail do norek kreta 1 filiżanka na kopczyk. Ta straszliwa ciecz jeszcze przez 1/2 roku powstrzyma kreta od zamieszkania w tym miejscu.

Władku wypróbuj i ten koktajl o ile nie będziesz musiał ty sie wyprowadzić z własnego mieszkania zanim toto dojrzeje zapachowo. Skoro działa na krety może na pozostałe też?

  Co teraz czytasz
Nareszcie czytam . Zapach psiej sierści- Wojciech Żukrowski

  Co teraz czytasz
A moje czytanie narazie w zawieszeniu, bo jestem chora i prawie nic nie widzę na oczy Ale jak to sie skończy to powrócę do Zapachu psiej sierści

  Co teraz czytasz
aicha33 - zdrowia!


Heh dzięki Ale chyba nie szybko przyjdze, bo muszę do końca tygodnia posiedzieć w domciu. Ale nie mogę wytrzymać bez czytania, więc mimo łzawiących oczu i gorączki będę czytać . Zaraz wracam do Zapachu psiej sierści

  [DnD] Namiastka zla
Parsival Gaveriell Galadium

Odepchnął drow'a od elfki. Nie patrząc na jego reakcję wyciągnął ze swojej torby manierkę z wodą i zaczął oczyszczać ranę. To nie wystarczało. Z bólem odkorkował butelkę spirytusu pędzonego przez morskie elfy. Pociągnął potężny łyk po czym rozlał trochę na drow'kę. Wiedział że jak nie oczyści rany przed puszczeniem zaklęcia to może się wdać infekcja. Usłyszał jak drow'ka syczy z bólu. Cholerni nekromanci. Co oni? Nie potrafią wyczuć zapachu krwi? Nekromanci za psi grosz. Puścić nawet ochronnego czaru na karczmę nie potrafią? A ich leczenie? Pfff. Przyłożył natychmiast do rany zioła i założył fachowy opatrunek. Otworzył okno z bocznego wymiaru i zaczerpnął z niego butelką po wódce... w butelce pojawiła się esencja lecznicza. Przejście do tego wymiaru zabrało Parsival'owi mnóstwo energii. Pot zaperlił mu się na czole. Poczuł na kolanie łapkę Alucard'a. Wyciągnął butelkę z portalu który natychmiast zamknął. Podniósł lekko głowę efki i dał jej energii, a resztę której nie dopiła rozlał na ranę. Lekki napój szybko został wchłonięty przez opatrunek do rany. Przekazał wiadomość drow'owi że musi opiekować się swoją dziewczyną. *Musisz ją ochronić... pomogę ci trochę. Mnie obchodzi tylko zemsta na tamtym magu.* Drow musiał to usłyszeć w swoim umyśle. Rozległo się pukanie do drzwi i krzyki. Spojrzał na drzwi. "*Spokojnie Alucard.*" Powiedział do chowańca którego sierść momentalnie się nastroszyła. Wiedział że ma mało czasu. Odsuń się karczmarzu! Ja ich przyjmę! Odrzucił karczmarza. Odsuńcie się. Powiedział cicho i dał znak aby wszyscy to zrobili. Puścił dwa czary. Oplecenie i trującą chmurę pod drzwi tak aby poraziła oprychów. Sam odsunął się od drzwi i postawił bokiem stół aby zasłaniał elfkę przed drzwiami. Sam ustawił się za stołem gotów rzucić tam kolejny niesamowicie śmiertelny czar. Najpierw jednak zmazał jeden z atutów oprychów. Puścił na karczmę czar 'ochrona przed ogniem'. Czekał który pierwszy się pojawi. Migoczące barwy dadzą wystarczająco dużo czasu na atak.

[Ostrzeżenie za błędy ortograficzne i literówki. - dop. fds]

  Pierwsze zakupy - akcesoria.
Jeszcze przed przybyciem kota do domu musimy udać się na zakupy. Na pewno będziemy potrzebowali kuwety. Kuwety są różne, małe duże, kryte, otwarte. Wybieramy dużą ponieważ nasz kot będzie szybko rósł.
Możemy kupić też małą ale później trzeba ją będzie wymienić.
Do kuwety musimy coś wsypać. Koty lubią grzebać w kuwetach oraz zakopywać to co już tam zrobiły. Zwykły piasek z piaskownicy na podwórku się nie nadaje. Kupujemy więc specjalny żwirek do kuwet, fachowo nazywany wypełniaczem. Wybór jest ogromny. Od zwykłych zbrylających się żwirków po extra zapachowe. Jednak na początek radzę kupić ten "zwykły". Jednak musi być delikatny i drobny. Gruby żwir kaleczy łapki i może zniechęcać do załatwiania się w kuwecie. Wszelkie zapachowe też odradzam. To co dla nas jest przyjemnym zapachem, dla kota może być smrodem nie do zniesienia.
Więc mamy kuwetę i żwirek. Trzeba wybrać odpowiednie miejsce gdzie kuwetę ustawimy. Kuweta powinna stać tam gdzie nikt kotu nie będzie przeszkadzał. no bo jak my byśmy się czuli gdyby nasze wc znajdowało się np: w pokoju stołowym. Do kuwety kot musi mieć swobodny dostęp, aby zawsze na czas tam trafił. Dobrze jest ustawić drugą kuwetę w innym miejscu. Kuwetę stawiamy jak najdalej od kociej jadalni.
Nasz kot musi też z czegoś jeść to co mu kupimy lub przygotujemy. Musi mieć też cały czas zapewniony dostęp do wody aby się swobodnie napić. Kupujemy więc miseczki. Jedna na wodę, druga na karmę suchą, trzecia na mięsko. Najlepsze są miski ceramiczne lub metalowe. Tańsze plastikowe szybko ulegają zniszczeniu i się nie nadają. Miska jaką kupimy musi być przeznaczona dla kota. Psie miski się nie nadają bo są zazwyczaj za wysokie i kot mógłby mieć trudności z jedzeniem.
Nasz kot będzie "chodził" na wizyty u weterynarza, chodź by na szczepienia ochronne. Musimy mieć więc porządny transporter. Taki transporter kupimy w sklepie zoologicznym. Kupujemy od razu jak największy ponieważ wymiana transportera na nowy co roku do dość duży koszt. Transporter powinien być solidny. Kratka przednia dobrze zamykana. Nie może kaleczyć kota.
Do pielęgnacji kociej sierści musimy się zaopatrzyć w szczotkę, może grzebień jeżeli kot jest długowłosy. Potrzebna będzie też łopatka aby usunąć z kuwety nieczystości.
Aby nasz kot sie nie nudził kupmy różne kocie zabawki. Zabawki muszą być jednak na tyle duże aby kot ich nie połknął. Z popularnych myszek, które możemy dostać w każdym sklepie zoologicznym usuwamy bezwzględnie plastikowe nosy i oczy

  Pies nie trzyma moczu
Witam serdecznie!

Mam dwuletniego wyżła węgierskiego z bardzo podobnym problemem. Pies popuszcza niewielkie ilości moczu w czasie snu. Czasami jest to kropla czy dwie innym razem mniej więcej 3 do 5ml.
Miał robione ogóle badanie moczu i posiew. Wyniki badań były w normie, z posiewu nic nie wyrosło.
W tej chwili psu podawany jest propalin (3x dziennie 0,6ml) i rezultaty są takie sobie. Przez wiele dni możne być spokój i nagle ni z tego ni z owego - mokra plama.

Dodatkowo sierść psa na głowie i grzbiecie nie wygląda najlepiej. Jest mocno przerzedzona, szczególnie na kufie i czubku głowy. Do tego co jakiś czas pojawiają się drobniutkie krostki (kiedy znikają skora w ich miejscu łysieje) i pojedyncze ropne wypryski na kufie. Kilka razy była brana zeskrobina i w preparacie mikroskopowym znaleziono jakieś roztocze. Od razu zasugerowano nużeńca. Pies dostał preventic'ka i jakiś preparat do wcierania w skórę, którego nazwy nie pamiętam (na zapach naftalenu), jednak rezultaty takiego leczenia są żadne W tym czasie sierść dodatkowo przerzedziła się na grzbiecie, a na zadzie tuż nad nasadą ogona pojawiły się 3 prawie zupełnie łyse placki wielkości paznokcia małego palca. Wcześniej w tym miejscu było kilka dość dużych krostek.

Pomimo podawana propalinu od 2 dni pies znów popuszcza mocz regularnie. Jednocześnie sądząc po zachowaniu moich psów jestem pewna na 100%, że w sąsiedztwie jakaś suka (lub suki) ma cieczkę. Dlatego przyszło mi do głowy, czy nietrzymanie moczu + zły stan skóry mogą być wynikiem zaburzonej gospodarki hormonalnej??

Problem popuszczania moczu dręczy nas już rok! W tym czasie pies miał robione całe mnóstwo badań. Badanie ogóle moczu i posiewy, badanie krwi plus wskaźniki nerkowe i wątrobowe, USG pęcherza, nerek, wątroby, prostaty... Wszystkie wyniki są za każdym razem w normie.

Dodam jeszcze, ze pies jest karmiony sucha karmą, w tej chwili Hillsem. Dodatkowo dostawał przez 2 miesiące EFA Oil, regularnie dostaje siemię lniane. Ma zapewnioną dużą ilość ruchu i częste kontakty z psimi kumplami. Na co dzień mieszka z innym psem.
Nie zauważyłam, żeby pił za dużo. Zawsze ma apetyt. jest wesoły i chętny do zabawy.

Bardzo proszę o podpowiedź w jakim kierunku jeszcze badać mojego psa.

  Gdybym ja miał cztery nogi...
wiecie co
to ja się przyznam, że najpiękniejszym zapachem był zapach łap (psie stopy, sierść między poduszeczkami) Malwy - był taki 'orzechowy'
normalne, prawda?

  Fox - Smyk"owy dzieciak w typie foksterierka :)
Od 8-go października nie ma już Smyka... W przenośni i dosłownie

Pani Halina wypatrzyła Smyka w necie. Rodzina straciła właśnie poprzedniego psiego przyjaciela, 14-letniego Foksa. Pustka po jego odejściu straszyła na każdym kroku, stąd gdy smykowe zdjęcia trafiły przed jej oczy - serce drgnęło. Smyk tak bardzo przypominał Foksa, że nie było wyjścia, trzeba było coś z tym zrobić...
Do tego Wieluń to rodzinne miasto p. Haliny i jej męża, niedawno przeprowadzili się na wieś, spory kawałek za Sieradzem.
Pan Zdzisław, przejeżdżając przez Wieluń, miał tylko psisko obejrzeć. Smyk został więc mu przedstawiony. Telefon do żony i... już smykowe ciałko siedziało w autku

Dosłownie więc Smyka już w Wieluniu nie ma i w przenośni - również, bo teraz chłopak dumnie nosi rodzinne imię. Foks, Foksik

Odbyłam wczoraj przesympatyczną rozmowę z p. Zdzisławem - wygląda na to, że w niepełny tydzień to łobuzowate stworzenie załapało, że ma w końcu swoje miejsce na ziemi i swoich ludzi.
Do dyspozycji ma dom z ogródkiem - i choć przecież w schronisku musiał załatwiać się gdzie... musiał, to w nowym domku okazał się niesamowicie czystym pieskiem, nie tylko dba o dom, w którym mieszka, ale i o podwórko
Ponoć wad nie ma bo te początkowe, z którymi zmierzyć musi się każdy nowy opiekun psiaka schroniskowego - czyli sierść o zapachu całego zoo i ogólne zaniedbanie - już pokonane.

Okazało się też, że delikatny Foksik załapał u nas zapalenie oskrzeli Na szczęście już opanowane, kaszle psisko sporadycznie.

Zaraz wyślę nowej rodzinie naszego Smyka link do niniejszego topiku - może uda się namówić p. Halinę i p. Zdzisława do dołączenia tu, do nas?

Acha!
Gdy z moim Blinkiem skojarzyliśmy nazwisko (dzięki podpowiedzi p. Haliny o wspólnym znajomym), okazało się, że znamy młodszego Pana Foksika - Witka Jakby tego było mało - Blink znał i głaskał również poprzedniego Foksa.... jaki ten świat mały

  Literatura fachowa :)
Polecam pare naprawdę fajnych tytułów
Z moim uwielbieniem do p. Doroty Sumińskiej -

"Szczęśliwy pies. Porady lekarza weterynarii" Książka w bardzo przystępny sposób porusza tematy związane z tym wszystkim, co składa się na radości i kłopoty wynikające z posiadania psa.

"Szczęśliwy Kot" - jeszcze nie czytałam ale każdy kto czytał poleca, wątki podobne do tytułu powyżej.

"Do serca przytul psa" "Pierwsze moje wspomnienia to dotyk ciepłego psiego języka i zapach psiej sierści. Psy były ze mną zawsze i to im poświęcam tę książkę. Wszystkie zawarte tu historie zdarzyły się "naprawdę, choć niektóre i mnie wydają się niesamowite. Czytelnik znajdzie tu piękne zdjęcia najprawdziwszych wilków, moich własnych ulubieńców i psów z sąsiedztwa, z którymi związał mnie los. Mam nadzieję, że uda mi się przekonać niedowiarków, że od wilka i psa możemy się jeszcze wiele nauczyć. Życie bez zwierząt jest uboższe o to wszystko, co pies, kot, czy inny brat mniejszy może nam dać, a jak wiele może dać - dowiesz się, gdy przytulisz do serca psa..."

"Kot. 100 sposobów na jego poznanie" oraz "Pies. 100 sposobów na jego poznanie" Rogera Tabora. Baaardzo polecam pierwszą, na drugą narazie się czaję. Doskonale ujęte wszystkie ważne rzeczy w wychowaniu, opiekowaniu się i zachowaniu kotów.

"SYGNAŁY USPOKAJAJĄCE. Jak psy unikają konfliktów" - Turid Rugaas, to książka, która powiem szczerze opisuje głównie zachowanie psów w trudnych sytuacjach, jak można rozpoznać i załagodzić stresujące momenty w życiu psa, porady i instrukcje w złych chwilach. Książka zarówna dla osób, które mają kontakt na codzień z psami (udomowionymi, obcymi, wściekłymi, agresywnymi), dla właścicieli, lekarzy weterynarii czy osób szkolących.

Ostatnia książka, bardzo przydatna w życiu miłośników i posiadaczy zwierząt, przydała się nie tylko mnie i współwłaścicielce ale również w schronisku - "Proste domowe sposoby na psie i kocie przypadłości.
1000 porad doświadczonych hodowców i weterynarzy" red. Hoffman Mathew. Wysokiej klasy specjaliści dzielą się z czytelnikami swoją wiedzą i doświadczeniem, odpowiadając zwięźle na pytania dotyczące zdrowia, m.in. : co robić, gdy kot ma grypę, jak postępować w przypadku cukrzycy, jak leczyć biegunkę, jak działać w przypadku dyskopatii i dysplazji biodra, jak poradzić sobie z psim zapachem, jak bezboleśnie usunąć kołtuny.

Jak by co dodam kolejne warte przeczytania kajeciki

  Moira -z Elbląga / teraz GAJA
Oczywiście ,że wczorajszą scenę uwieczniłam.Nie mogło być inaczej!!!
Kolejny dzień się zaczął spacerkiem.Byłam tak w końcu skonana,że gdy położyłam się dzsisiaj ,tak dzisiaj spać po 2 w nocy to spałam jak zabita.Wystraszona po 8 wypadłam z łóżka ...szybciutko ciuszki na siebie i na spacerek...Diana jak zwykle nieazadowolona i chętna aby Gaję dziabnąć.Ale ja wypóbowałam Wasz tekst i zaczyna działać.Powoli ale są efekty.Tak więc na spacerek na dwóch nogach dwoch smyczkach i ośmiu kochanych psich łapkach.Niestety moja córka też odczuła zmęczenie i pozwoliłam jej zostać w łóżku.Jest gorąco i panienki nie mają wielkiej ochoty na długaśne spacerki.Załatwiły co trzeba i potuptałyśmy do domu.W domu wiadomo ,Diana warkoli.Tekst w uzyciu i spokój.Na działce dzisiaj będa się poznawały a Diana będzie uczyła sie cierpliwości i niepodskakiwania.Wykąpałyśmy wczoraj Gaję.Pierwsze trzy namydlenia szamponem nie przyniosły piany.Ruszone i namoczone futerko...cudniaście pachniało.W pierwszej chwili po polewaniu wodą(cały czas do niej mówiłyśmy i głaskałyśmy)była wystraszona i nie bardzo wiedziała co jej chcemy zrobić.Powoli (bo kapiel była długa) zaczynało jej się to podobać.Kiedy kolejny raz futro zostało spłukane wodą Gaja położyła się w łazience bo tak jej było dobrze Po wyszorowaniu futerka i wytarciu dama udała się do swojej alkowy by tam znów na kanapie odsapnąć po męczącej kąpieli i poleżeć wygodnie.Gdy jej sierść zrobiła sięczyściutka i zobaczyłyśmy z córką ,że ma taką charakterystyczną jasna poświatę jak owczarki szkockie .Teraz wiemy ,że bardziej przypomina coolie niż goldena.Pięka jest i slicznie pachnie.Ten nowy zapach czuje Diana i chętnie Gaję wącha.A ...na spacerku podnosi ogonek do góry i wie gdzie mieszka.Mądra sunieczka.Jest czysta i nie nabrudziła w domu ani razu wieczorkiem poproszę o wrzucenie zdjęć kanapowych i działkowych.

  Odpowiednia opieka
Pies będąc jeszcze szczeniakiem musi się nauczyć że leżąc na stole przykrytym matą antypoślizgową powinien spokojnie dać się swojem panu obejrzeć i dotknąć: pozwolić mu zajrzeć do uszu i pyska, dotykanie narządów płciowych i łap, położenie na plecach i pogłaskanie po brzuchu.
Jeśli pies się broni, trzeba wówczas groźnie warczeć i łagodnie położyć mu dłoń na klatce piersiowej, przytrzymując tak długo, aż się podda i rozluźni. Szczotkować należy go delikatnie, również jeśli jest czysty.

OKRYWA WŁOSOWA

Do szczotkowania psa najlepiej nadaje się druciana szczotka z gumowymi końcówkami.
Przed szczotkowanie, psa spryskuje się czystą wodą. Opuszkami palców należy przemasować sierść na wylot, a następnie wyszczotkować dp połysku. Następnie położyć psa na boku i rozpocząć od tylnich łap. Włosy należy podnosić lewą ręką do góry, a prawą szczotkować pod lewą ręką zgodnie z naturalnym kiedunkiem ich wyrastania. Trzeba zwracać przy tym uwagę na to, żeby zawsze docierać do samej skóry i brać kolejno jedną warstę po drugiej.

OCZY

Rano usuwa się z oczu wydzielinę, najlepiej wilgotnym ręcznikiem papierowym lub po prostu, palcami. Utrzymujące się długo łzawienie i zaczeriwienienie spojówek powinno być sygnałem do odwiedzenia weterynarza, gdyż może oznaczać zatkanie kanalików łzowych lub podrażnienie gałki ocznej wywołane wrastaniem rzęs.

USZY

Co tydzień należy obejrzeć psie uszy. Brd usuwa się wacikiem zanudzonym w specjalnym płynie. Wacik należy wkładać do przewodu słuchowego tylko na taką głębokość, na jaką można dogodnie dotrzeć czubkiem palca. Nie wolno używać środków czyszczących zawierających alkochol, pudru itp. ani nie dłubać w uszach. Jeśli z uszu wydobywa się nieprzyjemny zapach, a pies przekrzywia głowe i drapie się- należy jak najszybciej zgłosić się do weterynarza!

ZĘBY

Lekki brunatny osad należy usuwać szczoteczką do zębów. Kamień nazębny można zdrapać specjalnymi narzędziami dostępnymi w handlu. Grubą brunatną kamienia powinien usuwać pod narkozą jedynie weterynarz. Pozostawiony nalot powoduje stan zapalny, zanik dziąseł i wypadanie zębów, które są przecież najwarzniejszym narzędziem dla psa, dlatego muszą mu służyć aż do sędziwego wieku.

PAZURY

Jeśli słychać idącego psa, to znaczy że ma za długie pazury! Należy poprosić hodowcę, lub weterynarza o zademonstrowanie, w jaki sposób używa się ciążków do obcinaniapazurów. Jeśli bowiem pazur przytnie się zbyt krótko, można łatwo przeciąć znajdującą się w nim niewielką żyłke, co sprawia przy tym psu ból; krawianie należy powstrzymać.
Zimą po każdym spacerze posypanych solą ulicach, trzeba psie apy obmyć letnią wodą.

[/code

  BONO
...miałyście rację...najgorsza jest ta "ostateczność". Łapię się na tym, że żałuję, że pozwoliłam mu odejść. On był tak zależny od nas- tą jedną rzecz mógł zrobić po swojemu, z własnej woli. A tak nawet własną śmierć pozostawił nam do wyznaczenia. Ta jego nieograniczona ufność do nas sprawia, że czuję się winna temu, co się stało. Czy kiedykolwiek będziemy mogli cieszyć się znów z bycia razem? Jeszcze czuję miękkość jego sierści, szorstkość jego łapek, znam każdy centymetr jego kochanego psiego ciałka. Brakuje mi go tak potwornie!



Nie ma na to recepty
Powie Ci to każdy kto stracił zwierzątko. Nie wolni Ci czuć się winną. Nie wolno, bo jakkolwiek byś o tym teraz nie myślała, to będzie z czasem mniej boleć. Ja cały czas myślę o Wikuni. Są momenty, że oskarżam się o eutanazję, o to, że mogłam jeszcze poczekać, przeczekać najgorsze, ale tak naprawdę to wiem, że nie mogłam pozwolić jej dłużej cierpieć w imię własnego egoizmu. Jakieś 3 dni temu wywołałam starą kliszę z jej zdjęciami. Te zdjęcia były robione jakieś 6 lat temu, kiedy była jeszcze zdrowa. Myślałam, że te fotki po takim czasie nie wyjdą, że klisza stara. Wyszły. Odebrałam, przyszłam do domu i ryczałam jak głupia. I cały czas o niej myślę. I też czuję zapach jej sierści, widzę jak leży koło mnie, jak się przytula, jak szczeka na dźwięk domofonu. I powiem Ci szczerze, że nie wierzę w to, że to kiedyś przejdzie. Tego się nigdy nie zapomni. Lubię o niej pisać. Lubię o niej mówić. W kompie pracowym mam na tapecie jej zdjęcie. W telefonie komórkowym też. Może to głupie, ale nie umiem pozwolić jej odejść.

  przedstawiam się i mojego Draczysława Nieszczególnego
Dzień dobry,
mam na imię Agnieszka, mieszkam w Warszawie. Od jakiegoś czasu czytam forum i postanowiłam wreszcie zarejestrować się. Mam nadzieję, że dzięki Waszemu doświadczeniu poznam więcej metod na porozumienie się z moim kochanym półdiablem.
Drako jest pinczerem średnim, ma teraz 11 miesięcy. Wybierając tę rasę, bo był to wybór świadomy. kierowaliśmy się jego temperamentem, radością życia, aktywnością, a także sierścią nie sprawiającą kłopotu (nie mam zacięcia do fryzur, nawet własnych). Wiedziałam, że są to psy mające własne zdanie, generalnie pies "nie dla każdego". Naszym poprzednim psem był doberman i też decydując się na niego wiedzieliśmy, że to pies, który stawia wysokie wymagania właścicielowi. Ale nasz Tom Cruise (mały, a waleczny i niczego się nie boi) przerósł naszego dobrotliwego Juniorka (dobermana ś.p.) o klasę albo nawet dwie pod względem tych wymagań.
Drako ma dwie natury: jedna domowa - wpatrzony w domowników, ciągle domagający się uwagi, chętny do wspólnych zabaw, chętny do ćwiczeń, od jakiegoś czasu lubiący pieszczoty i mizianki. Piszę, że od jakiegoś czasu, bo początkowo kontakt z nami chciał wykorzystywać tylko na zabawę.
On zasadniczo wogóle jest wulkanem energii.
Druga natura Drako to absolutnie samodzielny i niezależny Drako w terenie.
Ta druga natura dała o sobie znać ok. 8-9 miesiąca życia. Pierwsze miesiące uśpiły moją czujność. Drako wtedy chętnie bawił się ze mną na spacerach, pilnował się w odległości nie większej niż 5-10m. Interesowało go wspólne kopanie dołków, przeciąganie się patykami, ciągnięcie linki, bieganie za kopanym przedmiotem. Wykorzystywałam to na naukę przychodzenia na zawołanie, zostawanie, chodzenie przy nodze, zatrzymywanie się na komendę i inne przydatne w ludzko-psiej egzystencji umiejętności. To, oczywiście, procentuje teraz, bo mimo, że nasz spacerowy teren jest trudny, bo to las, w którym żyją i lisy i dziki i łosie, więc zapachów mnóstwo, to Drako wraca z każdej pogoni. Kwestia czasu.
W czym więc problem? Ano w tym, że na spacerach nie stanowię już dla niego żadnej atrakcji. Jedyne co go interesuje to wąchanie terenu i ewentualnie zabawa z innymi psami. Oczywiście pracuję uparcie nad jego uwagą, ciągle ćwiczymy, ale zabawy, które interesowały go dwa miesiące temu teraz są w stanie zająć go może przez 5-10 min, a potem długa i wącha, wącha. Poza tym dystans między nami urósł z 5m do 25, a czasem i więcej.
Kochani, chyba linka?
Czekam na inne sugestie.
No i nakręcanie na zabawkę. Na razie nie przynosi żadnych efektów. Traci zainteresowanie zanim go nabierze.
Może jakaś piszcząca kaczka.
A może ktoś miał podobną sytuację?

Zapraszam do obejrzenia zdjęć Drakona Wspaniałego,

Witam raz jeszcze Agnieszka i Drako

  Sposoby ochrony ptasich gniazd przed drapieznymi ssakami .
Mam psa ale na łańcuchu to on 1 sekundy nie wytrzyma
Spróbuje tej psiej sierści . Pies w kojcu na podwórku , wilczur niemiecki w 2/3 i zapach mocny !

Będe codziennie dawał świeża kupkę (oczywiście sierści )

  przewóz zwierząt w pociągach
Ja się pytam: Czy konduktorzy są tylko i wyłącznie od sprawdzania biletów?!



Nie

Czy są też także odpowiedzialni za utrzymywanie porządku i bezpieczeństwa w
pociągu?



Też

A może wypadałoby ażeby panowie konduktorzy i panie konduktorki zapytali o
aktualne zaświadczenie o zaszczepieniu psa przeciwko wściekliźnie?!



Powinni je sprawdzić

Uważam, że właściciel psa, za brak kagańca lub(i) aktualnego zaświadczenia o
zaszczepieniu psa przeciwko wściekliźnie powinien być:
a) ukarany mandatem.
b) na najbliższej stacji powinien opuścić pociąg razem z psem.



Zgadzam się

Czy można zaskarzyć PKP o: niedopełnienie obowiązków przez przwoźnika,
dyskomfort podczas podróży oraz zanieczyszczenie ubrania (psia sierść) i
pomieszczenie słuzące do przewozu ludzi?



Dlaczego w czasie podróży nie zgłosiłeś obsłudze pociągu, że nie życzysz sobie
jechać w przedziale z psem i w dodatku bez kagańca??? Obowiązkiem obsługi
pociągu jest pomaganie pasażerą. Widocznie kond. uznał, że pies Ci nie
przeszkadza. Są sytuacje, które można załatwiać na bieżąco. Chyba, że zamiast
jechać w bardziej komfortowych warunkach, większą przyjemność sprawi Ci
zaskarżenie PKP. Wytaczając sprawę cywilną przeciw PKP musisz udowodnić, że
pracownicy PKP nie dopełnili swoich obowiązków, rażące zaniedbanie przwoźnika
oraz poniesione przez Ciebie straty moralne i materialne.

Wyciąg z przepisów PKP dot. przewozu psa:

REGULAMIN PRZEWOZU OSÓB I PRZESYŁEK BAGAŻOWYCH
przez przedsiębiorstwo Polskie Koleje Państwowe Spółka Akcyjna
Warszawa, 1999 rok

§  5
Wyznaczanie i zajmowanie miejsc w pociągach pasażerskich i warunki korzystania
z nich

1.      W pociągach pasażerskich wyznacza się miejsca dla:
1)      podróżnych z dziećmi do lat 4 i kobiet ciężarnych,
2)      inwalidów.
      Kolej może wyznaczyć miejsca dla podróżnych z psami.
      Miejsc przeznaczonych dla wyżej wymienionych podróżnych nie wyznacza się
      w pociągach (wagonach) objętych dopłatą.
(...)
3)      dla podróżnych z psami wyznacza się w razie potrzeby:
a)      w pociągach zestawionych z wagonów z przedziałami–oddzielne
przedziały klasy 2,
b)      w pociągach zestawionych z wagonów bezprzedziałowych-zestawy czterech
dwuosobowych ławek w klasie 2.
            Wyznaczone przedziały i miejsca oznacza się za pomocą tabliczek z
napisem „Przedział dla podróżnych z psami”.

§  21

Przewóz zwierząt w wagonach pasażerskich

1.       W wagonach pasażerskich można przewozić małe zwierzęta pokojowe,
jeżeli nie są one uciążliwe dla podróżnych / np. z powodu hałasu , zapachu /.
Przewożone zwierzęta powinny być umieszczone w odpowiednim opakowaniu / w
koszach, skrzynkach, klatkach/, zabezpieczającym przed wyrządzeniem szkody.
2.      Przewóz psa / nie więcej niż jednego , bez względu na wielkość / pod
opieką dorosłego podróżnego, jest dozwolony, pod warunkiem że:
1/  podróżny posiada ważny bilet dla psa / z adnotacją "Pies" / oraz aktualne
świadectwo szczepienia psa,
2/  pies jest trzymany na smyczy i ma założony kaganiec,
3/  podróżny wykupił wszystkie miejsca w przedziale wagonu sypialnego lub z
miejscami do leżenia, na zasadach określonych w § 9 ust.7. Podróżny odpowiada
za stan sanitarny przedziału, w którym przewozi psa.
Nie wolno psa kłaść na miejscu do siedzenia, na łóżku w wagonie sypialnym lub
na miejscu do leżenia, niezależnie od tego czy jest pościelone czy nie. Pies
nie może zakłócać spokoju w wagonie, a szczególnie ciszy nocnej; w przeciwnym
wypadku stosuje się przepisy ust. 3.
3.      Jeżeli współpodróżni zgłoszą sprzeciw z powodu umieszczenia w
przedziale zwierzęcia, konduktor / kierownik pociągu / powinien wskazać
podróżnemu inny przedział lub wagon, albo zwierzę umieścić w wagonie
bagażowym, a jeżeli jest to niemożliwe - poprosić podróżnego o opuszczenie
pociągu na najbliższej stacji.
4.      Zgoda współpodróżnych nie jest wymagana w przypadku przewozu:
1/  zwierząt w wagonach pasażerskich bezprzedziałowych oraz na liniach
wąskotorowych,
2/  psów będących przewodnikami,
3/  psów służbowych z opiekunem,
4/  psów przewożonych w wyznaczonych przedziałach dla podróżnych z psami.
5.      Opłaty za przewóz zwierząt określa TOB.

Do wytoczenia procesu przeciw PKP może Ci się przydać instrukcja H-22
(znajdują się w niej podobne przepisy dot. przewozu psa).

Życzę powodzenia i pozdrawiam!!!


  TMNT - Source of Darkness
Kanały pod Central Parkiem

Czwórka żółwi szybko przemieszczała się słabo oświetlonymi tunelami. Widać było, iż ktoś się tedy przedzierał. Szczury pouciekały, a śmieci były porozrzucane na boki tworząc ścieżkę. Donatello zauważył przy jednej z drabinek wiodących na powierzchnię kilka długich, białych, sztywnych włosów. Wyglądały na sierść jakiegoś stwora.
Nieco dalej kanał był zablokowany przez zbitą byle jak drewnianą ściana z napisem: „Uwaga niebezpieczeństwo!”. Za nią znajdowało się miejsce, w który Doonie zainstalował kamerę. Ściana była zniszczona a deski pocięte, zupełnie jak by ktoś z dużą siłą uderzał o nie czymś ostrym. Może siekierą. Dalsze ślady wiodły do bocznego tunelu. U wejścia leżał kawałek metalu. Wyglądał jakby pochodził z jakieś zbroi. Gdy tylko weszli do tunelu…
- Psia mać! – Był to ten sam głos, który usłyszeli z mikrofonów jako pierwszy.
- No wiesz… - drugi też był łatwy do rozpoznania.
- Sorrki bro… zgubiłem kawałek pancerza. Trzeba się wrócić…
Szybkie kroki były dobrze słyszane przez wodę zalewająca tunel. Z zakrętu wyszła niezwykła para stworzeń. Pierwszym był wielki gad ubrany w pół pancerz. Miał skórzany kaptur przy szyi niczym mała jaszczurka zwana bazyliszkiem. Na plecach nosił topór i tarcze. Gdy tylko ich zobaczył chwycił za broń.

Za nim szedł człekokształtny wilk. Nawet w tym słabym świetle można było dostrzec, że jego oczy są kompletnie białe. Był ślepy. W przeciwieństwie do towarzysza nosił jedynie skażane spodnie(wiem na rysunku jest inaczej), a u pasa nóż. Trzymał w łapach dość prymitywne wyglądającą włócznię. Nią sprawdzał drogę przed sobą.

Wilk pociągnął nosem w powietrzu.
- Hmm… to oni, ten sam zapach. Mów do mnie bro.
- Zostań z tyłu bro. Masz tu od lewej– powiedział gad, do którego należało „psia mać”.- Dwie katany – wskazał toporem na Leonardo. – Dalej para sai – broń przesunął się ku Raphale’owi. – Bokken - ostrze odwróciło się ku Donatello. – I małżeństwo nunhaku, hehe… - zarechotał z własnego dowcipu wskazując Michaelangelo. – Niech no któryś z was skorupiaści tylko się ruszy…
- Bracie…
- Dobra, żartowałem. Jesteśmy tu by pogadać… a może i trochę powalczyć. Znaliście takiego wielkiego, dość paskudnie wyglądającego, ale miłego szczura co go wołali Splinter? Podobno wy jesteście jego niby „synami”, tak? Konkretne odpowiedzi proszę, ten kanałowy smród mnie dobija – jaszczur parsknął i potrzasnął łbem. Wilk zasłonił z rezygnacją twarz dłonio-łapą w bardzo ludzki sposób.

Kwatera Głowna Klanu Stopy
Karai nie odwracając się do Heinrich’a powiedział:
- Obszar poszukiwani zaokrąglono do kanałów pod i w pobliżu Cental Parku. Stwory miały wcześniej inną kryjówkę, ale ona jest pod obserwacją, choć nie sądzę by tam się pojawiły. Wszystkie dane są w komputerze. Wychodząc weź od strażnika przy wejściu kartę dostępu. Ona pozwoli ci korzystać z całości informacji bez żadnych ograniczeń… a teraz wyjdź.
Przywódczyni mówiła bezbarwnym głosem, ale ostanie słowo wypowiedziała z wyraźnym naciskiem. W drzwiach pojawił się jeden z czwórki Elit Gard, osobistych Karai, a wcześniej jej ojca, najlepsi ze wszystkich Foot Ninja.

Heinrich miał okazje spojrzeć w oczy zamaskowanego strażnika. Oczy miał dziwne, czerwone, pozbawione źrenic. Wśród czarnych członków klanu mówiono iż są to wcielone demony. Nikt nigdy nie widział ich bez masek i ich oficjalnego stroju.
Strażnik spojrzał wrogo na miecz w rękach w rękach okaleczonego wojownika. Wepchnął mu w rękę kartę dostępu i gestem wyprosił z sali. Teraz Heinrich stał wyżej od niego w hierarchii, i choć widać że miał ochotę zrobić użytek ze swej borni o dwóch ostrzach powstrzymał się i pozwolił tylko na wypełnione szmerną nienawiścią spojrzenie.

  Łapy, łapy cztery łapy
Miao kości z kurczaka absolutnie są zakazane dla psów



Kaja26 - Mozesz mi napisac dlaczego sa absolutnie zakazane?

Do niedawna myslalam podobnie jak Ty. Nawet z MM darlam o to koty. Po czym przeczytalam kilka artykulow no i zdanie zmienilam, bo bylo napisane, ze to wlasnie kosci z kury sa najzdrowsze dla psow poniewaz sa najlepszym zrodlem bialek. Powinny byc podawane nawet codziennie naszym psiaczkom. (Tak jak to sie dzieje w naturze) Nie moga byc tylko gotowane i nie nalezy pozwolic psu aby zjadl je w calosci.

Jest nawet taki specjalny program BARF ktory jest oparty na książkach i wieloletnim doświadczeniu australijskiego weterynarza doktora Iana Billinghursta. Bazuje on na fakcie , ze system trawienny i sposob przyswajania pokarmu jest taki sam u psow i wilkow. Psy tak jak i wilki jedza mieso i wnetrznosci innych zwierzat, bo sa miesozerne.

Według Dr Billinghursta stare i głęboko w nas zakorzenione poglądy na temat żywienia psów są zasadniczą przeszkodą w prawidłowym żywieniu naszych czworonogów. Są to:

1. System trawienny i sposób wykorzystania pokarmu do wzrostu, naprawy, utrzymania i reprodukcji psa domowego różni się od dzikich psich przodków.
2. Psy nie powinny jeść surowych kości
3. Psie jedzenie powinno być gotowane
4. Właściciele psów bez wykształcenia wyższego w dziedzinie żywienia czworonogów nie są w stanie przygotować zdrowego posiłku, a tym bardziej drugoplanowej zbilansowanej diety.
5. Najlepsza i najzdrowszą metodą karmienia psów jest gotowa karma.
6. KAŻDY!!! posiłek MUSI!!! być zbilansowany i zawierać komplet niezbędnych składników.( Przecież gotując obiad dla rodziny nie staramy się codziennie uwzględnić wszystkich witamin, minerałów, białek i węglowodanów, co do miligrama, liczy się długoterminowa, różnorodna, urozmaicona dieta, która bilansuje się w przeciągu miesięcy).

KORZYŚCI Z BARF
Właściciele psów, którzy przestawili swoje psy na BARF zauważyli wiele pozytywnych zmian zdrowotnych :
- piękna błyszcząca sierść
- sierść bez nieprzyjemnego zapachu
- czyste zęby nie wymagające leczenia dentystycznego
- odchody znacznie mniej odstręczające zapachowo i mniejsze objętościowo
- wyeliminowanie lub znaczna poprawa problemów skórnych
- zlikwidowane problemy reprodukcyjne, zdrowsze szczenięta
- zmniejszona potrzeba na odrobaczanie
- dieta jest tańsza niż jedzenie komercjalne i wydatki na leczenie weterynaryjne są znacznie mniejsze
- niewyczerpana energia i żywotność
- dieta ta jest źródłem zdumiewającego zdrowia psiego

Dla zainteresowanych wklejam link do poczytania na temat tej diety i wychowania psow.

http://www.hauward.pl/porady.html#barf

Calineczko - Twoj Timoslaw wyglada jakby sie usmiechal

Dziewczynki - Dziekuje Wam wszystkim za rady odnosnie mycia uszkow.

  Ekwinokcjum
Czytało któreś z Was "Ekwinokcjum" Michaela White'a?
Na polski miałam napisać pierwszy rizdział drugiej części tej książki.
Dostałam 4+ bo moja nauczycielka nie gustuje w krwii i makabrze jak sam powiedziała, cóż, oceńcie sami.

Kanały – to nie najprzyjemniejsza część miasta, ale to tam właśnie rozpocznie się akcja naszej opowieści…
Jerey przemierzał rozległe kanały znajdujące się pod Oxfordem już od wczoraj – szukał swego pana. Kulał na tylnią łapę, wręcz ciągnął ją za sobą, po porannych odwiedzinach w siedlisku dzikich szczurów – jedynej jadalnej tu rzeczy. Oczy psa wbite były w przestrzeń, gdzieś daleko przed nim, jakby uparcie zmierzał do nieistniejącego celu.
Nagle jego łapy - tak monotonnie uderzające o leniwie płynącą wodę zawadziły o coś, pies przystanął. Nie próbował węszyć, nic by to nie dało. Pazurami przejechał po przedmiocie, strzygąc uszami i przyglądając mu się uważnie, nagle usłyszał zgrzyt. Przestraszony cofnął się w tył jeżąc futro. W jego nos uderzył nowy zapachzapach śmierci i rozkładu. Ściana przed nim powoli odsuwała się na bok odsłaniając ciemną komnatę przesyconą tym odorem. Jerey ostrożnie postąpił na przód, usiłując coś wywęszyć w tej dziwacznej komnacie. Szedł tak, jakby próbował być ścianą, bądź też podłogą, skulony, przyczajony, pełen strachu. Nagle. Ciało. Ale czyje? Czyżby…. Czyżby ciało jego pana? Ciało Jamesa?
Pies lękliwie wręcz podszedł do ciała, od którego bił stęchły fetor.. Jerey zmarszczył nos i polizał zapadły policzek bibliotekarza. Kundel rozejrzał się głodnym wzrokiem dokoła, dostrzegł trzy ludzkie organy leżące na dziwnym, rzeźbionym blacie, wspiął się na niego łapami i zręcznym ruchem zsunął z niego serce, mózg i nerkę, pożarł je w okamgnieniu, nie zwracając uwagi na ich nieprzyjemny odór. Jerey oblizał pysk i skierował swe zmęczone łapy powrotem ku ciału swego właściciela. Nagle zaczął się dławić, upadł charcząc i rozwierając szeroko swe bursztynowe oczy w niemym wyrazie ogromnego bólu, jakiego teraz doznawał. W pewnej chwili pies zdrętwiał z szeroko rozwartymi ślepiami i jęzorem na wpół przygryzionym do krwi przez własne kły.
* * *
- Yo, widziałaś gdzieś ostatnio Jereya, wiesz – psa Jamesa? – zapytała Laura, przechadzając się z córką jedną z ścieżek w oksfordzkim parku – Nie chciałabym, żeby coś mu się stało.
- Hm? Nie, od śmierci pana Jamesa widziałam go tylko raz jak błąkał się w pobliżu wejścia do biblioteki, ale kiedy podeszłam, żeby go do niej wpuścić, uciekł.- studentka zamyśliła się na chwilę – Zdziczał od śmierci jego pana.
Laura pokiwała powoli głową.
- Mam nadzieję, że wróci, w końcu James nie żyje. – dłonie Niven mimowolnie zacisnęły się w pięści
* * *
Pies ostrożnie otworzył ślepia, patrząc nieprzytomnie dokoła. Zacisnął jednak zaraz powieki, jakby panujący dokoła mrok je poraził. Łapami zaczął drapać swój pysk, ryjąc ostrymi pazurami skórę. Zawył cicho, kiedy pazury zdarły skórę pyska odsłaniając kość i tkankę miękką. Zwinął się w kłębek warcząc cicho. Skóra odchodziła od kości odsłaniając czerwone mięśnie. Co dziwniejsze psie mięso dawało lekką, krwawą poświatę wokół psa. Jerey podźwignął się na łapy tocząc wokół nieprzytomnym wzrokiem, jego źrenice zwężały się, aż transformowały do gadzich, wręcz. Za uszami psa, powoli pojawiały się zawinięte, baranie rogi. Pazury psa urosły, a on sam uniósł się lekko w powietrze jakby w hipnotycznym transie, wpatrzony w przestrzeń przed sobą. Jego ciałem wstrząsnęły drgawki, kiedy blado czerwone światło zalało zrujnowaną kapliczkę. Jerey spadł na ziemię, lądując zgrabnie na czterech długich łapach. Nie był już tym samym psem, był na wpół przezroczysty, ale nazbyt realny, by każdy, kto by go zobaczył wiedziałby, że pies może zabić kłapnięciem kłów czy cięciem pazurów. Jego nowe imię brzmiało Piekielny Ogar, a jego moc była równa mocy wytworzonej w kaplicy w dniu koniunkcji 5 ciał niebieskich – Wenus, Mars, Jowisz, Księżyc, Słońce.
Ogar wolnym krokiem ruszył przed siebie, pod łapami przebiegł mu szczur, złapał go mocno w szczęki i rzucił go o ścianę z taką siłą, że ze sklepienia posypał się proch. Szczur w mgnieniu oka transformował w psa, podobnego Ogarowi, ale mniejszemu i o bardziej zielonej sierści. Dawny szczur nie miał także rogów, ani nie dorównywał wzrostem Ogarowi.
* * *
Niven skamieniała.
- Yyy.. Philip? – zadała pytanie w słuchawkę – Przyjeżdżaj tu natychmiast… To.. To nie jest normalne..
- Ale co Lauro? O co chodzi? – usłyszała zaspany głos z telefonu
- Pamiętasz kapliczkę w kanałach…? Jereya…? Ten pies… Tam był, a teraz jest Piekielnym Og… - głos się urwał.
Piekielny Ogar skoczył na Niven, jednym machnięciem kłów miażdżąc jej rękę, którą próbowała się osłonić i tchawicę, oddzierając czaszkę od tułowia.
Zastygła w przerażeniu głowa Laury potoczyła się po bruku…

  Tajemnicze koty
Wspomniałam już o kocie bengalskim,a teraz troszkę więcej nt.
Są w zasadzie 2 różne,można by rzec,koty o tej samej nazwie:

1.Kot bengalski-gatunek
2.Kot bengalski-rasa

ad-1-gatunek
Kot bengalski (Prionailurus bengalensis) – ssak z rodziny kotowatych.
Występuje w lasach środkowej, wschodniej i południowej Azji,na Filipinach i Archipelagu Sundajskim.

- Sierść szarożółta w ciemnobrązowe plamy.
- Długość ciała: z głową 75-90 cm
- Długość ogona: 35-40 cm


Po raz pierwszy zobaczono go w Zatoce Bengalskiej-stąd jego nazwa.
Ten azjatycki gatunek małego kota pochodzi z Syberii, Pakistanu, Tybetu, Indii, Birmy i Tajlandii. Jest w stanie przetrwać w różnych warunkach klimatycznych i środowiskach: gęstych lasach tropikalnych, stepach, półpustyniach i terenach rolniczych.





Ad-2-rasa
Kot bengalski - "leopardeta" – rasa kota domowego otrzymana w USA,jako hybryda międzygatunkowa dzikiego kota bengalskiego z kotem domowym w celu uzyskania kota o pięknym umaszczeniu, zbliżonym do lamparta. We wczesnych krzyżówkach wykorzystywano np. koty egipskie, Indian Maus, burmskie i nieuznane rasy domowe. W miarę rozwoju tej rasy, czwarte pokolenie zostało ponownie skrzyżowane z lampartami azjatyckimi. Pierwsze trzy pokolenia tej właśnie krzyżówki są uznawane jako rasowe bengale (foundation bengals). Ostateczna, całkowicie udomowiona, uznana przez międzynarodowe organizacje rasa to tzw. SBT Bengals.
Kot bengalski to duży, mocno zbudowany i ciężki kot. Waga kotek to około 3 kg, ale kocury są znacznie cięższe - ważą od 5 do 9 kg. Bengal nie sprawia jednak wrażenia kota ociężałego, wręcz przeciwnie - jego ruch jest płynny, elegancki, ciało wydłużone, a sylwetka sprężysta.Są bardzo zwinne.Koty te z łatwością dostają się na czubki drzew, potrafią też pokonywać duże odległości wytrwale maszerując. Dobrze czują się też w środowisku wodnym, są świetnymi pływakami. Wiele dzikich leopardów wypróżnia się do wody, aby ukryć swój zapach przed drapieżnikami (ta cecha została zachowana).



Kot bengalski to żywy, aktywny zwierzak, bardzo "gadatliwy". Kot wydaje z siebie mnóstwo dźwięków, zależnie od okazji jest to warczenie, miauczenie, ćwierkanie, gruchanie, itd. Bengal jest kotem bardzo inteligentnym, można go nauczyć wielu sztuczek (nawet otwierania drzwi lub odkręcania kurka w umywalce).

Jest jedną z niewielu ras kotów, które pozwalają się wyprowadzać na spacer na smyczy. Do swojego opiekuna przywiązują się bardzo mocno i lubią mu wszędzie towarzyszyć. Hodowcy nazywają swoje bengale "koto-psami", gdyż zwierzaki te posiadają wiele psich cech - przybiegają na wołanie, aportują, witają pana w progu mieszkania, wychodzą na spacery, itp.



Bengale są odważne, wesołe, ale obcych traktują z rezerwą. Są tolerancyjne w stosunku do innych zwierząt, nie są konfliktowe. Nie boją się wody, a wręcz przeciwnie - zdarza im się kąpać w wannie z właścicielem. Wbrew obiegowej opinii, nie są to koty agresywne. Dobrze wychowany od kociaka bengal nie ma w sobie cienia agresji.



  Seth - Cynamonowy Wiatr [Z] [epilog +16]
Angels, ty Zua Kobieto [tm]! Zaczęłam sobie czytać niewinnie i ani się obejrzałam, jak nie mogłam się oderwać. Czarownico! Podstępna wiedźmo! Ty... Ty... *szuka stosownego epitetu* Tyyyy... *nie znajduje* TYYYY!!!

Niestety, czytałam z pierwszego posta, zamiast od razu ściągnąć pedeefka, więc zauważyłam sporo byków. Nie przyklejam się do nich jednak, bo wierzę, że w pliku już zostały poprawione. Tak wnioskuję, bo musiałam sobie ściągnąć plik, żeby przeczytać epilog.

Najpierw się nieco poprzyp... khm, poczepiam. Momentami było zbyt lukrowo, wręcz fluffiasto. Szczególnie sytuacja z matką. Córka na nią nawrzeszczała, ta się ocknęła i zaczęła córcię nazywać "malutką". Hmm.
Z innych drobiazgów - w momencie, jak Jenn widzi przemieniającego się Setha, brakuje mi prawdziwego szoku i niedowierzania.
Na koniec czepliwości dodam, że momentami tęskniłam za opisem świata zewnętrznego. Ale wybaczam ci.
Ach, i jeszcze jedna techniczna rzecz. Szkoda, że nie rozdzieliłaś jakoś rodzajami czcionek albo choćby kolorami (choć tego się raczej nie stosuje, ale tutaj chyba trzeba by było) kolejnych akapitów. Z początku trudno mi było się połapać co, kto, kiedy mówi. Potem się przyzwyczaiłam, ale mimo wszystko... można by to zrobić. Dla czystej przyjemności odbiorcy, radości czytania i ulgi dla oczu.

To teraz już poleci kisiel.

Dobrze mi się to czytało. Także dlatego, że bohaterem jest Seth. Nie Edward *zakopuje swoje wypociny w głębokim dole - nigdy tego nikomu nie pokażę* . Nie Bella, na litość boską! Nie Jacob, chociaż akurat przeciwko niemu nie mam nic. Chodzi o to, że nie jest to jedna z najważniejszych postaci sagi. Rzadkość.

Ujęło mnie, jak Seth widzi swoją relację z Esme. Przyjaźń, ale z nutą macierzyństwa. I jego trzeźwe spojrzenie na wampiry jako takie. To było coś ciekawego. I, to już drobiazg, ale spodobało mi się, że napisałaś, że krwiopijcy wydzielają słodkawy, trupi zapach. Nie wiem, jak pachnie trup i nie chcę wiedzieć. Ale tym jednym słówkiem ("trupi") pokazałaś, że ich woń może być naprawdę nieprzyjemna. Steph-Bella się nim zachwycała. Wrażliwy nos wilkołaka nie da rady. Ale Seth jest ponad to. Są ważniejsze rzeczy niż sprawy, na które nie masz wpływu.

Poza tym interesujący pomysł na sam tekst. Niby w sumie love story, niby to cholerne wpojenie (Szmeyer... nie pal więcej, ja cię proszę...), ale z drugiej strony... Kiedy Jenn wtula się w sierść Setha i wdycha jego zapach (z pewnością psi, ale ja np. lubię to, jak mój pies "pachnie", daje mi to poczucie bezpieczeństwa, nie wiem, czemu), to nie mogłam odmówić temu tekstowi uroku.

Ach, i jeszcze jedno. Żeby cię już zakiślować na amen - zamieniłam się w budyń waniliowy i spłynęłam z fotelika przy epilogu. PIĘKNIE TO OPISAŁAŚ! Na tym forum jeszcze się z takim opisem sceny miłosnej nie spotkałam i mam ochotę niektórych tutaj przysłać, by się dowiedzieli, co naprawdę potrafi wywołać motylki w brzuchu. Ładne opisy uczuć, więcej wnętrza niż zewnętrza, żadnej ginekologii czy dosłowności. SPORO miejsca dla wyobraźni. Mniam mniam. Z klasą to było. I moim skromnym zdaniem bardzo pasują ostatnie, proste słowa Setha opisujące ich związek. Nazywa rzeczy po imieniu, nie chrzani o poezji, mówi, że uprawiali seks i się przy tym śmiali. Ale to bardzo, bardzo mi pasuje.

Angels, jesteś niesamowita. Oby twój wen rósł w siłę!
Pozdrawiam,
jędza thin

  Uwaga! Zły Pies! NC - 17 [M]
Przeklejam się z tws.

Zgadzam się z tym, że miejscami było za dużo przecinków, chociaż w innych miejscach mi ich zabrakło.
Z nieskrywaną ekscytacją przyjęła nieoczekiwany podarunek losu. Prezent pachniał mokrą, psią sierścią, alkoholem, narkotykami, lasem i wiatrem. W tym miejscu powtórzyłabym „podarunek”, ale to, rzecz jasna, tylko moja wizja.

Nie chciałam czytać tego tekstu. Po przejrzeniu go i przeczytaniu ostrzeżenia, stwierdziłam, że śmiało mogę sobie tę lekturę odpuścić. Ale później zobaczyłam na twilight wzmiankę o Wietrze i… No cóż, pomyślałam, że mogę się przełamać. Choćby po to, żeby odkryć nowego Setha, nowego Twojego Setha.
Jestem świadoma, że jest to samodzielny tekst, niepowiązany z pierwszą miniaturką Twojego autorstwa, ale myślę, że trudno byłoby mi go czytać, bez patrzenia na tego Setha przez pryzmat Setha z Cynamonowego. Nie sądzę, żeby mi się udało – bo tak naprawdę jedyny prawdziwy obraz S., jaki posiadam, zawdzięczam Tobie; nie mogę mówić o postaci z sagi, bo, cóż, jak wiemy… tam, jako taki, zarysowany nie jest. Ale, na miłość, nie wiem, czy to znaczy, że można jeździć po chłopaku jak po łysej kobyle. Mimo wszystko SM dała nam o nim jako takie wyobrażenie. Chciałabym wiedzieć, co Cię skłoniło do popełnienia tego tekstu. Nie jestem pruderyjna, więc nie chodzi o to, że mnie zniesmaczył, może bardziej zszokował, ale przede wszystkim obudziła się we mnie ciekawość, skąd wzięłaś na tę miniaturkę pomysł. Według mnie, to, co opisałaś, nijak ma się do Setha (Angels, wiesz, że to przez Ciebie żyję w przekonaniu, że on jest takim delikatnym i łagodnym chłopięciem ^.^”) i równie dobrze mogłabyś przypiąć to do któregokolwiek członka sfory (z wyjątkiem Jacoba i Sama) – efekt byłby ten sam. W ogóle go tutaj nie odnajduję. Pretensjonalny i płaski? Że niby kto? Niby jak ma się do tego śmierć jego ojca?
Tekst jest dla mnie naciągany, zbyt intensywny, tak nasączony zapachami, że nie da się wyczuć żadnego z nich – zostaje tylko wiele efektownych słów, które razem tworzą taką sobie całość. Jakbyś trochę na siłę chciała upchnąć w jednym miejscu różne wyrażenia, sformułowania, które Ci przyszły do głowy i uznałaś je za dobre. Ale razem nie mają one racji bytu, jest ich po prostu zbyt wiele, by mogły w zgodzie współistnieć w jednym, tak krótkim w dodatku, tekście. Cenniejsze od życia było pragnienie. Pragnienie upadku. Zatracenia się w mroku. Ciemności, która kazała mu chwycić lodowatą rękę kobiety i oblizać chciwie palce uwalane krwią. Skąd to się wzięło? Dlaczego? Jest tego jakieś uzasadnienie? Bo ja go nie znajduję.

Możliwe, że jestem mniej niż subiektywna. Że, mimo świadomości, iż nie powinnam, czytając ten tekst miałam w pamięci postać Setha z Cynamonowego i rzuciło to cień na tego, którego stworzyłaś tutaj. Ale, naprawdę, nie mam pewności, czy w ogóle go tutaj stworzyłaś. Bo trudno mi zobaczyć coś więcej, niż słowa. Nie składają się one dla mnie na postać.

Nie przypuszczałam, że będę miała taki stosunek do jakiegokolwiek Twojego tekstu, jestem naprawdę zaskoczona. Ale, Angels, wiesz, że to znaczy tylko tyle, że czekam na kolejne kawałki Twojego autorstwa, bo – niezależnie od mojej opinii na temat tego tekstu – uwielbiam Twój styl. A pierwszy Twój tekst, który przeczytałam, niezmiennie jest moim ulubionym z tego fandomu.
I znowu rozbudziłaś we mnie ochotę na jakiś tekst o Leah.
A gdybyś jeszcze kiedyś miała zamiar pisać o S. – ja chętnie to przeczytam. Tylko w tej chwili, nie ukrywam, nadal nie wiem, co Tobą kierowało przy popełnianiu tej miniaturki.

edit:
A jednak za mną chodzi... Zamiast skupić się na pracy domowej, stwierdziłam, że muszę jeszcze raz odpalić komputer i coś dopisać, coby nie zapomnieć.
Jeśli miałabym wybierać między tekstem prostym, a tekstem przekombinowanym, wybieram ten pierwszy. Nie lubię przesycenia. Sprawia ono, że wszystko staje się takie samo, nic się nie wyróżnia - śniegu wszędzie napadało równie wiele, w związku z czym nie powstała żadna zaspa. Wiem, nie powinnam, ale nie jestem w stanie się powstrzymać - w Cynamonowym wietrze uwielbiam te perełki, których jest wprawdzie dość dużo, można je jednak wyłapać, bo błyszczą na tle całości. Tutaj ja nie odnajduję żadnej, ale mam wrażenie, że niemal każde zdanie ma, z założenia, nieść za sobą jakieś przesłanie, przekaz, ma być jak uderzenie w żołądek, powalić, zszokować, Emmett jeden wie, co jeszcze. A doprawiamy przecież dla smaku, nie można pieprzyć czegoś w nieskończoność, bo, cóż... Spieprzy się to.
Jak dla mnie - przerost formy nad treścią, której nie odnajduję.
(Jeśli masz wrażenie, że za bardzo zestawiam ze sobą wizerunek Setha nr 1 z Sethem nr 2, to pewnie jest to słuszne wrażenie. Nie potrafię inaczej, pardon. Ale... Biorąc do tego Setha nr 3 - tego od Steph - nie widzę już żadnego. Mimo wszystkich swoich niedoskonałości, kanon jednak istnieje).

Pozdrawiam,
robal

Robaczek dnia 30 Mar 2009 17:14, w całości zmieniany 1 raz